Od reprezentacyjnych terenów przy Hali Podpromie po nowe osiedla – Rzeszów usiany jest… dzikimi wysypiskami. W marcu, zanim przykryje je bujna zieleń, biją po oczach ze zdwojoną siłą. Dlaczego w 2026 roku wciąż pozwalamy na taką degradację przestrzeni wspólnej?
Brak reakcji miasta sprawia, że teren ten w oczach mieszkańców traci status parku, a zyskuje status składowiska.
Cmentarzysko przedmiotów
Tuż obok Hali Regionalnego Centrum Widowiskowo-Sportowego im. Jana Strzelczyka, w miejscu, które powinno być wizytówką rekreacyjną miasta, straszy „muzeum porzucenia”. Analiza zdjęć z tego rejonu ukazuje absurdalny zestaw: obrotowe krzesło biurowe „pilnujące” skrawka zieleni, rama starego roweru wrastająca w ziemię oraz hałdy gruzu i połamanych palet. To wszystko dzieje się w samym sercu miasta, rzut kamieniem od parkingu, przez który codziennie przewijają się setki rzeszowian.
To tutaj najwyraźniej widać działanie teorii wybitych okien. Socjologowie twierdzą, że chaos przyciąga chaos. Jeden porzucony przedmiot, który nie zostaje natychmiast uprzątnięty, staje się cichym przyzwoleniem dla kolejnych „śmieciarzy”.
Zdjęcia: czytelnicy Rzeszów NewsCzas na „mapę wstydu”
W tym miejscu pojawia się pytanie o odpowiedzialność ratusza i podległych mu służb. Marzec to czas idealny na działania operacyjne – brak gęstych liści i wysokich traw sprawia, że każde dzikie wysypisko jest widoczne jak na dłoni. To doskonały moment, aby systematycznie zmapować i później zlikwidować takie punkty.
Czy „innowacyjność” Rzeszowa kończy się na kolorowych fontannach i inteligentnych przystankach, a nie obejmuje już podstawowej dbałości o czystość terenów zielonych? Pozwalanie na to, aby odpady budowlane i stare meble zalegały w centrum miasta, to policzek dla mieszkańców, którzy rzetelnie płacą podatki i segregują śmieci.
Osiedle Architektów: tubylcy betonu?
Problem nie dotyczy tylko punktów wyglądających na tzw. „ziemię niczyją”. Na nowoczesnym Osiedlu Architektów symbolem porażki systemu stała się jaskrawopurpurowa kanapa rzucona pod iglaki. To klasyczny przykład tzw/ anomii społecznej na osiedlach-sypialniach.
W miejscu, gdzie anonimowość jest normą, a rotacja lokatorów duża, więzi sąsiedzkie praktycznie nie istnieją. Przestrzeń wspólna staje się „przestrzenią niczyją”, za którą nikt nie czuje się odpowiedzialny. Sprawca, wyrzucając meble pod blok, liczy na to, że w tłumie nikt go nie rozpozna, a jego osobisty problem (stara sofa) przerzuci na „miasto” lub „wspólnotę”. To wyraz skrajnego egoizmu, który monitoring – choć pomocny w karaniu – jedynie maskuje, zamiast leczyć przyczynę: brak relacji społecznych. 31 marca br. to czas wystawia tzw. gabarytów na tym osiedlu. No, ale nie tak się to robi.
Płyta nagrobna na dzikim wysypisku
Nie jest to nowa zjawisko. Agata, czytelniczka Rzeszów News, spacerując kilka lat temu w okolicy ogródków działkowych przy ul. Ciepłowniczej, natrafiła na odpady przywiezione z… cmentarza. Wśród śmieci znalazły się wówczas części starego nagrobka, na których było widać imię i nazwisko zmarłego.
“Takie sytuację nie powinny mieć miejsca. Z pewnością są odpowiedniejsze lokalizacje na utylizowanie takich odpadów” – pisała wówczas do nas czytelniczka, od której otrzymaliśmy także zdjęcia.
Mandat może być potężny
Przypominamy: za zaśmiecanie miejsc publicznych grozi mandat do 5 000 zł, a monitoring na nowoczesnych osiedlach coraz częściej staje się dowodem w sprawach karnych. Jednak same kary to za mało.
Rzeszów potrzebuje dziś dwóch rzeczy: bezwzględnej ofensywy sprzątającej, dopóki roślinność na to pozwala, oraz edukacji, która przypomni mieszkańcom, że trawnik pod blokiem nie jest darmową alternatywą dla PSZOK-u (ul. Ciepłownicza i Sikorskiego). Miasto Innowacji nie powinno być miastem, w którym fioletowa kanapa na trawniku staje się stałym elementem krajobrazu. (mob)
Widzisz podobne miejsca w swojej okolicy? Wyślij nam zgłoszenie: wspólnie zmapujemy „dzikie punkty” Rzeszowa, zanim znikną w gęstych krzakach majowej zieleni. Wyśli zdjęcia maile na: [email protected] lub na numer 601 975 530 przypisany do aplikacji WhatsApp.
Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Od reprezentacyjnych terenów przy Hali Podpromie po nowe osiedla – Rzeszów usiany jest… dzikimi wysypiskami. W marcu, zanim przykryje je bujna zieleń, biją po oczach ze zdwojoną siłą. Dlaczego w 2026 roku wciąż pozwalamy na taką degradację przestrzeni wspólnej?
Brak reakcji miasta sprawia, że teren ten w oczach mieszkańców traci status parku, a zyskuje status składowiska.
Cmentarzysko przedmiotów
Tuż obok Hali Regionalnego Centrum Widowiskowo-Sportowego im. Jana Strzelczyka, w miejscu, które powinno być wizytówką rekreacyjną miasta, straszy „muzeum porzucenia”. Analiza zdjęć z tego rejonu ukazuje absurdalny zestaw: obrotowe krzesło biurowe „pilnujące” skrawka zieleni, rama starego roweru wrastająca w ziemię oraz hałdy gruzu i połamanych palet. To wszystko dzieje się w samym sercu miasta, rzut kamieniem od parkingu, przez który codziennie przewijają się setki rzeszowian.
To tutaj najwyraźniej widać działanie teorii wybitych okien. Socjologowie twierdzą, że chaos przyciąga chaos. Jeden porzucony przedmiot, który nie zostaje natychmiast uprzątnięty, staje się cichym przyzwoleniem dla kolejnych „śmieciarzy”.
Zdjęcia: czytelnicy Rzeszów News
Czas na „mapę wstydu”
W tym miejscu pojawia się pytanie o odpowiedzialność ratusza i podległych mu służb. Marzec to czas idealny na działania operacyjne – brak gęstych liści i wysokich traw sprawia, że każde dzikie wysypisko jest widoczne jak na dłoni. To doskonały moment, aby systematycznie zmapować i później zlikwidować takie punkty.
Czy „innowacyjność” Rzeszowa kończy się na kolorowych fontannach i inteligentnych przystankach, a nie obejmuje już podstawowej dbałości o czystość terenów zielonych? Pozwalanie na to, aby odpady budowlane i stare meble zalegały w centrum miasta, to policzek dla mieszkańców, którzy rzetelnie płacą podatki i segregują śmieci.
Osiedle Architektów: tubylcy betonu?
Problem nie dotyczy tylko punktów wyglądających na tzw. „ziemię niczyją”. Na nowoczesnym Osiedlu Architektów symbolem porażki systemu stała się jaskrawopurpurowa kanapa rzucona pod iglaki. To klasyczny przykład tzw/ anomii społecznej na osiedlach-sypialniach.
W miejscu, gdzie anonimowość jest normą, a rotacja lokatorów duża, więzi sąsiedzkie praktycznie nie istnieją. Przestrzeń wspólna staje się „przestrzenią niczyją”, za którą nikt nie czuje się odpowiedzialny. Sprawca, wyrzucając meble pod blok, liczy na to, że w tłumie nikt go nie rozpozna, a jego osobisty problem (stara sofa) przerzuci na „miasto” lub „wspólnotę”. To wyraz skrajnego egoizmu, który monitoring – choć pomocny w karaniu – jedynie maskuje, zamiast leczyć przyczynę: brak relacji społecznych. 31 marca br. to czas wystawia tzw. gabarytów na tym osiedlu. No, ale nie tak się to robi.
Płyta nagrobna na dzikim wysypisku
Nie jest to nowa zjawisko. Agata, czytelniczka Rzeszów News, spacerując kilka lat temu w okolicy ogródków działkowych przy ul. Ciepłowniczej, natrafiła na odpady przywiezione z… cmentarza. Wśród śmieci znalazły się wówczas części starego nagrobka, na których było widać imię i nazwisko zmarłego.
“Takie sytuację nie powinny mieć miejsca. Z pewnością są odpowiedniejsze lokalizacje na utylizowanie takich odpadów” – pisała wówczas do nas czytelniczka, od której otrzymaliśmy także zdjęcia.
Mandat może być potężny
Przypominamy: za zaśmiecanie miejsc publicznych grozi mandat do 5 000 zł, a monitoring na nowoczesnych osiedlach coraz częściej staje się dowodem w sprawach karnych. Jednak same kary to za mało.
Rzeszów potrzebuje dziś dwóch rzeczy: bezwzględnej ofensywy sprzątającej, dopóki roślinność na to pozwala, oraz edukacji, która przypomni mieszkańcom, że trawnik pod blokiem nie jest darmową alternatywą dla PSZOK-u (ul. Ciepłownicza i Sikorskiego). Miasto Innowacji nie powinno być miastem, w którym fioletowa kanapa na trawniku staje się stałym elementem krajobrazu. (mob)
Widzisz podobne miejsca w swojej okolicy? Wyślij nam zgłoszenie: wspólnie zmapujemy „dzikie punkty” Rzeszowa, zanim znikną w gęstych krzakach majowej zieleni. Wyśli zdjęcia maile na: [email protected] lub na numer 601 975 530 przypisany do aplikacji WhatsApp.
Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
