Prawie 900 żubrów żyje w polskiej części Bieszczad – wynika z najnowszej inwentaryzacji przeprowadzonej przez leśników. To o sto osobników więcej niż przed rokiem. Wzrost populacji cieszy przyrodników, jednak naukowcy coraz głośniej alarmują o zagrożeniach wynikających z przegęszczenia stada, w tym o ryzyku epidemii.
Jak poinformował w czwartek rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek, najnowszy spis, przeprowadzony w połowie marca, wykazał obecność 880 żubrów po polskiej stronie gór oraz dodatkowych 60 osobników bytujących tuż za granicą, na Słowacji.
Precyzyjne liczenie bieszczadzkich olbrzymów
Dokładność spisu wynika z faktu, że prowadzony jest on w jednym wybranym dniu, początkiem marca, we wszystkich jednostkach, łącznie z gruntami prywatnymi i jest poprzedzony wielodniową obserwacją stad. Zatem nie zachodzi obawa podwójnego odnotowania tych samych osobników.
Największą ostoją gatunku okazało się Nadleśnictwo Baligród, gdzie w 14 stadach naliczono blisko 400 zwierząt. Jak podał Marszałek, rekordowe stado, liczące aż 99 osobników, zaobserwowano pod Otrytem w Nadleśnictwie Lutowiska. Pojedyncze osobniki, głównie stare samce, bywają widywane nawet w okolicach Dukli czy Rymanowa.
Wędrówki i wiosenne rozproszenie
Z obserwacji leśników wynika, że żubry zimują w dużych grupach rodzinnych. Wiosną zwierzęta te zaczną się rozpraszać, migrując w wyższe partie gór, gdzie samice będą wychowywać młode.
Ciemna strona sukcesu: Ryzyko epidemii
Mimo sukcesu populacyjnego, eksperci wskazują na drugą stronę medalu. Zbyt duża liczba żubrów na ograniczonym obszarze generuje problemy.
– Od ponad 10 lat naukowcy zajmujący się tym gatunkiem wyrażają zaniepokojenie przegęszczeniem populacji, skutkującym m.in. zwiększeniem szkód w uprawach rolnych i leśnych, ale przede wszystkim powodującym wzrost zagrożenia epidemiologicznego związanego z gruźlicą czy telazjozą – zaznaczył Marszałek.
Historia powrotu żubra w góry
Pierwsze żubry trafiły w Bieszczady w październiku 1963 roku do zagrody aklimatyzacyjnej w Nadleśnictwie Stuposiany. Wiosną 1964 roku zostały wypuszczone na wolność. Pierwotnie dzikie stado liczyło 17 osobników.
Od 2009 roku, na mocy decyzji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, bieszczadzkie nadleśnictwa prowadzą systemowy monitoring i całoroczną kontrolę zdrowotną stad.
(AM / PAP)
Czytaj więcej:
Żubry w Mucznem świętują baby boom. Rodzina się powiększa [ZDJĘCIA]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Prawie 900 żubrów żyje w polskiej części Bieszczad – wynika z najnowszej inwentaryzacji przeprowadzonej przez leśników. To o sto osobników więcej niż przed rokiem. Wzrost populacji cieszy przyrodników, jednak naukowcy coraz głośniej alarmują o zagrożeniach wynikających z przegęszczenia stada, w tym o ryzyku epidemii.
Jak poinformował w czwartek rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward Marszałek, najnowszy spis, przeprowadzony w połowie marca, wykazał obecność 880 żubrów po polskiej stronie gór oraz dodatkowych 60 osobników bytujących tuż za granicą, na Słowacji.
Precyzyjne liczenie bieszczadzkich olbrzymów
Dokładność spisu wynika z faktu, że prowadzony jest on w jednym wybranym dniu, początkiem marca, we wszystkich jednostkach, łącznie z gruntami prywatnymi i jest poprzedzony wielodniową obserwacją stad. Zatem nie zachodzi obawa podwójnego odnotowania tych samych osobników.
Największą ostoją gatunku okazało się Nadleśnictwo Baligród, gdzie w 14 stadach naliczono blisko 400 zwierząt. Jak podał Marszałek, rekordowe stado, liczące aż 99 osobników, zaobserwowano pod Otrytem w Nadleśnictwie Lutowiska. Pojedyncze osobniki, głównie stare samce, bywają widywane nawet w okolicach Dukli czy Rymanowa.
Wędrówki i wiosenne rozproszenie
Z obserwacji leśników wynika, że żubry zimują w dużych grupach rodzinnych. Wiosną zwierzęta te zaczną się rozpraszać, migrując w wyższe partie gór, gdzie samice będą wychowywać młode.
Ciemna strona sukcesu: Ryzyko epidemii
Mimo sukcesu populacyjnego, eksperci wskazują na drugą stronę medalu. Zbyt duża liczba żubrów na ograniczonym obszarze generuje problemy.
– Od ponad 10 lat naukowcy zajmujący się tym gatunkiem wyrażają zaniepokojenie przegęszczeniem populacji, skutkującym m.in. zwiększeniem szkód w uprawach rolnych i leśnych, ale przede wszystkim powodującym wzrost zagrożenia epidemiologicznego związanego z gruźlicą czy telazjozą – zaznaczył Marszałek.
Historia powrotu żubra w góry
Pierwsze żubry trafiły w Bieszczady w październiku 1963 roku do zagrody aklimatyzacyjnej w Nadleśnictwie Stuposiany. Wiosną 1964 roku zostały wypuszczone na wolność. Pierwotnie dzikie stado liczyło 17 osobników.
Od 2009 roku, na mocy decyzji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, bieszczadzkie nadleśnictwa prowadzą systemowy monitoring i całoroczną kontrolę zdrowotną stad.
(AM / PAP)
Czytaj więcej:
Żubry w Mucznem świętują baby boom. Rodzina się powiększa [ZDJĘCIA]
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
