Rodzice uczniów z Rzeszowa są zbulwersowani. Aplikacja eduVulcan, dotychczas darmowa, wprowadziła opłaty za podstawowe funkcje mobilne, takie jak usprawiedliwianie nieobecności czy kontakt z nauczycielem. Podczas gdy ratusz milczy, opiekunowie alarmują: to uderza w najuboższych i rodziny wielodzietne.
W rzeszowskich szkołach i przedszkolach zawrzało. Od 1 lutego 2026 roku rodzice, którzy chcą sprawnie komunikować się z placówką za pomocą smartfona, muszą sięgnąć do portfela. Firma Vulcan, dostawca popularnego e-dziennika, zablokowała kluczowe funkcjonalności w wersji mobilnej, udostępniając je wyłącznie w tzw. „Usłudze rozszerzonej”.
„Kłódki” na wiadomościach i nieobecnościach
Problem dotyczy niemal każdego rodzica w stolicy Podkarpacia. Na przesłanych do naszej redakcji zrzutach ekranu wyraźnie widać ikony kłódek przy modułach „Wiadomości” oraz „Powiadomienia”. Aby je odblokować, aplikacja żąda opłaty w wysokości 37,94 zł za dostęp do końca czerwca 2026 roku.
– W regulaminie szkół są zapisy, że nieobecność dziecka oraz kontakt ze szkołą są możliwe wyłącznie przez aplikację eduVulcan – alarmuje Grzegorz, jeden z rodziców, który skontaktował się z redakcją Rzeszów News. – Problem w tym, że od niedawna aplikacja wprowadziła blokadę na te usługi przy korzystaniu przez telefon. Część rodziców może nie mieć dostępu do komputera stacjonarnego, a regulaminy szkoły nie pozostawiają innej opcji.

Poszkodowane rodziny wielodzietne?
Największe emocje budzi system naliczania opłat. Kwota blisko 38 zł nie dotyczy całego konta rodzica, a każdego dziecka z osobna, jak twierdza rodzice. Dla rodzin z dwójką lub trójką dzieci, roczny koszt wygodnego dostępu do informacji szkolnych staje się realnym obciążeniem.
– Rodzice są finansowo KARANI za posiadanie większej liczby dzieci w wieku szkolnym. Świetna polityka – mówi w ostrych słowach rozczarowana Mama.
W podobnym tonie wypowiada się kolejna mama z Rzeszowa: – To jest około 38 zł od jednego dziecka. Przy dwojgu, trojgu czy czworgu dzieciach kwota robi się obciążająca. Jesteśmy skłaniani do płacenia prywatnej firmie za coś, co powinno być standardem w publicznej edukacji. Rodzice są zbulwersowani, że nikt nas o tym wcześniej rzetelnie nie poinformował – tłumaczy.
Potwierdza to cennik usługi: “Dla przykładu: Opłata za rozszerzoną usługę dotyczy każdego Dziecka osobno – jeśli mają Państwo trójkę Dzieci, aby korzystać z funkcjonalności rozszerzonej dla trójki Dzieci, należy wykupić trzy dostępy. Jeśli wykupią Państwo jeden dostęp, będą Państwo mogli (dwóch Rodziców/ Opiekunów) korzystać z funkcjonalności rozszerzonych wyłącznie w odniesieniu do konta Dziecka, dla którego została zakupiona usługa rozszerzona aplikacji.)”.

Ograniczenie prawa do informacji?
Sprawie przyglądają się również przedstawiciele świata nauki. Głos w dyskusji zabrała Adiunkt Joanna Uliasz z Uniwersytetu Rzeszowskiego, która zwraca uwagę na prawny i etyczny wymiar problemu. Według niej, zamykanie kanałów komunikacji z publiczną placówką za „paywallem” może budzić wątpliwości w kontekście równego dostępu do edukacji.
Zmuszanie rodziców do korzystania z uciążliwej wersji przeglądarkowej (gdzie dostęp pozostaje bezpłatny) w celu uniknięcia opłat, jest przez wielu postrzegane jako celowe utrudnianie życia, mające wymusić zakup subskrypcji – wskazuje jedna z mam, które zgłosiły się do Rzeszów News.
“Prywatna firma zmusza nas do płacenia”
Wszyscy Rodzice, którzy zgłosili się do redakcji z prośbą o interwencję w sprawie aplikacji nie szczędzą gorzkich słów pod adresem włodarzy miasta. Pojawiają się zarzuty, że Urząd Miasta Rzeszowa nie zabezpieczył interesów mieszkańców.
– Chciałabym, aby miasto wytłumaczyło, dlaczego mamy płacić za aplikację? Wygląda na to, że prywatna firma zmusza nas do płacenia – podsumowuje jedna z rzeszowskich mam.
Do sprawy będziemy wracać. Zadaliśmy pytanie o oficjalne stanowisko rzeszowskiego ratusza. (mob)
Czytaj więcej:
Wyszedł z auta i zwyzywał kierowcę? Menedżer Stali Rzeszów na nagraniu „Stop CHAM” [WIDEO]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Rodzice uczniów z Rzeszowa są zbulwersowani. Aplikacja eduVulcan, dotychczas darmowa, wprowadziła opłaty za podstawowe funkcje mobilne, takie jak usprawiedliwianie nieobecności czy kontakt z nauczycielem. Podczas gdy ratusz milczy, opiekunowie alarmują: to uderza w najuboższych i rodziny wielodzietne.
W rzeszowskich szkołach i przedszkolach zawrzało. Od 1 lutego 2026 roku rodzice, którzy chcą sprawnie komunikować się z placówką za pomocą smartfona, muszą sięgnąć do portfela. Firma Vulcan, dostawca popularnego e-dziennika, zablokowała kluczowe funkcjonalności w wersji mobilnej, udostępniając je wyłącznie w tzw. „Usłudze rozszerzonej”.
„Kłódki” na wiadomościach i nieobecnościach
Problem dotyczy niemal każdego rodzica w stolicy Podkarpacia. Na przesłanych do naszej redakcji zrzutach ekranu wyraźnie widać ikony kłódek przy modułach „Wiadomości” oraz „Powiadomienia”. Aby je odblokować, aplikacja żąda opłaty w wysokości 37,94 zł za dostęp do końca czerwca 2026 roku.
– W regulaminie szkół są zapisy, że nieobecność dziecka oraz kontakt ze szkołą są możliwe wyłącznie przez aplikację eduVulcan – alarmuje Grzegorz, jeden z rodziców, który skontaktował się z redakcją Rzeszów News. – Problem w tym, że od niedawna aplikacja wprowadziła blokadę na te usługi przy korzystaniu przez telefon. Część rodziców może nie mieć dostępu do komputera stacjonarnego, a regulaminy szkoły nie pozostawiają innej opcji.

Poszkodowane rodziny wielodzietne?
Największe emocje budzi system naliczania opłat. Kwota blisko 38 zł nie dotyczy całego konta rodzica, a każdego dziecka z osobna, jak twierdza rodzice. Dla rodzin z dwójką lub trójką dzieci, roczny koszt wygodnego dostępu do informacji szkolnych staje się realnym obciążeniem.
– Rodzice są finansowo KARANI za posiadanie większej liczby dzieci w wieku szkolnym. Świetna polityka – mówi w ostrych słowach rozczarowana Mama.
W podobnym tonie wypowiada się kolejna mama z Rzeszowa: – To jest około 38 zł od jednego dziecka. Przy dwojgu, trojgu czy czworgu dzieciach kwota robi się obciążająca. Jesteśmy skłaniani do płacenia prywatnej firmie za coś, co powinno być standardem w publicznej edukacji. Rodzice są zbulwersowani, że nikt nas o tym wcześniej rzetelnie nie poinformował – tłumaczy.
Potwierdza to cennik usługi: “Dla przykładu: Opłata za rozszerzoną usługę dotyczy każdego Dziecka osobno – jeśli mają Państwo trójkę Dzieci, aby korzystać z funkcjonalności rozszerzonej dla trójki Dzieci, należy wykupić trzy dostępy. Jeśli wykupią Państwo jeden dostęp, będą Państwo mogli (dwóch Rodziców/ Opiekunów) korzystać z funkcjonalności rozszerzonych wyłącznie w odniesieniu do konta Dziecka, dla którego została zakupiona usługa rozszerzona aplikacji.)”.

Ograniczenie prawa do informacji?
Sprawie przyglądają się również przedstawiciele świata nauki. Głos w dyskusji zabrała Adiunkt Joanna Uliasz z Uniwersytetu Rzeszowskiego, która zwraca uwagę na prawny i etyczny wymiar problemu. Według niej, zamykanie kanałów komunikacji z publiczną placówką za „paywallem” może budzić wątpliwości w kontekście równego dostępu do edukacji.
Zmuszanie rodziców do korzystania z uciążliwej wersji przeglądarkowej (gdzie dostęp pozostaje bezpłatny) w celu uniknięcia opłat, jest przez wielu postrzegane jako celowe utrudnianie życia, mające wymusić zakup subskrypcji – wskazuje jedna z mam, które zgłosiły się do Rzeszów News.
“Prywatna firma zmusza nas do płacenia”
Wszyscy Rodzice, którzy zgłosili się do redakcji z prośbą o interwencję w sprawie aplikacji nie szczędzą gorzkich słów pod adresem włodarzy miasta. Pojawiają się zarzuty, że Urząd Miasta Rzeszowa nie zabezpieczył interesów mieszkańców.
– Chciałabym, aby miasto wytłumaczyło, dlaczego mamy płacić za aplikację? Wygląda na to, że prywatna firma zmusza nas do płacenia – podsumowuje jedna z rzeszowskich mam.
Do sprawy będziemy wracać. Zadaliśmy pytanie o oficjalne stanowisko rzeszowskiego ratusza. (mob)
Czytaj więcej:
Wyszedł z auta i zwyzywał kierowcę? Menedżer Stali Rzeszów na nagraniu „Stop CHAM” [WIDEO]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
