Sprawa, która zaczęła się od jednego fałszywego prawa jazdy na przejściu granicznym, zakończyła się aktem oskarżenia wobec ośmiu obywateli Ukrainy. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu skierowała do sądu wniosek o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy.
W tle są tysiące fałszywych dokumentów, nielegalne drukarnie i milionowe przepływy finansowe.
Jedna kontrola uruchomiła lawinę
Pierwszy sygnał pojawił się w 2020 roku na przejściu granicznym, gdy cudzoziemiec posłużył się podrobionym prawem jazdy. Dla funkcjonariuszy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej był to impuls do pogłębionej analizy. Szybko okazało się, że nie chodzi o jednostkowy przypadek, lecz o element znacznie większego mechanizmu.
Śledztwo, prowadzone przez Placówkę SG w Korczowej pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, objęło kolejne miasta i państwa. Do współpracy włączono inne jednostki Straży Granicznej oraz Europol, co tylko potwierdziło międzynarodowy charakter sprawy.
Fabryki fałszywych dokumentów
Ustalono, że grupa zajmowała się fałszowaniem i dystrybucją dokumentów na ogromną skalę. W ofercie znajdowały się zarówno polskie, jak i zagraniczne dokumenty urzędowe – od dowodów osobistych i paszportów, przez wizy i karty pobytu, aż po prawa jazdy, zaświadczenia lekarskie czy umowy o pracę. Fałszywki miały umożliwiać legalizację pobytu i pracy na terenie Polski oraz innych państw Unii Europejskiej.
Proceder był zorganizowany jak legalna działalność. Zamówienia przyjmowano przez internet i media społecznościowe, działało nawet swoiste „biuro obsługi klienta”. Zanim dokument trafił do odbiorcy, klient otrzymywał jego zdjęcie do akceptacji. Cena jednej fałszywki sięgała średnio 1,5 tysiąca euro, co przy masowej skali produkcji przynosiło ogromne zyski.
[embedded content]
Nielegalne drukarnie w kilku miastach
W trakcie śledztwa funkcjonariusze odkryli kolejne nielegalne drukarnie dokumentów. Pierwsza z nich została zlikwidowana w 2021 roku w Katowicach. Dwa lata później, również w Katowicach, ujawniono kolejną wytwórnię, gdzie zabezpieczono sprzęt drukarski, pieczęcie urzędowe, gotówkę oraz tysiące gotowych fałszywek.
Kolejne miejsca działalności grupy ujawniono w Gdańsku i Krakowie. W sumie zabezpieczono ponad 12 tysięcy fałszywych dokumentów, które miały trafić do odbiorców w całej Europie. Łącznie w sprawie zatrzymano 42 osoby, w tym także osoby posługujące się zakupionymi fałszywkami. Osiem z nich trafiło do tymczasowego aresztu.
Miliony na kontach
Jednym z kluczowych wątków śledztwa było pranie brudnych pieniędzy. Ośmiu obywateli Ukrainy, wobec których skierowano wniosek do sądu, miało odpowiadać właśnie za ten element działalności grupy. Jak ustalili śledczy, zakładali oni dziesiątki rachunków bankowych w różnych instytucjach finansowych.
Na konta trafiały środki pochodzące z przestępczej działalności – łącznie ponad 2,5 miliona złotych oraz 316 tysięcy euro. Pieniądze były następnie wypłacane w bankomatach lub przelewane na rachunki podstawionych osób, co miało utrudnić wykrycie ich prawdziwego pochodzenia.
Ugodowa propozycja prokuratury?
Pod koniec grudnia 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Przemyślu skierowała do Sądu Okręgowego w Przemyślu wniosek o skazanie ośmiu obywateli Ukrainy bez przeprowadzania rozprawy. Oskarżeni przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia zgodne z ustaleniami śledztwa.
– Prokurator zaproponował oskarżonym kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, grzywny, przepadek uzyskanych korzyści, świadczenie na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, oddanie w okresie próby pod dozór kuratora – informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, prok. Marta Pętkowska.
Wielkie fałszowanie, kara w zawieszeniu?
To jedno z największych i najbardziej złożonych postępowań dotyczących fałszowania dokumentów i prania pieniędzy, jakie prowadzono na Podkarpaciu w ostatnich latach. Śledczy podkreślają, że sprawa pokazuje skalę zagrożenia, jakie niosą ze sobą zorganizowane grupy przestępcze działające ponad granicami państw.
Zastanawiać może jedynie fakt, że prokuratura zdecydowała się na wniosek o karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. To oznacza, że podejrzani póki co nie trafią do więzienia. A przecież za sprawą licznych fałszerstw nie można wykluczyć, że na teren Unii Europejskiej mogło trafić wielu nielegalnych migrantów, w tym osób zagrażających bezpieczeństwu naszego kraju.
Sprawa wciąż budzi duże zainteresowanie ze względu na skalę procederu, liczbę ujawnionych fałszywek i milionowe kwoty, które przepłynęły przez nielegalny system.
