January 8, 2026
policja narty
Zdjęcie: KPP w Lesku

Reklama

Sezon narciarski na Podkarpaciu rozkręcił się na dobre. Tłumy turystów, które w miniony weekend odwiedzały stoki, mogły czuć się bezpieczniej niż zwykle. Na trasach zjazdowych pojawili się policyjni narciarze.

Funkcjonariusze nie tylko edukują najmłodszych, ale też usuwają z tłumu narciarzy tych, którzy mylą stok z barem lub torem wyścigowym.

Wraz z inauguracją sezonu, o której pisaliśmy w materiale Narty: Podkarpacie rzuca rękawicę Małopolsce. Długie trasy, brak kolejek i niski koszt, na stokach powiatu leskiego ruszyła akcja „Kręci mnie bezpieczeństwo w zimie”. Akcja widoczna była w Wańkowej, gdzie długie, 1200-metrowe trasy przyciągają rodziny z dziećmi, ale i amatorów szybkiej jazdy.

Kask to nie moda, to obowiązek 

Obecność mundurowych na nartach budzi spore zainteresowanie, zwłaszcza wśród najmłodszych. Policjanci kładą duży nacisk na prewencję i edukację “u podstaw”. 

Warto przypomnieć, że zgodnie z Ustawą o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach, jazda w kasku jest obowiązkowa dla osób do 16. roku życia. Brak kasku u dziecka może skutkować mandatem dla opiekuna.

Zdjęcia: KPP w Lesku

Zero tolerancji dla promili 

Policyjne narty to nie tylko rekwizyt do zdjęć. Funkcjonariusze patrolują trasy zjazdowe i wjeżdżają koleją linową razem z turystami, obserwując zachowania narciarzy z góry. Główny cel? Eliminacja nietrzeźwych.

Policyjne statystyki z lat ubiegłych są nieubłagane – alkohol jest jedną z głównych przyczyn najgroźniejszych wypadków narciarskich w Polsce. Zderzenie z narciarzem jadącym “na podwójnym gazie” przy prędkości 40-50 km/h może skończyć się tragicznie. – 

Warto pamiętać, że policjant na stoku ma prawo wylegitymować narciarza i sprawdzić jego trzeźwość. Jazda pod wpływem alkoholu (powyżej 0,5 promila) lub środków odurzających jest wykroczeniem, za które grozi grzywna. Co więcej, zarządzający ośrodkiem ma prawo usunąć taką osobę z terenu stacji, a ubezpieczyciel w razie wypadku odmówi wypłaty odszkodowania.

Dekalog FIS i walka z kradzieżami 

Patrole narciarskie zwracają również uwagę na brawurę. W Polsce wciąż wielu narciarzy ignoruje Międzynarodowy Dekalog Narciarski FIS. Najczęstsze grzechy to:

  • niedostosowanie prędkości do umiejętności i warunków, np. tłoku
  • zajeżdżanie drogi i wymuszanie pierwszeństwa
  • zatrzymywanie się w miejscach niewidocznych, np. za garbem terenu.

Obecność policji ma też wymiar czysto kryminalny. Parkingi przy dużych stacjach narciarskich w szczycie sezonu pękają w szwach. Mundurowi patrolują okolice dolnych stacji, aby zapobiegać kradzieżom sprzętu narciarskiego, często zostawianego bez opieki przed restauracjami, oraz włamaniom do samochodów. (mob)

Czytaj więcej: 

Wielki sukces studentki Politechniki Rzeszowskiej. Jej projekt zachwycił naukowców

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

policja narty
Zdjęcie: KPP w Lesku

Reklama

Sezon narciarski na Podkarpaciu rozkręcił się na dobre. Tłumy turystów, które w miniony weekend odwiedzały stoki, mogły czuć się bezpieczniej niż zwykle. Na trasach zjazdowych pojawili się policyjni narciarze.

Funkcjonariusze nie tylko edukują najmłodszych, ale też usuwają z tłumu narciarzy tych, którzy mylą stok z barem lub torem wyścigowym.

Wraz z inauguracją sezonu, o której pisaliśmy w materiale Narty: Podkarpacie rzuca rękawicę Małopolsce. Długie trasy, brak kolejek i niski koszt, na stokach powiatu leskiego ruszyła akcja „Kręci mnie bezpieczeństwo w zimie”. Akcja widoczna była w Wańkowej, gdzie długie, 1200-metrowe trasy przyciągają rodziny z dziećmi, ale i amatorów szybkiej jazdy.

Kask to nie moda, to obowiązek 

Obecność mundurowych na nartach budzi spore zainteresowanie, zwłaszcza wśród najmłodszych. Policjanci kładą duży nacisk na prewencję i edukację “u podstaw”. 

Warto przypomnieć, że zgodnie z Ustawą o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach, jazda w kasku jest obowiązkowa dla osób do 16. roku życia. Brak kasku u dziecka może skutkować mandatem dla opiekuna.

Zdjęcia: KPP w Lesku

Zero tolerancji dla promili 

Policyjne narty to nie tylko rekwizyt do zdjęć. Funkcjonariusze patrolują trasy zjazdowe i wjeżdżają koleją linową razem z turystami, obserwując zachowania narciarzy z góry. Główny cel? Eliminacja nietrzeźwych.

Policyjne statystyki z lat ubiegłych są nieubłagane – alkohol jest jedną z głównych przyczyn najgroźniejszych wypadków narciarskich w Polsce. Zderzenie z narciarzem jadącym “na podwójnym gazie” przy prędkości 40-50 km/h może skończyć się tragicznie. – 

Warto pamiętać, że policjant na stoku ma prawo wylegitymować narciarza i sprawdzić jego trzeźwość. Jazda pod wpływem alkoholu (powyżej 0,5 promila) lub środków odurzających jest wykroczeniem, za które grozi grzywna. Co więcej, zarządzający ośrodkiem ma prawo usunąć taką osobę z terenu stacji, a ubezpieczyciel w razie wypadku odmówi wypłaty odszkodowania.

Dekalog FIS i walka z kradzieżami 

Patrole narciarskie zwracają również uwagę na brawurę. W Polsce wciąż wielu narciarzy ignoruje Międzynarodowy Dekalog Narciarski FIS. Najczęstsze grzechy to:

  • niedostosowanie prędkości do umiejętności i warunków, np. tłoku
  • zajeżdżanie drogi i wymuszanie pierwszeństwa
  • zatrzymywanie się w miejscach niewidocznych, np. za garbem terenu.

Obecność policji ma też wymiar czysto kryminalny. Parkingi przy dużych stacjach narciarskich w szczycie sezonu pękają w szwach. Mundurowi patrolują okolice dolnych stacji, aby zapobiegać kradzieżom sprzętu narciarskiego, często zostawianego bez opieki przed restauracjami, oraz włamaniom do samochodów. (mob)

Czytaj więcej: 

Wielki sukces studentki Politechniki Rzeszowskiej. Jej projekt zachwycił naukowców

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *