Podczas spotkania w Ratuszu, Marcin Deręgowski, wiceprezydent Rzeszowa, wraz z przedstawicielami dewelopera oraz architektem, przedstawili plan, który może całkowicie odmienić krajobraz ulic Moniuszki i Pułaskiego. W grze są trzy miejskie działki, jeden prywatny inwestor i przyszłość kilkudziesięciu rzeszowskich kupców.
To było spotkanie, na które najbardziej czekali kupcy z “Balcerka”. W obecności radnych, wiceprezydenta, przedstawicieli Resovia Residence Development i pracowni Kuryłowicz & Associates, padły konkretne propozycje dotyczące przyszłości jednego z najpopularniejszych targowisk w mieście.
Ważne miejsce na mapie Rzeszowa
Nie było to pierwsze spotkanie wiceprezydenta z kupcami. Jeszcze w marcu 2025 r. Deręgowski obiecywał przedsiębiorcom działającym na rzeszowskim placu Balcerowicza, że o przyszłości tego ważnego na mapie Rzeszowa miejsca będą jeszcze rozmawiać.
W szczególności ustalono, że ewentualne zmiany na tym terenie nie zostaną wprowadzone bez wiedzy i udziału kupców.

Trzy kroki do nowego “Balcerka”
Plan przedstawiony wczoraj przez dyrektora Wydziału Gospodarki Mieniem, Grzegorza Tarnowskiego, zakłada wymianę gruntów i transakcje warunkowe, uruchamiane w trzech etapach:
- pierwszy krok: Miasto zamienia działki przy ulicy Krakowskiej i Litewskiej za 80 proc. terenu inwestora przy ulicy Wyspiańskiego (obok budowanego stadionu); w ramach tej umowy inwestor zobowiązuje się do wybudowania nowego, tymczasowego targowiska przy ulicy Pułaskiego,
- drugi krok (umowa przedwstępna): dotyczy terenu obecnego “Balcerka” przy ul. Moniuszki; do finalizacji dojdzie dopiero, gdy inwestor uzyska pozwolenie na budowę na tym terenie,
- trzeci krok (tzw. offset): Rzeszów nabywa na własność około 1000 m² powierzchni handlowej na parterze nowego budynku, który powstanie w miejscu obecnego targowiska.
– To wszystko zostało finansowo tak dopracowane, by miasto fizycznie nie dopłaciło żadnej złotówki z kasy miejskiej – zapewniał dyrektor Tarnowski.

Co powstanie w miejscu straganów?
W miejscu dzisiejszych budek ma stanąć nowoczesny budynek o wysokości do 25 metrów, łączący funkcje mieszkaniowe z handlem. Za projekt odpowiada prestiżowa pracownia Kuryłowicz & Associates.
– Pozornie, jak się myśli o targowisku (…) to często nasuwa się wniosek, że to antyteza nowoczesności. A da się połączyć nową funkcjonalność z klasycznym targowiskiem – przekonywał architekt Marek Kuryłowicz, prezentując przykłady podobnych realizacji z Barcelony, Londynu czy Frankfurtu.
Kupcy: “Czy będziemy chcieli wrócić?”
Największe emocje budzi los kupców. Urząd miasta zapewnia, że nikt nie zostanie “na lodzie”. Zanim ruszy budowa przy Moniuszki, inwestor ma przygotować zastępcze targowisko przy ul. Pułaskiego (na terenie obecnego parkingu przy basenach ROSiR).
– Chcemy utrzymać Państwa na Balcerowicza jak najdłużej, żeby nie przenosić niepotrzebnie, dopóki nie będzie gotowe miejsce na Pułaskiego – deklarował wiceprezydent Deręgowski.
Kupcy, choć doceniają propozycję, mają obawy. Pytają o koszty najmu w nowym, luksusowym budynku.
– Czy kogoś z tych ludzi będzie stać na parę tysięcy, aby utrzymać tę lokalizację? – pytał jeden z handlowców.
Wiceprezydent uspokajał, że jako właściciel lokali (miasto przejmie parter w ramach offsetu), Ratusz będzie miał wpływ na stawki czynszu, aby “miejsce żyło”, a nie stało puste.
Co dalej?
Proces inwestycyjny potrwa co najmniej półtora roku. Kluczowa będzie zgoda Rady Miasta na zamianę działek. Niektórzy radni, jak Witold Walawender (Rozwój Rzeszowa), już teraz gratulują pomysłu:
– To jest miejsce, które nie jest godne reprezentacji naszego miasta. Cieszę się, że kupcom stworzy się godne warunki.
Inni, jak radny Jacek Strojny, zalecają ostrożność: – Mamy w grze trzy działki. Zdecydowanie za mało informacji, żeby powiedzieć, kto jest wygrany. Do tak ważnej decyzji należy podejść bardzo ostrożnie.
Kolejne spotkania, tym razem z udziałem szerszej grupy kupców i mieszkańców osiedla Pułaskiego, zapowiedziano przed głosowaniem uchwały przez Radę Miasta.
Miasto obiecywało konkurs
Miasto obiecywało kiedyś, że na zagospodarowanie terenu wokół targowiska zorganizuje konkurs architektoniczny. Konkursu jak nie była tak nie ma – jest za to, jak widać po opisywanym powyżej spotkaniu – zupełnie nowy pomysł.
Ponad dwa lata temu do rzeszowskiego Ratusza zawitali studenci II roku architektury Politechniki Rzeszowskiej ze swoimi pomysłami. Nie były nimi, bynajmniej, wieżowce, tylko wizje zdecydowanie bardziej osadzone w tradycji “Balcerka”.
– Efekty ich pracy to nawiązanie do dawnych funkcji i tradycji tych miejsc, połączone z najnowocześniejszymi trendami w architekturze. Harmonia pomiędzy dziedzictwem a nowoczesnością – mówił ponad dwa lata temu temu prof. dr hab. inż. Marek Gosztyła, opiekun studentów.
Grafiki: “Balcerek” wg studentek architekturyWiktoria Książek i Honorata Pitera zaprojektowały wówczas zmiany na „Balcerku”. Po modernizacji głównym elementem miałby zostać plac z sadzawką, zielenią i kładką, z której mieszkańcy mogliby podziwiać nową aranżację tego miejsca.
Plac o takim wyglądzie miał przyciągać młodzież – uważały Wiktoria Książek i Honorata Pitera. Dziś wciąż przyciąga kupców i mieszkańców Rzeszowa oraz… deweloperów. (AM / mob)
Czytaj więcej:
Awantura na sesji Rady Miasta Rzeszowa o przyszłość placu Balcerowicza
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Podczas spotkania w Ratuszu, Marcin Deręgowski, wiceprezydent Rzeszowa, wraz z przedstawicielami dewelopera oraz architektem, przedstawili plan, który może całkowicie odmienić krajobraz ulic Moniuszki i Pułaskiego. W grze są trzy miejskie działki, jeden prywatny inwestor i przyszłość kilkudziesięciu rzeszowskich kupców.
To było spotkanie, na które najbardziej czekali kupcy z “Balcerka”. W obecności radnych, wiceprezydenta, przedstawicieli Resovia Residence Development i pracowni Kuryłowicz & Associates, padły konkretne propozycje dotyczące przyszłości jednego z najpopularniejszych targowisk w mieście.
Ważne miejsce na mapie Rzeszowa
Nie było to pierwsze spotkanie wiceprezydenta z kupcami. Jeszcze w marcu 2025 r. Deręgowski obiecywał przedsiębiorcom działającym na rzeszowskim placu Balcerowicza, że o przyszłości tego ważnego na mapie Rzeszowa miejsca będą jeszcze rozmawiać.
W szczególności ustalono, że ewentualne zmiany na tym terenie nie zostaną wprowadzone bez wiedzy i udziału kupców.

Trzy kroki do nowego “Balcerka”
Plan przedstawiony wczoraj przez dyrektora Wydziału Gospodarki Mieniem, Grzegorza Tarnowskiego, zakłada wymianę gruntów i transakcje warunkowe, uruchamiane w trzech etapach:
- pierwszy krok: Miasto zamienia działki przy ulicy Krakowskiej i Litewskiej za 80 proc. terenu inwestora przy ulicy Wyspiańskiego (obok budowanego stadionu); w ramach tej umowy inwestor zobowiązuje się do wybudowania nowego, tymczasowego targowiska przy ulicy Pułaskiego,
- drugi krok (umowa przedwstępna): dotyczy terenu obecnego “Balcerka” przy ul. Moniuszki; do finalizacji dojdzie dopiero, gdy inwestor uzyska pozwolenie na budowę na tym terenie,
- trzeci krok (tzw. offset): Rzeszów nabywa na własność około 1000 m² powierzchni handlowej na parterze nowego budynku, który powstanie w miejscu obecnego targowiska.
– To wszystko zostało finansowo tak dopracowane, by miasto fizycznie nie dopłaciło żadnej złotówki z kasy miejskiej – zapewniał dyrektor Tarnowski.

Co powstanie w miejscu straganów?
W miejscu dzisiejszych budek ma stanąć nowoczesny budynek o wysokości do 25 metrów, łączący funkcje mieszkaniowe z handlem. Za projekt odpowiada prestiżowa pracownia Kuryłowicz & Associates.
– Pozornie, jak się myśli o targowisku (…) to często nasuwa się wniosek, że to antyteza nowoczesności. A da się połączyć nową funkcjonalność z klasycznym targowiskiem – przekonywał architekt Marek Kuryłowicz, prezentując przykłady podobnych realizacji z Barcelony, Londynu czy Frankfurtu.
Kupcy: “Czy będziemy chcieli wrócić?”
Największe emocje budzi los kupców. Urząd miasta zapewnia, że nikt nie zostanie “na lodzie”. Zanim ruszy budowa przy Moniuszki, inwestor ma przygotować zastępcze targowisko przy ul. Pułaskiego (na terenie obecnego parkingu przy basenach ROSiR).
– Chcemy utrzymać Państwa na Balcerowicza jak najdłużej, żeby nie przenosić niepotrzebnie, dopóki nie będzie gotowe miejsce na Pułaskiego – deklarował wiceprezydent Deręgowski.
Kupcy, choć doceniają propozycję, mają obawy. Pytają o koszty najmu w nowym, luksusowym budynku.
– Czy kogoś z tych ludzi będzie stać na parę tysięcy, aby utrzymać tę lokalizację? – pytał jeden z handlowców.
Wiceprezydent uspokajał, że jako właściciel lokali (miasto przejmie parter w ramach offsetu), Ratusz będzie miał wpływ na stawki czynszu, aby “miejsce żyło”, a nie stało puste.
Co dalej?
Proces inwestycyjny potrwa co najmniej półtora roku. Kluczowa będzie zgoda Rady Miasta na zamianę działek. Niektórzy radni, jak Witold Walawender (Rozwój Rzeszowa), już teraz gratulują pomysłu:
– To jest miejsce, które nie jest godne reprezentacji naszego miasta. Cieszę się, że kupcom stworzy się godne warunki.
Inni, jak radny Jacek Strojny, zalecają ostrożność: – Mamy w grze trzy działki. Zdecydowanie za mało informacji, żeby powiedzieć, kto jest wygrany. Do tak ważnej decyzji należy podejść bardzo ostrożnie.
Kolejne spotkania, tym razem z udziałem szerszej grupy kupców i mieszkańców osiedla Pułaskiego, zapowiedziano przed głosowaniem uchwały przez Radę Miasta.
Miasto obiecywało konkurs
Miasto obiecywało kiedyś, że na zagospodarowanie terenu wokół targowiska zorganizuje konkurs architektoniczny. Konkursu jak nie była tak nie ma – jest za to, jak widać po opisywanym powyżej spotkaniu – zupełnie nowy pomysł.
Ponad dwa lata temu do rzeszowskiego Ratusza zawitali studenci II roku architektury Politechniki Rzeszowskiej ze swoimi pomysłami. Nie były nimi, bynajmniej, wieżowce, tylko wizje zdecydowanie bardziej osadzone w tradycji “Balcerka”.
– Efekty ich pracy to nawiązanie do dawnych funkcji i tradycji tych miejsc, połączone z najnowocześniejszymi trendami w architekturze. Harmonia pomiędzy dziedzictwem a nowoczesnością – mówił ponad dwa lata temu temu prof. dr hab. inż. Marek Gosztyła, opiekun studentów.
Grafiki: “Balcerek” wg studentek architektury
Wiktoria Książek i Honorata Pitera zaprojektowały wówczas zmiany na „Balcerku”. Po modernizacji głównym elementem miałby zostać plac z sadzawką, zielenią i kładką, z której mieszkańcy mogliby podziwiać nową aranżację tego miejsca.
Plac o takim wyglądzie miał przyciągać młodzież – uważały Wiktoria Książek i Honorata Pitera. Dziś wciąż przyciąga kupców i mieszkańców Rzeszowa oraz… deweloperów. (AM / mob)
Czytaj więcej:
Awantura na sesji Rady Miasta Rzeszowa o przyszłość placu Balcerowicza
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
