April 3, 2026
Zdjęcie: Komendant Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu zatrzymany za prędkość (fot. KMP Przemyśl)

Reklama

Szef policji w Przemyślu został zatrzymany za rażące przekroczenie prędkości. Za kierownicą służbowego auta pędził ponad dwa razy szybciej niż pozwalają przepisy. Interweniowali jego podwładni i jako się okazało – nie było żadnej taryfy ulgowej.

Czy podinspektor Janusz Kiszka poniesie dalsze konsekwencje zbyt szybkiej jazdy?

Zaskakująca kontrola drogowa

Do zdarzenia doszło na początku 2026 roku w Przemyślu, gdzie policjanci drogówki zatrzymali do kontroli kierowcę Toyoty jadącego z prędkością ponad 110 km/h w obszarze zabudowanym. Oznacza to przekroczenie limitu o ponad 60 km/h, co w polskim prawie wiąże się z natychmiastową utratą prawa jazdy.

Funkcjonariusze doskonale poznali mężczyznę znajdującego się za kierownicą. Jak informuje Onet, był to podinsp. Janusz Kiszka, komendant Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. Zdarzenie miało szczególny wymiar, ponieważ mundurowi, którzy go zatrzymali, byli jego bezpośrednimi podwładnymi. Mimo to procedury miały zostać zachowane, a wobec przełożonego nie zastosowano żadnej taryfy ulgowej.

Mandat, punkty i zatrzymane prawo jazdy

Sprawę oficjalnie potwierdziła oficer prasowa przemyskiej komendy. – Pod koniec stycznia 2026 r. policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu zatrzymali do kontroli kierowcę pojazdu marki Toyota, który przekroczył dopuszczalną prędkość w obszarze zabudowanym o 63 km/h. Pojazdem kierował komendant Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, podinsp. dr Janusz Kiszka – przekazała Onetowi mł. asp. Karolina Kowalik.

Jak dodała, wszystkie czynności przeprowadzono zgodnie z przepisami. Komendant został ukarany mandatem, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zatrzymano na trzy miesiące. – Decyzja dotycząca zatrzymania prawa jazdy pozostaje w mocy i nie została w żaden sposób zmieniona ani uchylona – zaznaczyła policjantka.

Mieszkańcy mają wątpliwości

Sprawa nabrała rozgłosu po sygnale od mieszkanki Przemyśla, która jak podaje Onet, zwróciła uwagę na możliwe nieprawidłowości. Kobieta twierdzi, że mimo zatrzymania prawa jazdy komendant miał nadal korzystać z samochodu.

– Jak to jest, że komendant to „święta krowa” i może nie przestrzegać prawa? – pyta w relacji. Dodaje również, że monitoring w jej okolicy ma rejestrować sytuacje, w których funkcjonariusz wsiada do auta i odjeżdża.

Te doniesienia wzbudziły emocje i wywołały pytania o równość wobec prawa. W opinii części mieszkańców sytuacja wymaga pełnego wyjaśnienia, zwłaszcza że dotyczy osoby stojącej na czele lokalnej policji.

Komendant odpowiada: „To insynuacje”

Sam zainteresowany odniósł się do rzekomego łamania zakazu prowadzenia pojazdów. W oświadczeniu przesłanym Onetowi podkreśla, że przestrzega wszystkich nałożonych ograniczeń.

„Stanowczo zaprzeczam pomówieniom i insynuacjom dotyczącym niestosowania się do wydanej decyzji” – zaznacza komendant. Wyjaśnia, że samochody, które bywają widywane w pobliżu komendy, są użytkowane przez jego żonę, a on sam korzysta z nich wyłącznie jako pasażer.

Dodaje również, że lokalizacja miejsca pracy jego żony w bezpośrednim sąsiedztwie komendy, może prowadzić do błędnych interpretacji.

Co istotne, komendant wyraził uznanie dla interweniujących funkcjonariuszy, którzy zdecydowali o zabraniu mu prawa jazdy, podkreślając ich profesjonalizm i bezstronność w sytuacji, która mogła być dla nich wyjątkowo trudna.

Czytaj więcej:

Budowa S19 na Podkarpaciu zagrożona? Wykonawca zerwał kontrakt, GDDKiA zapowiada kroki prawne [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcie: Komendant Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu zatrzymany za prędkość (fot. KMP Przemyśl)

Reklama

Szef policji w Przemyślu został zatrzymany za rażące przekroczenie prędkości. Za kierownicą służbowego auta pędził ponad dwa razy szybciej niż pozwalają przepisy. Interweniowali jego podwładni i jako się okazało – nie było żadnej taryfy ulgowej.

Czy podinspektor Janusz Kiszka poniesie dalsze konsekwencje zbyt szybkiej jazdy?

Zaskakująca kontrola drogowa

Do zdarzenia doszło na początku 2026 roku w Przemyślu, gdzie policjanci drogówki zatrzymali do kontroli kierowcę Toyoty jadącego z prędkością ponad 110 km/h w obszarze zabudowanym. Oznacza to przekroczenie limitu o ponad 60 km/h, co w polskim prawie wiąże się z natychmiastową utratą prawa jazdy.

Funkcjonariusze doskonale poznali mężczyznę znajdującego się za kierownicą. Jak informuje Onet, był to podinsp. Janusz Kiszka, komendant Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu. Zdarzenie miało szczególny wymiar, ponieważ mundurowi, którzy go zatrzymali, byli jego bezpośrednimi podwładnymi. Mimo to procedury miały zostać zachowane, a wobec przełożonego nie zastosowano żadnej taryfy ulgowej.

Mandat, punkty i zatrzymane prawo jazdy

Sprawę oficjalnie potwierdziła oficer prasowa przemyskiej komendy. – Pod koniec stycznia 2026 r. policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu zatrzymali do kontroli kierowcę pojazdu marki Toyota, który przekroczył dopuszczalną prędkość w obszarze zabudowanym o 63 km/h. Pojazdem kierował komendant Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, podinsp. dr Janusz Kiszka – przekazała Onetowi mł. asp. Karolina Kowalik.

Jak dodała, wszystkie czynności przeprowadzono zgodnie z przepisami. Komendant został ukarany mandatem, otrzymał punkty karne, a jego prawo jazdy zatrzymano na trzy miesiące. – Decyzja dotycząca zatrzymania prawa jazdy pozostaje w mocy i nie została w żaden sposób zmieniona ani uchylona – zaznaczyła policjantka.

Mieszkańcy mają wątpliwości

Sprawa nabrała rozgłosu po sygnale od mieszkanki Przemyśla, która jak podaje Onet, zwróciła uwagę na możliwe nieprawidłowości. Kobieta twierdzi, że mimo zatrzymania prawa jazdy komendant miał nadal korzystać z samochodu.

– Jak to jest, że komendant to „święta krowa” i może nie przestrzegać prawa? – pyta w relacji. Dodaje również, że monitoring w jej okolicy ma rejestrować sytuacje, w których funkcjonariusz wsiada do auta i odjeżdża.

Te doniesienia wzbudziły emocje i wywołały pytania o równość wobec prawa. W opinii części mieszkańców sytuacja wymaga pełnego wyjaśnienia, zwłaszcza że dotyczy osoby stojącej na czele lokalnej policji.

Komendant odpowiada: „To insynuacje”

Sam zainteresowany odniósł się do rzekomego łamania zakazu prowadzenia pojazdów. W oświadczeniu przesłanym Onetowi podkreśla, że przestrzega wszystkich nałożonych ograniczeń.

„Stanowczo zaprzeczam pomówieniom i insynuacjom dotyczącym niestosowania się do wydanej decyzji” – zaznacza komendant. Wyjaśnia, że samochody, które bywają widywane w pobliżu komendy, są użytkowane przez jego żonę, a on sam korzysta z nich wyłącznie jako pasażer.

Dodaje również, że lokalizacja miejsca pracy jego żony w bezpośrednim sąsiedztwie komendy, może prowadzić do błędnych interpretacji.

Co istotne, komendant wyraził uznanie dla interweniujących funkcjonariuszy, którzy zdecydowali o zabraniu mu prawa jazdy, podkreślając ich profesjonalizm i bezstronność w sytuacji, która mogła być dla nich wyjątkowo trudna.

Czytaj więcej:

Budowa S19 na Podkarpaciu zagrożona? Wykonawca zerwał kontrakt, GDDKiA zapowiada kroki prawne [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *