Rzeszów stoi przed jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji ostatnich lat. Targowisko Balcerek może na dobre kilka lat zniknąć z dotychczasowej lokalizacji, a jego przyszłość rozstrzyga się w cieniu wielomilionowej zamiany gruntów. W tle są interesy miasta, dewelopera, kupców, a także mieszkańców miejsca, w które ma zostać tymczasowo przeniesiony plac handlowy.
Na wtorkowej sesji Rady Miasta padły mocne słowa, które mogą przesądzić o losie kultowego miejsca. Jednocześnie na sali pojawili się mieszkańcy z transparentami, oskarżając władze o uleganie deweloperom.
„Plan B to śmierć Balcerka”
Dyskusja podczas sesji Rady Miasta 24 marca była jedną z najbardziej burzliwych w ostatnich miesiącach. Kluczowe słowa padły z ust prezydenta Konrada Fijołka, który nie pozostawił złudzeń co do przyszłości targowiska, które po planowanej zamianie gruntów na linii miasto – deweloper Resovia Residence ma najpierw zmienić swoją lokalizację, a następnie, zapewne po kilku latach, powrócić na Plac Balcerowicza do wybudowanego pawilonu.
Przypomnijmy, że miasto zaproponowało prywatnemu inwestorowi tereny przy ul. Krakowskiej i Litewskiej w zamian za grunty przy powstającym Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki, która mają zabezpieczyć odpowiednią infrastrukturę przy budowanym stadionie. Ponadto w ramach potencjalnej umowy, deweloper ma wybudować wspomniany pawilon na Placu Balcerowicza. Kupcy, którzy aktualnie tam handlują, mają otrzymać propozycję powrotu do handlowej „macierzy”.
Wśród mieszkańców i samych kupców nie brakuje opinii, że takie zmiany mogą doprowadzić do zamknięcia biznesów wielu handlujących tam obecnie osób. Zupełnie odmienne zdanie ma na ten temat prezydent miasta. – Plan B to jest śmierć tego miejsca, bo ono samo umrze i to szybko – powiedział wprost Konrad Fijołek. W jego ocenie brak zmian oznacza nieuniknioną degradację i wygaszenie handlu.
Prezydent przekonywał też, że miasto nie chce likwidować Balcerka, lecz go ratować. Podkreślał, że obecna formuła targowiska nie przystaje do realiów i już dziś widać odpływ klientów oraz kupców. – My dzisiaj de facto ratujemy to miejsce, a nie odwrotnie – stwierdził. Jego zdaniem podobne procesy zachodzą też w innych punktach handlowych w Rzeszowie (w tym na ul. Targowej), a bez gruntownej zmiany Balcerek podzieli ich los.
Presja czasu i inwestycji
W tle całej sprawy znajduje się nie tylko przyszłość targowiska, ale też strategiczne inwestycje miasta, w tym zagospodarowanie terenów wokół Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki, którego budowa ma zostać sfinalizowana jesienią tego roku. To właśnie one wymuszają szybkie decyzje.
Prezydent zwracał uwagę, że negocjacje z Resovia Residence trwają od lat i weszły w decydującą fazę. – Czas na debaty pomału nam się kurczy, dlatego prosimy o zgodę na tę zamianę. Inaczej będzie to trwało latami, a już dziś mamy deadline. Za pół roku mamy otworzyć stadion. Albo zdążymy przeprowadzić tę zamianę i ogarniemy jakoś to otoczenie stadionu z grubsza na to otwarcie, albo będziemy otwierać nasz pięknu stadion z tym otoczeniem, który widzieliście przed chwilą – mówił Fijołek, prezentując zdjęcia z otoczenia PCLA, które zupełnie nie przystaje do epokowej inwestycji.
Jednocześnie władze tłumaczą, że możliwości działania są ograniczone. Inwestor nie chce sprzedać działki, a wywłaszczenie nie wchodzi w grę. W praktyce jedyną opcją pozostaje zamiana gruntów, która wymaga zgody obu stron.
Protest mieszkańców podczas sesji
Atmosfera na wtorkowej sesji była napięta nie tylko z powodu wystąpień radnych, którzy powątpiewali nie tylko w słuszność zaufania deweloperowi i całą procedurę zamiany gruntów, ale też decyzje dotyczące losów targowiska Balcerek. Na sali pojawili się też mieszkańcy Osiedla Pułaskiego, którzy przynieśli transparenty sprzeciwiające się przeniesieniu targowiska w ich rejon.
Hasła sugerowały m.in., że miastem rządzą deweloperzy, co bezpośrednio nawiązuje do planowanej zamiany gruntów z prywatnym inwestorem. Protest był wyraźnym sygnałem, że społeczny opór narasta.
Skala sprzeciwu znajduje odzwierciedlenie w liczbach. Rada Osiedla Pułaskiego poinformowała, że pod petycją przeciwko zamianie działek i przenosinom targowiska zebrano już ponad 1350 podpisów. W ciągu zaledwie tygodnia 804 osoby podpisały się pod wersją papierową, a kolejne setki dołączyły online.
Mieszkańcy podkreślają, że sprawa zaczęła jednoczyć różne środowiska i rady osiedli. Sprzeciw wyraziła m.in. Rada Osiedla Śródmieście, a wsparcie napływa także z innych części miasta. W petycji pojawia się jedno zasadnicze pytanie: czy radni staną po stronie mieszkańców, czy interesów prywatnych inwestorów?
Kupcy i handel. Szansa czy początek końca?
Władze miasta przekonują, że część kupców dostrzega w zmianach realną szansę na rozwój. Nowe targowisko miałoby oferować zupełnie inne standardy – zadaszenie, zaplecze sanitarne i przestrzeń, która przyciągnie klientów przez cały dzień.
Argumentem jest także zmiana modelu handlu. Wiceprezydent Deręgowski wskazywał przykłady z zagranicy, w tym z Hiszpanii, gdzie lokalne targowiska funkcjonują jako miejsca życia społecznego i gastronomicznego, a nie tylko sprzedaży. – Musimy wykorzystać cały potencjał tego miejsca, żeby handel mógł żyć cały czas – podkreślał.
Jednocześnie nie brakuje krytycznych ocen obecnej działalności Balcerka. Radny PiS Andrzej Szlachta mówił wprost: – To, co się tam dzieje, jest poniżej krytyki. Towary, które się tam sprzedaje, to te same towary, które są w sklepie. Musi się zmienić mentalność tych, którzy tam sprzedają – skwitował, wyraźnie zaznaczając, że zmiany są w tym miejscu konieczne.
W trakcie dyskusji pojawiły się także głosy, że bez zmiany zasad funkcjonowania i jakości oferty handel i tak będzie stopniowo zanikał. Wskazywano, że klienci oczekują dziś świeżych, lokalnych produktów i atrakcyjnej przestrzeni, a nie prowizorycznych warunków z wątpliwą jakością higieny w miejscu handlu.
Spór o inwestora i zaufanie
Jednym z najbardziej zapalnych punktów debaty była kwestia współpracy z prywatnym inwestorem. Część radnych wyrażała poważne wątpliwości, czy miasto nie odda zbyt wiele w zamian za obietnice modernizacji.
Padły mocne słowa o braku zaufania do deweloperów i złych doświadczeniach z przeszłości w kwestii współpracy na linii miasto – prywatni inwestorzy. – Na jakiej podstawie mamy podjąć decyzję? Na gębę? Na ładne oczy? – pytał radny Michał Wróbel z opozycyjnego klubu Razem dla Rzeszowa..
Z drugiej strony prezydent bronił takiego modelu współpracy, przekonując, że przynosi on realne efekty dla miasta. Podkreślał, że dzięki prywatnym inwestycjom powstały już obiekty, które dziś stanowią wizytówkę Rzeszowa. Jednocześnie nawet zwolennicy zamiany przyznają, że kluczowe będą szczegóły umowy. To od zapisów zależy, czy miasto zabezpieczy interes mieszkańców i kupców. Dodajmy, że podczas rozmowy z naszym portalem, wiceprezydent Deręgowski zapewniał, że takie zabezpieczenie znajdzie się w ewentualnej umowie z deweloperem. – W tej transakcji offsetem jest wybudowanie targowiska w wartości 2 mln zł. W przypadku niezrealizowania tego przez dewelopera, miasto może odzyskać tą kwotę – podkreślał.
Jest alternatywa dla Pułaskiego?
Jednocześnie wiceprezydent Rzeszowa zapewnił, że miasto nadal szuka kompromisu ws. znalezienia miejsca zastępczego na targowisko Balcerek i nie zamyka się jedynie na teren przy ul. Pułaskiego. – Szukam dobrego rozwiązania, które może pogodzić strony – deklarował, zapowiadając dalsze rozmowy i analizę wszystkich wariantów.
Choć najwięcej emocji budzi przeniesienie targowiska na osiedle Pułaskiego, w kuluarach pojawiają się także inne lokalizacje. Wśród nich wymienia się m.in. tereny za Urzędem Marszałkowskim, które według nieoficjalnych informacji, mogłyby spotkać się z większą akceptacją kupców.
Władze miasta nie zamykają się na takie scenariusze, jednak póki co najbliżej jest ratuszowi do umiejscowienia targowiska przy Rzeszowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Pewne jest jednak, że bez czasowego przeniesienia kupców z Placu Balcerowicza, modernizacja obecnego targowiska nie jest możliwa.
Czytaj więcej:
Wisłokostrada odkorkowała Rzeszów? Prezydent przedstawia liczby, mieszkańcy mają wątpliwości
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Rzeszów stoi przed jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji ostatnich lat. Targowisko Balcerek może na dobre kilka lat zniknąć z dotychczasowej lokalizacji, a jego przyszłość rozstrzyga się w cieniu wielomilionowej zamiany gruntów. W tle są interesy miasta, dewelopera, kupców, a także mieszkańców miejsca, w które ma zostać tymczasowo przeniesiony plac handlowy.
Na wtorkowej sesji Rady Miasta padły mocne słowa, które mogą przesądzić o losie kultowego miejsca. Jednocześnie na sali pojawili się mieszkańcy z transparentami, oskarżając władze o uleganie deweloperom.
„Plan B to śmierć Balcerka”
Dyskusja podczas sesji Rady Miasta 24 marca była jedną z najbardziej burzliwych w ostatnich miesiącach. Kluczowe słowa padły z ust prezydenta Konrada Fijołka, który nie pozostawił złudzeń co do przyszłości targowiska, które po planowanej zamianie gruntów na linii miasto – deweloper Resovia Residence ma najpierw zmienić swoją lokalizację, a następnie, zapewne po kilku latach, powrócić na Plac Balcerowicza do wybudowanego pawilonu.
Przypomnijmy, że miasto zaproponowało prywatnemu inwestorowi tereny przy ul. Krakowskiej i Litewskiej w zamian za grunty przy powstającym Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki, która mają zabezpieczyć odpowiednią infrastrukturę przy budowanym stadionie. Ponadto w ramach potencjalnej umowy, deweloper ma wybudować wspomniany pawilon na Placu Balcerowicza. Kupcy, którzy aktualnie tam handlują, mają otrzymać propozycję powrotu do handlowej „macierzy”.
Wśród mieszkańców i samych kupców nie brakuje opinii, że takie zmiany mogą doprowadzić do zamknięcia biznesów wielu handlujących tam obecnie osób. Zupełnie odmienne zdanie ma na ten temat prezydent miasta. – Plan B to jest śmierć tego miejsca, bo ono samo umrze i to szybko – powiedział wprost Konrad Fijołek. W jego ocenie brak zmian oznacza nieuniknioną degradację i wygaszenie handlu.
Prezydent przekonywał też, że miasto nie chce likwidować Balcerka, lecz go ratować. Podkreślał, że obecna formuła targowiska nie przystaje do realiów i już dziś widać odpływ klientów oraz kupców. – My dzisiaj de facto ratujemy to miejsce, a nie odwrotnie – stwierdził. Jego zdaniem podobne procesy zachodzą też w innych punktach handlowych w Rzeszowie (w tym na ul. Targowej), a bez gruntownej zmiany Balcerek podzieli ich los.
Presja czasu i inwestycji
W tle całej sprawy znajduje się nie tylko przyszłość targowiska, ale też strategiczne inwestycje miasta, w tym zagospodarowanie terenów wokół Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki, którego budowa ma zostać sfinalizowana jesienią tego roku. To właśnie one wymuszają szybkie decyzje.
Prezydent zwracał uwagę, że negocjacje z Resovia Residence trwają od lat i weszły w decydującą fazę. – Czas na debaty pomału nam się kurczy, dlatego prosimy o zgodę na tę zamianę. Inaczej będzie to trwało latami, a już dziś mamy deadline. Za pół roku mamy otworzyć stadion. Albo zdążymy przeprowadzić tę zamianę i ogarniemy jakoś to otoczenie stadionu z grubsza na to otwarcie, albo będziemy otwierać nasz pięknu stadion z tym otoczeniem, który widzieliście przed chwilą – mówił Fijołek, prezentując zdjęcia z otoczenia PCLA, które zupełnie nie przystaje do epokowej inwestycji.
Jednocześnie władze tłumaczą, że możliwości działania są ograniczone. Inwestor nie chce sprzedać działki, a wywłaszczenie nie wchodzi w grę. W praktyce jedyną opcją pozostaje zamiana gruntów, która wymaga zgody obu stron.
Protest mieszkańców podczas sesji
Atmosfera na wtorkowej sesji była napięta nie tylko z powodu wystąpień radnych, którzy powątpiewali nie tylko w słuszność zaufania deweloperowi i całą procedurę zamiany gruntów, ale też decyzje dotyczące losów targowiska Balcerek. Na sali pojawili się też mieszkańcy Osiedla Pułaskiego, którzy przynieśli transparenty sprzeciwiające się przeniesieniu targowiska w ich rejon.
Hasła sugerowały m.in., że miastem rządzą deweloperzy, co bezpośrednio nawiązuje do planowanej zamiany gruntów z prywatnym inwestorem. Protest był wyraźnym sygnałem, że społeczny opór narasta.
Skala sprzeciwu znajduje odzwierciedlenie w liczbach. Rada Osiedla Pułaskiego poinformowała, że pod petycją przeciwko zamianie działek i przenosinom targowiska zebrano już ponad 1350 podpisów. W ciągu zaledwie tygodnia 804 osoby podpisały się pod wersją papierową, a kolejne setki dołączyły online.
Mieszkańcy podkreślają, że sprawa zaczęła jednoczyć różne środowiska i rady osiedli. Sprzeciw wyraziła m.in. Rada Osiedla Śródmieście, a wsparcie napływa także z innych części miasta. W petycji pojawia się jedno zasadnicze pytanie: czy radni staną po stronie mieszkańców, czy interesów prywatnych inwestorów?
Kupcy i handel. Szansa czy początek końca?
Władze miasta przekonują, że część kupców dostrzega w zmianach realną szansę na rozwój. Nowe targowisko miałoby oferować zupełnie inne standardy – zadaszenie, zaplecze sanitarne i przestrzeń, która przyciągnie klientów przez cały dzień.
