W Polsce warunki sprzyjające opadom gradu o średnicy powyżej 5 cm występują głównie w południowo-wschodniej części kraju – wynika z badań dra Mateusza Taszarka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Według jego analizy w Europie powstawanie dużego gradu wiąże się z rosnącą temperaturą.
Dr Mateusz Taszarek z Zakładu Meteorologii i Klimatologii Wydziału Nauk Geograficznych UAM w 2020 r. uzyskał grant Narodowego Centrum Nauki na badanie występowania gradobić i tornad. Na podstawie danych z całego globu opracował algorytmy modelujące występowanie tych zjawisk. W swojej pracy współdziałał z badaczami z European Severe Storms Laboratory. W grudniu czasopismo „Nature Geoscience” opublikowało artykuł naukowców, w którym przeanalizowali oni możliwość występowania na świecie gradu o średnicy ponad 5 cm.
– Wykorzystując do obliczeń i symulacji dane dla całego świata obejmujące okres od 1950 do 2023 r., sprawdzaliśmy, czy warunki powstawania gradu w atmosferze występują coraz częściej, czy coraz rzadziej. Okazało się, że wyniki w skali świata nie są homogeniczne. To znaczy, że są obszary, gdzie te warunki rzeczywiście są bardziej sprzyjające, ale są też obszary, gdzie jest odwrotny trend – sprzyjające warunki atmosferyczne dla gradobić są coraz rzadsze – powiedział PAP dr Taszarek.
Najlepsze warunki do występowania dużego gradu w Europie
Dodał, że w naszym rejonie świata warunki sprzyjające opadom dużego gradu najczęściej występują w obrębie basenu Morza Śródziemnego, głównie na obszarze północnych Włoch, Półwyspu Bałkańskiego, północno-wschodniej części Hiszpanii, a w Afryce w rejonie północnej Tunezji i Algierii.
– W Polsce obszary te są głównie na wyżynach w południowo-wschodniej części kraju – powiedział.
Dodał, że naukowcy porównali też trendy występowania gradobicia z danymi o zmianach temperatury.
– Wynik tej analizy wskazał, że obszar Europy i północnej Afryki okazał się pozytywnie skorelowany. To znaczy, że mamy coraz częściej sytuacje, które prowadzą do powstawania dużego gradu i one są związane właśnie z rosnącą temperaturą. Tak silnej korelacji nie uzyskaliśmy dla innych rejonów świata – zaznaczył.
Dodał, że dla Australii i Ameryki Południowej wyniki wskazały na coraz rzadsze występowanie zjawisk takich, jak gradobicie mimo rosnącej temperatury. Naukowiec zastrzegł, że aby w atmosferze powstał grad, musi zaistnieć wiele określonych czynników.
Zmiany klimatu
– Niektóre elementy związane ze zmianą klimatu działają pozytywnie na składniki gradowe, a niektóre mają negatywny wpływ – podkreślił.
– Żeby powstał grad o średnicy ponad 5 cm, przede wszystkim potrzebujemy niestabilnej, wilgotnej masy powietrza, czyli dużo ciepła oraz wilgoci. Do tego musi wystąpić tzw. prąd strumieniowy. To taka rzeka powietrza, która sprawia, że tworząca się chmura burzowa nie jest pionowa, tylko pochylona pod pewnym kątem. Pochylenie powoduje, że wewnątrz burzy dochodzi do rotacji prądu wstępującego. Strumień silnego powietrza, który unosi się do góry, kręci się wokół własnej osi. To jest tzw. mezocyklon. Dzięki temu cząsteczki lodu, unosząc się, przez ruch wirowy spędzają więcej czasu w zimnej strefie sprzyjającej akreacji, czyli przyrastaniu masy kulek gradowych – opisał.
Dr Taszarek podkreślił, że występowanie prądu strumieniowego zależy od różnicy temperatury między równikiem i szerokościami zwrotnikowymi a obszarami polarnymi.
– Im większy jest gradient termiczny między strefą podzwrotnikową a polarną, tym silniejszy jest prąd strumieniowy. W wyniku zmian klimatu kontrasty termiczne między strefami polarnymi a strefami zwrotnikowymi będą coraz mniejsze – dodał.
Szkody spowodowane gradobiciem
Naukowcy przeanalizowali także dane firm ubezpieczeniowych, by sprawdzić, jak na przestrzeni lat zmieniały się szkody spowodowane gradobiciem. I choć okazało się, że liczba tego typu strat się zwiększa, to może być to związane po części z coraz większą urbanizacją, a nie z częstszym występowaniem gradu.
– Mimo że trendy występowania gradobić nie zawsze są dodatnie, to w związku z ekspansją urbanistyczną wzrasta ekspozycja na tego typu zjawiska. To powoduje, że ryzyko gradu jako generatora zniszczeń po prostu wzrasta – powiedział klimatolog.
(AM / PAP)
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
W Polsce warunki sprzyjające opadom gradu o średnicy powyżej 5 cm występują głównie w południowo-wschodniej części kraju – wynika z badań dra Mateusza Taszarka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Według jego analizy w Europie powstawanie dużego gradu wiąże się z rosnącą temperaturą.
Dr Mateusz Taszarek z Zakładu Meteorologii i Klimatologii Wydziału Nauk Geograficznych UAM w 2020 r. uzyskał grant Narodowego Centrum Nauki na badanie występowania gradobić i tornad. Na podstawie danych z całego globu opracował algorytmy modelujące występowanie tych zjawisk. W swojej pracy współdziałał z badaczami z European Severe Storms Laboratory. W grudniu czasopismo „Nature Geoscience” opublikowało artykuł naukowców, w którym przeanalizowali oni możliwość występowania na świecie gradu o średnicy ponad 5 cm.
– Wykorzystując do obliczeń i symulacji dane dla całego świata obejmujące okres od 1950 do 2023 r., sprawdzaliśmy, czy warunki powstawania gradu w atmosferze występują coraz częściej, czy coraz rzadziej. Okazało się, że wyniki w skali świata nie są homogeniczne. To znaczy, że są obszary, gdzie te warunki rzeczywiście są bardziej sprzyjające, ale są też obszary, gdzie jest odwrotny trend – sprzyjające warunki atmosferyczne dla gradobić są coraz rzadsze – powiedział PAP dr Taszarek.
Najlepsze warunki do występowania dużego gradu w Europie
Dodał, że w naszym rejonie świata warunki sprzyjające opadom dużego gradu najczęściej występują w obrębie basenu Morza Śródziemnego, głównie na obszarze północnych Włoch, Półwyspu Bałkańskiego, północno-wschodniej części Hiszpanii, a w Afryce w rejonie północnej Tunezji i Algierii.
– W Polsce obszary te są głównie na wyżynach w południowo-wschodniej części kraju – powiedział.
Dodał, że naukowcy porównali też trendy występowania gradobicia z danymi o zmianach temperatury.
– Wynik tej analizy wskazał, że obszar Europy i północnej Afryki okazał się pozytywnie skorelowany. To znaczy, że mamy coraz częściej sytuacje, które prowadzą do powstawania dużego gradu i one są związane właśnie z rosnącą temperaturą. Tak silnej korelacji nie uzyskaliśmy dla innych rejonów świata – zaznaczył.
Dodał, że dla Australii i Ameryki Południowej wyniki wskazały na coraz rzadsze występowanie zjawisk takich, jak gradobicie mimo rosnącej temperatury. Naukowiec zastrzegł, że aby w atmosferze powstał grad, musi zaistnieć wiele określonych czynników.
Zmiany klimatu
– Niektóre elementy związane ze zmianą klimatu działają pozytywnie na składniki gradowe, a niektóre mają negatywny wpływ – podkreślił.
– Żeby powstał grad o średnicy ponad 5 cm, przede wszystkim potrzebujemy niestabilnej, wilgotnej masy powietrza, czyli dużo ciepła oraz wilgoci. Do tego musi wystąpić tzw. prąd strumieniowy. To taka rzeka powietrza, która sprawia, że tworząca się chmura burzowa nie jest pionowa, tylko pochylona pod pewnym kątem. Pochylenie powoduje, że wewnątrz burzy dochodzi do rotacji prądu wstępującego. Strumień silnego powietrza, który unosi się do góry, kręci się wokół własnej osi. To jest tzw. mezocyklon. Dzięki temu cząsteczki lodu, unosząc się, przez ruch wirowy spędzają więcej czasu w zimnej strefie sprzyjającej akreacji, czyli przyrastaniu masy kulek gradowych – opisał.
Dr Taszarek podkreślił, że występowanie prądu strumieniowego zależy od różnicy temperatury między równikiem i szerokościami zwrotnikowymi a obszarami polarnymi.
– Im większy jest gradient termiczny między strefą podzwrotnikową a polarną, tym silniejszy jest prąd strumieniowy. W wyniku zmian klimatu kontrasty termiczne między strefami polarnymi a strefami zwrotnikowymi będą coraz mniejsze – dodał.
Szkody spowodowane gradobiciem
Naukowcy przeanalizowali także dane firm ubezpieczeniowych, by sprawdzić, jak na przestrzeni lat zmieniały się szkody spowodowane gradobiciem. I choć okazało się, że liczba tego typu strat się zwiększa, to może być to związane po części z coraz większą urbanizacją, a nie z częstszym występowaniem gradu.
– Mimo że trendy występowania gradobić nie zawsze są dodatnie, to w związku z ekspansją urbanistyczną wzrasta ekspozycja na tego typu zjawiska. To powoduje, że ryzyko gradu jako generatora zniszczeń po prostu wzrasta – powiedział klimatolog.
(AM / PAP)
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