Czytaj więcej:
Rekordowe inwestycje w Rzeszowie w 2025 roku. Czym chwali się miasto? [ZDJĘCIA]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Sprawa, która zaczęła się od jednego fałszywego prawa jazdy na przejściu granicznym, zakończyła się aktem oskarżenia wobec ośmiu obywateli Ukrainy. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu skierowała do sądu wniosek o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy.
W tle są tysiące fałszywych dokumentów, nielegalne drukarnie i milionowe przepływy finansowe.
Jedna kontrola uruchomiła lawinę
Pierwszy sygnał pojawił się w 2020 roku na przejściu granicznym, gdy cudzoziemiec posłużył się podrobionym prawem jazdy. Dla funkcjonariuszy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej był to impuls do pogłębionej analizy. Szybko okazało się, że nie chodzi o jednostkowy przypadek, lecz o element znacznie większego mechanizmu.
Śledztwo, prowadzone przez Placówkę SG w Korczowej pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, objęło kolejne miasta i państwa. Do współpracy włączono inne jednostki Straży Granicznej oraz Europol, co tylko potwierdziło międzynarodowy charakter sprawy.
Fabryki fałszywych dokumentów
Ustalono, że grupa zajmowała się fałszowaniem i dystrybucją dokumentów na ogromną skalę. W ofercie znajdowały się zarówno polskie, jak i zagraniczne dokumenty urzędowe – od dowodów osobistych i paszportów, przez wizy i karty pobytu, aż po prawa jazdy, zaświadczenia lekarskie czy umowy o pracę. Fałszywki miały umożliwiać legalizację pobytu i pracy na terenie Polski oraz innych państw Unii Europejskiej.
Proceder był zorganizowany jak legalna działalność. Zamówienia przyjmowano przez internet i media społecznościowe, działało nawet swoiste „biuro obsługi klienta”. Zanim dokument trafił do odbiorcy, klient otrzymywał jego zdjęcie do akceptacji. Cena jednej fałszywki sięgała średnio 1,5 tysiąca euro, co przy masowej skali produkcji przynosiło ogromne zyski.
Nielegalne drukarnie w kilku miastach
W trakcie śledztwa funkcjonariusze odkryli kolejne nielegalne drukarnie dokumentów. Pierwsza z nich została zlikwidowana w 2021 roku w Katowicach. Dwa lata później, również w Katowicach, ujawniono kolejną wytwórnię, gdzie zabezpieczono sprzęt drukarski, pieczęcie urzędowe, gotówkę oraz tysiące gotowych fałszywek.
Kolejne miejsca działalności grupy ujawniono w Gdańsku i Krakowie. W sumie zabezpieczono ponad 12 tysięcy fałszywych dokumentów, które miały trafić do odbiorców w całej Europie. Łącznie w sprawie zatrzymano 42 osoby, w tym także osoby posługujące się zakupionymi fałszywkami. Osiem z nich trafiło do tymczasowego aresztu.
Miliony na kontach
Jednym z kluczowych wątków śledztwa było pranie brudnych pieniędzy. Ośmiu obywateli Ukrainy, wobec których skierowano wniosek do sądu, miało odpowiadać właśnie za ten element działalności grupy. Jak ustalili śledczy, zakładali oni dziesiątki rachunków bankowych w różnych instytucjach finansowych.
Na konta trafiały środki pochodzące z przestępczej działalności – łącznie ponad 2,5 miliona złotych oraz 316 tysięcy euro. Pieniądze były następnie wypłacane w bankomatach lub przelewane na rachunki podstawionych osób, co miało utrudnić wykrycie ich prawdziwego pochodzenia.
Ugodowa propozycja prokuratury?
Pod koniec grudnia 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Przemyślu skierowała do Sądu Okręgowego w Przemyślu wniosek o skazanie ośmiu obywateli Ukrainy bez przeprowadzania rozprawy. Oskarżeni przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia zgodne z ustaleniami śledztwa.
– Prokurator zaproponował oskarżonym kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, grzywny, przepadek uzyskanych korzyści, świadczenie na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, oddanie w okresie próby pod dozór kuratora – informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, prok. Marta Pętkowska.
Wielkie fałszowanie, kara w zawieszeniu?
To jedno z największych i najbardziej złożonych postępowań dotyczących fałszowania dokumentów i prania pieniędzy, jakie prowadzono na Podkarpaciu w ostatnich latach. Śledczy podkreślają, że sprawa pokazuje skalę zagrożenia, jakie niosą ze sobą zorganizowane grupy przestępcze działające ponad granicami państw.
Zastanawiać może jedynie fakt, że prokuratura zdecydowała się na wniosek o karę pozbawienia wolności w zawieszeniu. To oznacza, że podejrzani póki co nie trafią do więzienia. A przecież za sprawą licznych fałszerstw nie można wykluczyć, że na teren Unii Europejskiej mogło trafić wielu nielegalnych migrantów, w tym osób zagrażających bezpieczeństwu naszego kraju.
Sprawa wciąż budzi duże zainteresowanie ze względu na skalę procederu, liczbę ujawnionych fałszywek i milionowe kwoty, które przepłynęły przez nielegalny system.
Czytaj więcej:
Rekordowe inwestycje w Rzeszowie w 2025 roku. Czym chwali się miasto? [ZDJĘCIA]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
