February 26, 2026
Zdjęcie: Premier Donald Tusk i prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny (fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszow-News, Urząd Miasta Stalowa Wola)

Reklama

Premier nazwał przeciwników programu SAFE „zakutymi łbami”. Prezydent Stalowej Woli odpowiedział, że „urząd zobowiązuje”, a jego miasto nie pozwoli się szantażować. W tle są miliardy dla Huty Stalowa Wola, spór o przyszłość polskiej zbrojeniówki i coraz głośniejsze spekulacje, że Lucjusz Nadbereżny może być kandydatem PiS na premiera.

Polityczna temperatura wokół programu SAFE i przyszłości Huty Stalowa Wola sięga zenitu.

Miliardy dla huty. „Dotarło, zakute łby?”

Program SAFE ma być dla polskiej zbrojeniówki potężnym zastrzykiem finansowym, a według zapowiedzi rządu nawet 20 miliardów złotych miałoby trafić do Huty Stalowa Wola. Dla Podkarpacia to kwota symboliczna i realna zarazem. Oznacza miejsca pracy, rozwój kompetencji oraz wzmocnienie potencjału produkcyjnego jednego z kluczowych zakładów przemysłowych w kraju.

Sprzeciw wobec mechanizmu finansowania, czyli unijnej pożyczki, zgłasza jednak Prawo i Sprawiedliwość. Mimo, że ustawa została przegłosowana w Sejmie głosami koalicji rządzącej, ważna jest teraz przyszła decyzja prezydenta Karola Nawrockiego ws. ewentualnego weta. Wówczas ustawa wróciłaby do Sejmu, a wówczas przedstawicielom KO, Lewicy, PSL, Polski 2050 i Centrum mogłoby zabraknąć głosów, aby to weto odrzucić. W odpowiedzi na krytykę oraz widma prezydenckiego weta, premier Donald Tusk uderzył w oponentów bezprecedensowo ostrym tonem.

„Nazwozili tu partyjniaków, podnosili wrzask, protestowali przeciwko wielkim pieniądzom, jakie mają trafić do tej huty, podobnie jak do innych zakładów pracy przemysłu zbrojeniowego w Polsce. Ten krzyk, to “że pieniądze dla Niemców”. Postaram się to wytłumaczyć najprościej jak potrafię: 20 miliardów zł, tylko dla tej huty, Stalowa Wola, Podkarpacie, Polska. Dotarło, zakute łby?” – powiedział premier odnosząc się do konwencji programowej PiS, która odbyła się właśnie w Stalowej Woli.

Później doprecyzował nagranie, które pojawiło się w mediach społecznościowych. „Termin „zakute łby” dotyczył tych, którzy chcą zablokować pieniądze dla Polski z powodu braku kompetencji lub zwykłej głupoty. Tych, którzy robią to w politycznym lub finansowym interesie obcych państw, nazwałbym zdecydowanie mocniej” – dodał.

Nadbereżny: „Premierowi nie wypada”

Na te słowa ostro zareagował prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, który od lat buduje swoją pozycję jako samorządowiec silnie związany z Hutą Stalowa Wola. W mediach społecznościowych napisał wprost: „Premierowi nie wypada obrażać własnych obywateli, nawet jeśli ma inne poglądy, nawet jeśli słyszy krytykę. Urząd zobowiązuje. Słowa ważą więcej niż emocje”.

W emocjonalnym wpisie dodał: „Ludziom Stalowej Woli nikt jednak nie wmówi, że mają „zakute łby”. To właśnie oni pamiętają pierwsze rządy Donalda Tuska, niespełnione obietnice, dramat zwolnień, prywatyzacji, brak perspektyw i zamówień oraz decyzje, które doprowadziły w Hucie Stalowa Wola do ograniczania produkcji, niepewności tysięcy rodzin i realnego zagrożenia dla przyszłości zakładu”.

W swoim stylu zakończył: „Panie Premierze Tusk, musi pan wiedzieć, że w Stalowej Woli mamy jedno „zakute”. Mamy zakute wartości pracy, odpowiedzialności i misji budowania bezpieczeństwa państwa. W Stalowej Woli mamy zakutą miłość do Polski i współobywateli”.

Konwencja PiS w Stalowej Woli

Spór wobec SAFE rozgorzał już podczas konwencji programowej PiS pod hasłem „Czas na Bezpieczną Polskę”, która odbyła się w Stalowej Woli. Nadbereżny wystąpił tam jako gospodarz miasta i nie pozostawił złudzeń co do swojego stanowiska wobec unijnego programu.

Reklama

„Stoję dzisiaj przed państwem jako prezydent dumnego, silnego miasta Stalowej Woli, które w ostatnich dniach też w cyniczny sposób było wykorzystywane politycznie, poddawane pewnym szantażom. Stoję tutaj, aby powiedzieć, że nie pozwalam na to, aby grać Stalową Wolą, aby wykorzystywać do cynicznej gry jakiegokolwiek szantażu naszego miasta i Huty Stalowa Wola” – powiedział.

Prezydent przypomniał lata 2008 – 2010, gdy jak podkreślał, tysiące pracowników traciło pracę, a bezrobocie w mieście przekraczało 16 procent. W jego narracji to rządy PiS po 2015 roku przyniosły kontrakty na moździerze Rak i armatohaubice Krab oraz ponad 16 miliardów złotych zamówień, które odbudowały potencjał zakładu.

Pożyczka nie jest rozwiązaniem?

Nadbereżny nie odrzuca pieniędzy dla Huty, ale kwestionuje mechanizm i skalę finansowania. W jednym z obszernych wpisów wskazał, że realne potrzeby zakładu to znacznie więcej niż 20 miliardów złotych i że przemysł zbrojeniowy wymaga planu na dekady, a nie na jedną kadencję.

Podnosi też wątek ciężkiego bojowego wozu piechoty i obaw o odebranie hucie kluczowych projektów technologicznych. Jego pytania dotyczą tego, co stanie się po 2030 roku z rozbudowanymi mocami produkcyjnymi i wyszkoloną kadrą. W jego ocenie bez długofalowych gwarancji finansowych istnieje ryzyko powtórki kryzysu z lat 2009 – 2015.

Nadbereżny premierem z Podkarpacia?

W cieniu ostrej wymiany zdań pojawił się jeszcze jeden wątek, który elektryzuje polityczne kuluary. Prawo i Sprawiedliwość ma w marcu ogłosić swojego kandydata na premiera przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Nazwisko jest już ponoć wybrane przez prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Według doniesień medialnych, w grze jest właśnie Nadbereżny.

W programie „Minęła 20:05” w telewizji wPolsce24 padły znamienne słowa. „Jak wynika z naszych informacji to właśnie Lucjusza Nadbereżnego mógł mieć na myśli Jarosław Kaczyński gdy mówił, że swojego kandydata na premiera już ma w głowie i w sercu. O prezydencie stalowej woli wciąż mówi się, że to polityk młodego pokolenia. Nadbereżny dla wielu byłby kandydatem sensacyjnym ale czy nie byli nimi Kazimierz Marcinkiewicz, Andrzej Andrzej Duda, czy Karol Nawrocki? Warto zerkać na Stalową Wolę bo to stamtąd może pochodzić następca Donalda Tuska” – powiedzieli dziennikarze Dorota Łosiewicz, Marek Pyza.

Do spekulacji ws. Nadbereżnego odniósł się także poseł Jarosław Sachajko: „Nie wykluczyłbym tego. Jeżeli popatrzymy, to jest prezydent trzeciej kadencji. W pierwszej kadencji w 2014 r. zdobył 52 proc. poparcia, w 2018 r. 72 proc., a w 2022 r. już ponad 75 proc. Dla mnie ważne jest, żeby premier nie zachowywał się na pewno tak jak obecny premier, czyli potrafił jednoczyć ludzi wokół siebie. Po tym poparciu, jakie pan Nadbereżny dostaje w Stalowej Woli widać, że z kadencji na kadencję bardzo rośnie – stwierdził.

Stalowa Wola w centrum gry

Spór o SAFE przestał być wyłącznie techniczną dyskusją o mechanizmie finansowania przemysłu zbrojeniowego. Stał się symbolem szerszego konfliktu o model rozwoju państwa, relacje z Unią Europejską i sposób prowadzenia polityki.

Dla Stalowej Woli to jednak nie abstrakcyjny spór ideowy, lecz pytanie o tysiące miejsc pracy i przyszłość strategicznego zakładu. A dla sceny politycznej, być może zapowiedź nowego rozdania, w którym prezydent 52-tysięcznego miasta z Podkarpacia może odegrać rolę znacznie większą niż dotąd.

Czytaj więcej:

250 przejść dla pieszych w Rzeszowie do zmiany. Inwestycja ma poprawić bezpieczeństwo

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcie: Premier Donald Tusk i prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny (fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszow-News, Urząd Miasta Stalowa Wola)

Reklama

Premier nazwał przeciwników programu SAFE „zakutymi łbami”. Prezydent Stalowej Woli odpowiedział, że „urząd zobowiązuje”, a jego miasto nie pozwoli się szantażować. W tle są miliardy dla Huty Stalowa Wola, spór o przyszłość polskiej zbrojeniówki i coraz głośniejsze spekulacje, że Lucjusz Nadbereżny może być kandydatem PiS na premiera.

Polityczna temperatura wokół programu SAFE i przyszłości Huty Stalowa Wola sięga zenitu.

Miliardy dla huty. „Dotarło, zakute łby?”

Program SAFE ma być dla polskiej zbrojeniówki potężnym zastrzykiem finansowym, a według zapowiedzi rządu nawet 20 miliardów złotych miałoby trafić do Huty Stalowa Wola. Dla Podkarpacia to kwota symboliczna i realna zarazem. Oznacza miejsca pracy, rozwój kompetencji oraz wzmocnienie potencjału produkcyjnego jednego z kluczowych zakładów przemysłowych w kraju.

Sprzeciw wobec mechanizmu finansowania, czyli unijnej pożyczki, zgłasza jednak Prawo i Sprawiedliwość. Mimo, że ustawa została przegłosowana w Sejmie głosami koalicji rządzącej, ważna jest teraz przyszła decyzja prezydenta Karola Nawrockiego ws. ewentualnego weta. Wówczas ustawa wróciłaby do Sejmu, a wówczas przedstawicielom KO, Lewicy, PSL, Polski 2050 i Centrum mogłoby zabraknąć głosów, aby to weto odrzucić. W odpowiedzi na krytykę oraz widma prezydenckiego weta, premier Donald Tusk uderzył w oponentów bezprecedensowo ostrym tonem.

„Nazwozili tu partyjniaków, podnosili wrzask, protestowali przeciwko wielkim pieniądzom, jakie mają trafić do tej huty, podobnie jak do innych zakładów pracy przemysłu zbrojeniowego w Polsce. Ten krzyk, to “że pieniądze dla Niemców”. Postaram się to wytłumaczyć najprościej jak potrafię: 20 miliardów zł, tylko dla tej huty, Stalowa Wola, Podkarpacie, Polska. Dotarło, zakute łby?” – powiedział premier odnosząc się do konwencji programowej PiS, która odbyła się właśnie w Stalowej Woli.

Później doprecyzował nagranie, które pojawiło się w mediach społecznościowych. „Termin „zakute łby” dotyczył tych, którzy chcą zablokować pieniądze dla Polski z powodu braku kompetencji lub zwykłej głupoty. Tych, którzy robią to w politycznym lub finansowym interesie obcych państw, nazwałbym zdecydowanie mocniej” – dodał.

Nadbereżny: „Premierowi nie wypada”

Na te słowa ostro zareagował prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny, który od lat buduje swoją pozycję jako samorządowiec silnie związany z Hutą Stalowa Wola. W mediach społecznościowych napisał wprost: „Premierowi nie wypada obrażać własnych obywateli, nawet jeśli ma inne poglądy, nawet jeśli słyszy krytykę. Urząd zobowiązuje. Słowa ważą więcej niż emocje”.

W emocjonalnym wpisie dodał: „Ludziom Stalowej Woli nikt jednak nie wmówi, że mają „zakute łby”. To właśnie oni pamiętają pierwsze rządy Donalda Tuska, niespełnione obietnice, dramat zwolnień, prywatyzacji, brak perspektyw i zamówień oraz decyzje, które doprowadziły w Hucie Stalowa Wola do ograniczania produkcji, niepewności tysięcy rodzin i realnego zagrożenia dla przyszłości zakładu”.

W swoim stylu zakończył: „Panie Premierze Tusk, musi pan wiedzieć, że w Stalowej Woli mamy jedno „zakute”. Mamy zakute wartości pracy, odpowiedzialności i misji budowania bezpieczeństwa państwa. W Stalowej Woli mamy zakutą miłość do Polski i współobywateli”.

Konwencja PiS w Stalowej Woli

Spór wobec SAFE rozgorzał już podczas konwencji programowej PiS pod hasłem „Czas na Bezpieczną Polskę”, która odbyła się w Stalowej Woli. Nadbereżny wystąpił tam jako gospodarz miasta i nie pozostawił złudzeń co do swojego stanowiska wobec unijnego programu.