Argumentem jest także zmiana modelu handlu. Wiceprezydent Deręgowski wskazywał przykłady z zagranicy, w tym z Hiszpanii, gdzie lokalne targowiska funkcjonują jako miejsca życia społecznego i gastronomicznego, a nie tylko sprzedaży. – Musimy wykorzystać cały potencjał tego miejsca, żeby handel mógł żyć cały czas – podkreślał.
Jednocześnie nie brakuje krytycznych ocen obecnej działalności Balcerka. Radny PiS Andrzej Szlachta mówił wprost: – To, co się tam dzieje, jest poniżej krytyki. Towary, które się tam sprzedaje, to te same towary, które są w sklepie. Musi się zmienić mentalność tych, którzy tam sprzedają – skwitował, wyraźnie zaznaczając, że zmiany są w tym miejscu konieczne.
W trakcie dyskusji pojawiły się także głosy, że bez zmiany zasad funkcjonowania i jakości oferty handel i tak będzie stopniowo zanikał. Wskazywano, że klienci oczekują dziś świeżych, lokalnych produktów i atrakcyjnej przestrzeni, a nie prowizorycznych warunków z wątpliwą jakością higieny w miejscu handlu.
Spór o inwestora i zaufanie
Jednym z najbardziej zapalnych punktów debaty była kwestia współpracy z prywatnym inwestorem. Część radnych wyrażała poważne wątpliwości, czy miasto nie odda zbyt wiele w zamian za obietnice modernizacji.
Padły mocne słowa o braku zaufania do deweloperów i złych doświadczeniach z przeszłości w kwestii współpracy na linii miasto – prywatni inwestorzy. – Na jakiej podstawie mamy podjąć decyzję? Na gębę? Na ładne oczy? – pytał radny Michał Wróbel z opozycyjnego klubu Razem dla Rzeszowa..
Z drugiej strony prezydent bronił takiego modelu współpracy, przekonując, że przynosi on realne efekty dla miasta. Podkreślał, że dzięki prywatnym inwestycjom powstały już obiekty, które dziś stanowią wizytówkę Rzeszowa. Jednocześnie nawet zwolennicy zamiany przyznają, że kluczowe będą szczegóły umowy. To od zapisów zależy, czy miasto zabezpieczy interes mieszkańców i kupców. Dodajmy, że podczas rozmowy z naszym portalem, wiceprezydent Deręgowski zapewniał, że takie zabezpieczenie znajdzie się w ewentualnej umowie z deweloperem. – W tej transakcji offsetem jest wybudowanie targowiska w wartości 2 mln zł. W przypadku niezrealizowania tego przez dewelopera, miasto może odzyskać tą kwotę – podkreślał.
Jest alternatywa dla Pułaskiego?
Jednocześnie wiceprezydent Rzeszowa zapewnił, że miasto nadal szuka kompromisu ws. znalezienia miejsca zastępczego na targowisko Balcerek i nie zamyka się jedynie na teren przy ul. Pułaskiego. – Szukam dobrego rozwiązania, które może pogodzić strony – deklarował, zapowiadając dalsze rozmowy i analizę wszystkich wariantów.
Choć najwięcej emocji budzi przeniesienie targowiska na osiedle Pułaskiego, w kuluarach pojawiają się także inne lokalizacje. Wśród nich wymienia się m.in. tereny za Urzędem Marszałkowskim, które według nieoficjalnych informacji, mogłyby spotkać się z większą akceptacją kupców.
Władze miasta nie zamykają się na takie scenariusze, jednak póki co najbliżej jest ratuszowi do umiejscowienia targowiska przy Rzeszowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Pewne jest jednak, że bez czasowego przeniesienia kupców z Placu Balcerowicza, modernizacja obecnego targowiska nie jest możliwa.
Czytaj więcej:
Wisłokostrada odkorkowała Rzeszów? Prezydent przedstawia liczby, mieszkańcy mają wątpliwości
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
