Publiczna służba krwi znalazła się w cieniu narastającego kryzysu finansowego ochrony zdrowia. Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie czeka na zapłatę ponad 3 mln zł za krew i jej składniki dostarczone szpitalom w 2025 roku.
To nie jest odosobniony przypadek. W skali kraju zadłużenie szpitali wobec RCKiK sięga niemal 100 mln zł. Eksperci ostrzegają, że dalsze opóźnienia w płatnościach mogą zagrozić stabilności systemu, od którego codziennie zależy życie tysięcy pacjentów.
Ponad 3 mln zł długu w Rzeszowie
Z danych Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie wynika, że na 23 grudnia 2025 roku przeterminowane zobowiązania szpitali wyniosły dokładnie 3 315 936,97 zł. Oznacza to, że placówka, która odpowiada za pobór, przechowywanie i dystrybucję krwi w całym regionie, musi funkcjonować bez środków należnych za już zrealizowane dostawy.
Choć kwota robi wrażenie, Podkarpacie nie jest wyjątkiem. Największe zaległości odnotowano w Warszawie, gdzie dług wobec RCKiK przekroczył 20,7 mln zł. Łącznie wszystkie Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Polsce czekają na blisko 94,6 mln zł, co oznacza finansowanie systemu ochrony zdrowia kosztem własnej płynności.
Krew to fundament leczenia
RCKiK pełnią kluczową rolę w systemie ochrony zdrowia. To one zapewniają ciągłość dostaw krwi niezbędnej do przeprowadzania operacji, transfuzji, leczenia onkologicznego i terapii chorób hematologicznych. Bez sprawnie działającej publicznej służby krwi nie może funkcjonować ratownictwo medyczne ani nowoczesne lecznictwo szpitalne.
W Polsce działa 21 takich placówek, które tworzą kręgosłup bezpieczeństwa zdrowotnego. Każde zachwianie ich stabilności finansowej może mieć bezpośrednie przełożenie na dostępność krwi, a w konsekwencji na zdrowie i życie pacjentów.
Szpitale pod presją
Problemy RCKiK są pochodną dramatycznej sytuacji finansowej szpitali. W 2025 roku wiele podmiotów leczniczych znalazło się pod silną presją wynikającą z opóźnień w przekazywaniu środków przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dyrektorzy placówek otwarcie mówili o narastającym zadłużeniu, braku środków na bieżące funkcjonowanie i konieczności podejmowania trudnych decyzji.
W praktyce oznaczało to ograniczanie przyjęć pacjentów, przesuwanie planowych zabiegów, likwidację najbardziej kosztochłonnych oddziałów, a nawet opóźnienia w obejmowaniu chorych programami lekowymi. Jak podkreślał w grudniu na antenie TVN24 Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, tak głębokiego kryzysu finansowego system ochrony zdrowia jeszcze nie doświadczył.
Rekordowy budżet wciąż nie wystarcza
Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że sytuacja wymaga pilnych działań systemowych. W 2025 roku plan finansowy NFZ został zwiększony o niemal 33 mld zł, osiągając poziom 217 mld zł. Mimo rekordowego budżetu środki te nie pokrywają wszystkich potrzeb.
Dodatkowe obawy budzi procedowana obecnie ustawa budżetowa na 2026 rok. Według szacunków resortu zdrowia, w systemie zabraknie około 23 mld zł. To oznacza, że presja finansowa na szpitale, a pośrednio na dostawców takich jak RCKiK, może jeszcze wzrosnąć.
Alarmujące wnioski płyną również z analiz ekspertów. W raporcie Instytutu Finansów Publicznych i Federacji Przedsiębiorców Polskich wskazano, że luka finansowa NFZ w latach 2025–2028 może sięgnąć nawet ćwierć biliona złotych. Głównym problemem są zobowiązania Funduszu, które nie mają pokrycia w wpływach ze składek zdrowotnych.
Bez realnych działań ograniczających koszty i zapewniających stabilne źródła finansowania, problemy z rozliczaniem świadczeń będą narastać. A to bezpośrednio przełoży się na kolejne opóźnienia w płatnościach dla szpitali i instytucji takich jak Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
Krew na granicy stabilności
Rosnące zadłużenie szpitali wobec RCKiK to sygnał ostrzegawczy dla całego systemu ochrony zdrowia. Opóźnienia w regulowaniu należności mogą doprowadzić do utraty płynności finansowej placówek odpowiedzialnych za zaopatrzenie kraju w krew. Tymczasem jest to obszar, w którym nie ma miejsca na przestoje ani oszczędności.
Jeśli kryzys finansowy szpitali nie zostanie rozwiązany, konsekwencje mogą dotknąć nie tylko instytucji, ale przede wszystkim pacjentów. Krew nie czeka, a system, który dziś balansuje na granicy wydolności, może w każdej chwili zostać poddany próbie, na którą nie będzie przygotowany.
Czytaj więcej:
Takiego obiektu nie ma prawie żadna uczelnia w Polsce. Innowacje na Politechnice Rzeszowskiej
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Publiczna służba krwi znalazła się w cieniu narastającego kryzysu finansowego ochrony zdrowia. Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie czeka na zapłatę ponad 3 mln zł za krew i jej składniki dostarczone szpitalom w 2025 roku.
To nie jest odosobniony przypadek. W skali kraju zadłużenie szpitali wobec RCKiK sięga niemal 100 mln zł. Eksperci ostrzegają, że dalsze opóźnienia w płatnościach mogą zagrozić stabilności systemu, od którego codziennie zależy życie tysięcy pacjentów.
Ponad 3 mln zł długu w Rzeszowie
Z danych Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie wynika, że na 23 grudnia 2025 roku przeterminowane zobowiązania szpitali wyniosły dokładnie 3 315 936,97 zł. Oznacza to, że placówka, która odpowiada za pobór, przechowywanie i dystrybucję krwi w całym regionie, musi funkcjonować bez środków należnych za już zrealizowane dostawy.
Choć kwota robi wrażenie, Podkarpacie nie jest wyjątkiem. Największe zaległości odnotowano w Warszawie, gdzie dług wobec RCKiK przekroczył 20,7 mln zł. Łącznie wszystkie Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Polsce czekają na blisko 94,6 mln zł, co oznacza finansowanie systemu ochrony zdrowia kosztem własnej płynności.
Krew to fundament leczenia
RCKiK pełnią kluczową rolę w systemie ochrony zdrowia. To one zapewniają ciągłość dostaw krwi niezbędnej do przeprowadzania operacji, transfuzji, leczenia onkologicznego i terapii chorób hematologicznych. Bez sprawnie działającej publicznej służby krwi nie może funkcjonować ratownictwo medyczne ani nowoczesne lecznictwo szpitalne.
W Polsce działa 21 takich placówek, które tworzą kręgosłup bezpieczeństwa zdrowotnego. Każde zachwianie ich stabilności finansowej może mieć bezpośrednie przełożenie na dostępność krwi, a w konsekwencji na zdrowie i życie pacjentów.
Szpitale pod presją
Problemy RCKiK są pochodną dramatycznej sytuacji finansowej szpitali. W 2025 roku wiele podmiotów leczniczych znalazło się pod silną presją wynikającą z opóźnień w przekazywaniu środków przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dyrektorzy placówek otwarcie mówili o narastającym zadłużeniu, braku środków na bieżące funkcjonowanie i konieczności podejmowania trudnych decyzji.
W praktyce oznaczało to ograniczanie przyjęć pacjentów, przesuwanie planowych zabiegów, likwidację najbardziej kosztochłonnych oddziałów, a nawet opóźnienia w obejmowaniu chorych programami lekowymi. Jak podkreślał w grudniu na antenie TVN24 Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych, tak głębokiego kryzysu finansowego system ochrony zdrowia jeszcze nie doświadczył.
Rekordowy budżet wciąż nie wystarcza
Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że sytuacja wymaga pilnych działań systemowych. W 2025 roku plan finansowy NFZ został zwiększony o niemal 33 mld zł, osiągając poziom 217 mld zł. Mimo rekordowego budżetu środki te nie pokrywają wszystkich potrzeb.
Dodatkowe obawy budzi procedowana obecnie ustawa budżetowa na 2026 rok. Według szacunków resortu zdrowia, w systemie zabraknie około 23 mld zł. To oznacza, że presja finansowa na szpitale, a pośrednio na dostawców takich jak RCKiK, może jeszcze wzrosnąć.
Alarmujące wnioski płyną również z analiz ekspertów. W raporcie Instytutu Finansów Publicznych i Federacji Przedsiębiorców Polskich wskazano, że luka finansowa NFZ w latach 2025–2028 może sięgnąć nawet ćwierć biliona złotych. Głównym problemem są zobowiązania Funduszu, które nie mają pokrycia w wpływach ze składek zdrowotnych.
Bez realnych działań ograniczających koszty i zapewniających stabilne źródła finansowania, problemy z rozliczaniem świadczeń będą narastać. A to bezpośrednio przełoży się na kolejne opóźnienia w płatnościach dla szpitali i instytucji takich jak Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
Krew na granicy stabilności
Rosnące zadłużenie szpitali wobec RCKiK to sygnał ostrzegawczy dla całego systemu ochrony zdrowia. Opóźnienia w regulowaniu należności mogą doprowadzić do utraty płynności finansowej placówek odpowiedzialnych za zaopatrzenie kraju w krew. Tymczasem jest to obszar, w którym nie ma miejsca na przestoje ani oszczędności.
Jeśli kryzys finansowy szpitali nie zostanie rozwiązany, konsekwencje mogą dotknąć nie tylko instytucji, ale przede wszystkim pacjentów. Krew nie czeka, a system, który dziś balansuje na granicy wydolności, może w każdej chwili zostać poddany próbie, na którą nie będzie przygotowany.
Czytaj więcej:
Takiego obiektu nie ma prawie żadna uczelnia w Polsce. Innowacje na Politechnice Rzeszowskiej
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