Reklama

„Stoję dzisiaj przed państwem jako prezydent dumnego, silnego miasta Stalowej Woli, które w ostatnich dniach też w cyniczny sposób było wykorzystywane politycznie, poddawane pewnym szantażom. Stoję tutaj, aby powiedzieć, że nie pozwalam na to, aby grać Stalową Wolą, aby wykorzystywać do cynicznej gry jakiegokolwiek szantażu naszego miasta i Huty Stalowa Wola” – powiedział.

Prezydent przypomniał lata 2008 – 2010, gdy jak podkreślał, tysiące pracowników traciło pracę, a bezrobocie w mieście przekraczało 16 procent. W jego narracji to rządy PiS po 2015 roku przyniosły kontrakty na moździerze Rak i armatohaubice Krab oraz ponad 16 miliardów złotych zamówień, które odbudowały potencjał zakładu.

Pożyczka nie jest rozwiązaniem?

Nadbereżny nie odrzuca pieniędzy dla Huty, ale kwestionuje mechanizm i skalę finansowania. W jednym z obszernych wpisów wskazał, że realne potrzeby zakładu to znacznie więcej niż 20 miliardów złotych i że przemysł zbrojeniowy wymaga planu na dekady, a nie na jedną kadencję.

Podnosi też wątek ciężkiego bojowego wozu piechoty i obaw o odebranie hucie kluczowych projektów technologicznych. Jego pytania dotyczą tego, co stanie się po 2030 roku z rozbudowanymi mocami produkcyjnymi i wyszkoloną kadrą. W jego ocenie bez długofalowych gwarancji finansowych istnieje ryzyko powtórki kryzysu z lat 2009 – 2015.

Nadbereżny premierem z Podkarpacia?

W cieniu ostrej wymiany zdań pojawił się jeszcze jeden wątek, który elektryzuje polityczne kuluary. Prawo i Sprawiedliwość ma w marcu ogłosić swojego kandydata na premiera przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Nazwisko jest już ponoć wybrane przez prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Według doniesień medialnych, w grze jest właśnie Nadbereżny.

W programie „Minęła 20:05” w telewizji wPolsce24 padły znamienne słowa. „Jak wynika z naszych informacji to właśnie Lucjusza Nadbereżnego mógł mieć na myśli Jarosław Kaczyński gdy mówił, że swojego kandydata na premiera już ma w głowie i w sercu. O prezydencie stalowej woli wciąż mówi się, że to polityk młodego pokolenia. Nadbereżny dla wielu byłby kandydatem sensacyjnym ale czy nie byli nimi Kazimierz Marcinkiewicz, Andrzej Andrzej Duda, czy Karol Nawrocki? Warto zerkać na Stalową Wolę bo to stamtąd może pochodzić następca Donalda Tuska” – powiedzieli dziennikarze Dorota Łosiewicz, Marek Pyza.

Do spekulacji ws. Nadbereżnego odniósł się także poseł Jarosław Sachajko: „Nie wykluczyłbym tego. Jeżeli popatrzymy, to jest prezydent trzeciej kadencji. W pierwszej kadencji w 2014 r. zdobył 52 proc. poparcia, w 2018 r. 72 proc., a w 2022 r. już ponad 75 proc. Dla mnie ważne jest, żeby premier nie zachowywał się na pewno tak jak obecny premier, czyli potrafił jednoczyć ludzi wokół siebie. Po tym poparciu, jakie pan Nadbereżny dostaje w Stalowej Woli widać, że z kadencji na kadencję bardzo rośnie – stwierdził.

Stalowa Wola w centrum gry

Spór o SAFE przestał być wyłącznie techniczną dyskusją o mechanizmie finansowania przemysłu zbrojeniowego. Stał się symbolem szerszego konfliktu o model rozwoju państwa, relacje z Unią Europejską i sposób prowadzenia polityki.

Dla Stalowej Woli to jednak nie abstrakcyjny spór ideowy, lecz pytanie o tysiące miejsc pracy i przyszłość strategicznego zakładu. A dla sceny politycznej, być może zapowiedź nowego rozdania, w którym prezydent 52-tysięcznego miasta z Podkarpacia może odegrać rolę znacznie większą niż dotąd.

Czytaj więcej:

250 przejść dla pieszych w Rzeszowie do zmiany. Inwestycja ma poprawić bezpieczeństwo

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *