March 19, 2026
Boeing_C-17A_Globemaster
Foto. Wikipedia

Reklama

Podrzeszowska Jasionka po raz kolejny staje się kluczowym punktem na mapie światowego bezpieczeństwa. Tym razem jednak oczy spotterów i analityków zwrócone są na transporty ruszające z Polski w kierunku Bliskiego Wschodu. Kijów chce udowodnić, że w obliczu zagrożenia ze strony irańskich dronów, nie jest już tylko biorcą, ale i cennym dawcą technologii wojskowej.

W ostatnich dniach na lotnisku w Jasionce kilkakrotnie lądowały potężne wojskowe maszyny transportowe: katarski C-17 Globemaster oraz samolot należący do sił powietrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Choć loty odbywały się z włączonymi transponderami, ich cel jest jasny – realizacja zapowiedzi prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o wsparciu sojuszników w ochronie nieba przed bezzałogowcami produkcji irańskiej.

Kijów: „Nie tylko bierzemy, ale i dajemy”

Jacek Tarociński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), w rozmowie z PAP podkreśla, że te działania mają głęboki wymiar polityczny. Ukraina od dłuższego czasu stara się zrównoważyć narrację grup nacisku, które twierdzą, że państwo to jedynie prosi o wsparcie.

„Dla Ukrainy to dobra polityczna okazja, by pokazać się na arenie międzynarodowej nie tylko jako państwo biorące, lecz także jako takie, które ma coś do zaoferowania. Tę politykę równoważenia narracji (…) Kijów realizuje od dłuższego czasu” – wskazuje Jacek Tarociński.

Przykłady tej współpracy są już bardzo konkretne. Ukraina udostępnia specjalistów i drony przechwytujące do ochrony amerykańskich baz w Jordanii. Ponadto trzy grupy ekspertów wojskowych zostały wysłane do Kataru, ZEA i Arabii Saudyjskiej.

Flightradar
Screen z Flightradar24.com

Ukraińskie drony towarem eksportowym?

Zainteresowanie ukraińską myślą techniczną na Bliskim Wschodzie jest ogromne. Zjednoczone Emiraty Arabskie miały złożyć ofertę zakupu 5 tysięcy dronów przechwytujących od ukraińskiego producenta TAF Industries. Podobną chęć wyraziły Katar (2 tys. sztuk) oraz Kuwejt.

Choć na Ukrainie obowiązuje memorandum na eksport uzbrojenia, analityk OSW zaznacza, że decyzja polityczna prezydenta Zełenskiego może otworzyć drogę do przekazania systemów antydronowych państwom arabskim lub USA. Maszyny lądujące w Jasionce mogły transportować właśnie te systemy lub zespoły specjalistów, którzy nauczą sojuszników, jak radzić sobie z zagrożeniem, które Ukraińcy znają z własnego pola walki.

Walka o Patrioty w tle

Ekspert OSW zwraca uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny aspekt tej współpracy – nadzieję na barter. Ukraina pilnie potrzebuje pocisków PAC-3 MSE do systemów Patriot. Skala ich zużycia na Bliskim Wschodzie pokazuje, jak trudne będzie to zadanie.

„Jak twierdzi strona ukraińska, przez cztery lata inwazji otrzymała ich mniej niż zostało wystrzelane przez USA i państwa Zatoki Perskiej w pierwszych dniach konfliktu w tym rejonie” – podkreśla Tarociński.

Sytuacja jest dramatyczna: koszt jednej rakiety to nawet 7 mln dolarów, a ich produkcja, choć zwiększana, wciąż nie zaspokaja globalnych potrzeb. Ukraina liczy, że pomagając w ochronie baz USA i infrastruktury państw arabskich przed dronami, zyska przychylność w dostępie do deficytowej amunicji przeciwlotniczej, która jest kluczowa dla ochrony ukraińskich miast.

(AM / PAP)

Czytaj więcej:

Jak Jasionka stała się kluczowym hubem wsparcia dla Ukrainy

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Boeing_C-17A_Globemaster
Foto. Wikipedia

Reklama

Podrzeszowska Jasionka po raz kolejny staje się kluczowym punktem na mapie światowego bezpieczeństwa. Tym razem jednak oczy spotterów i analityków zwrócone są na transporty ruszające z Polski w kierunku Bliskiego Wschodu. Kijów chce udowodnić, że w obliczu zagrożenia ze strony irańskich dronów, nie jest już tylko biorcą, ale i cennym dawcą technologii wojskowej.

W ostatnich dniach na lotnisku w Jasionce kilkakrotnie lądowały potężne wojskowe maszyny transportowe: katarski C-17 Globemaster oraz samolot należący do sił powietrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA). Choć loty odbywały się z włączonymi transponderami, ich cel jest jasny – realizacja zapowiedzi prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o wsparciu sojuszników w ochronie nieba przed bezzałogowcami produkcji irańskiej.

Kijów: „Nie tylko bierzemy, ale i dajemy”

Jacek Tarociński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), w rozmowie z PAP podkreśla, że te działania mają głęboki wymiar polityczny. Ukraina od dłuższego czasu stara się zrównoważyć narrację grup nacisku, które twierdzą, że państwo to jedynie prosi o wsparcie.

„Dla Ukrainy to dobra polityczna okazja, by pokazać się na arenie międzynarodowej nie tylko jako państwo biorące, lecz także jako takie, które ma coś do zaoferowania. Tę politykę równoważenia narracji (…) Kijów realizuje od dłuższego czasu” – wskazuje Jacek Tarociński.

Przykłady tej współpracy są już bardzo konkretne. Ukraina udostępnia specjalistów i drony przechwytujące do ochrony amerykańskich baz w Jordanii. Ponadto trzy grupy ekspertów wojskowych zostały wysłane do Kataru, ZEA i Arabii Saudyjskiej.

Flightradar
Screen z Flightradar24.com

Ukraińskie drony towarem eksportowym?

Zainteresowanie ukraińską myślą techniczną na Bliskim Wschodzie jest ogromne. Zjednoczone Emiraty Arabskie miały złożyć ofertę zakupu 5 tysięcy dronów przechwytujących od ukraińskiego producenta TAF Industries. Podobną chęć wyraziły Katar (2 tys. sztuk) oraz Kuwejt.

Choć na Ukrainie obowiązuje memorandum na eksport uzbrojenia, analityk OSW zaznacza, że decyzja polityczna prezydenta Zełenskiego może otworzyć drogę do przekazania systemów antydronowych państwom arabskim lub USA. Maszyny lądujące w Jasionce mogły transportować właśnie te systemy lub zespoły specjalistów, którzy nauczą sojuszników, jak radzić sobie z zagrożeniem, które Ukraińcy znają z własnego pola walki.

Walka o Patrioty w tle

Ekspert OSW zwraca uwagę na jeszcze jeden, niezwykle istotny aspekt tej współpracy – nadzieję na barter. Ukraina pilnie potrzebuje pocisków PAC-3 MSE do systemów Patriot. Skala ich zużycia na Bliskim Wschodzie pokazuje, jak trudne będzie to zadanie.

„Jak twierdzi strona ukraińska, przez cztery lata inwazji otrzymała ich mniej niż zostało wystrzelane przez USA i państwa Zatoki Perskiej w pierwszych dniach konfliktu w tym rejonie” – podkreśla Tarociński.

Sytuacja jest dramatyczna: koszt jednej rakiety to nawet 7 mln dolarów, a ich produkcja, choć zwiększana, wciąż nie zaspokaja globalnych potrzeb. Ukraina liczy, że pomagając w ochronie baz USA i infrastruktury państw arabskich przed dronami, zyska przychylność w dostępie do deficytowej amunicji przeciwlotniczej, która jest kluczowa dla ochrony ukraińskich miast.

(AM / PAP)

Czytaj więcej:

Jak Jasionka stała się kluczowym hubem wsparcia dla Ukrainy

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *