Do niecodziennego i groźnie wyglądającego zdarzenia doszło w czwartkowy poranek w Jarosławiu. Samochód osobowy marki Suzuki zsunął się z rampy kolejowej i zawisł nad torowiskiem. Kierowca wyszedł z opresji bez szwanku, ale-no, właśnie – jak to się stało?
W czwartek, 8 stycznia 2026 roku, służby ratunkowe w Jarosławiu otrzymały zgłoszenie o zdarzeniu w rejonie dworca PKP. Kierujący samochodem marki Suzuki z nieznanych przyczyn zjechał z zaśnieżonej rampy, w wyniku czego pojazd osunął się i zawisł tuż nad torami kolejowymi. Na miejsce natychmiast zadysponowano jednostki straży pożarnej (GBA i SCRt z JRG Jarosław oraz grupę operacyjną KP PSP Jarosław) i policję.
Szczęśliwie, kierujący mężczyzna nie odniósł żadnych obrażeń. Szybka interwencja służb pozwoliła na zabezpieczenie pojazdu, a ruch pociągów na trasie Przemyśl – Rzeszów odbywał się bez zakłóceń.
Internauci nie znają litości
Informacja o zdarzeniu szybko obiegła media społecznościowe, wywołując złośliwe komentarze. Internauci, jak to zwykle bywa, nie szczędzili uwag, często ironicznych.
“Ewidentne zniszczenie pojazdu przez strażaków, masakra” – napisał Kacper, odnosząc się prawdopodobnie do sposobu wyciągania auta. Inni szukali przyczyn w błędzie kierowcy. “Starość, mefedron? Albo D zamiast R mistrz” – spekulował Gregor, zaś Piotr podsumował sytuację krótko, nawiązując do popularnego przeboju: “Jak do tego doszło, nie wiem”.
Niezależnie od przyczyn, zdarzenie w Jarosławiu jest kolejnym dowodem na to, jak trudne i nieprzewidywalne mogą być warunki zimowe.

Biała pułapka dla zmysłów?
Zdjęcia z miejsca zdarzenia podpowiadają przyczynę zdarzenia. Okolica była pokryta grubą warstwą śniegu. Rampa, z której zjechał samochód, zlewała się z otoczeniem, tworząc jednolitą białą płaszczyznę. W takich warunkach nietrudno o błąd w ocenie odległości i ukształtowania terenu.
Zjawisko to ma podłoże fizjologiczne. W warunkach tzw. “whiteoutu” (białej ciemności), gdy śnieg zaciera kontury i cienie, ludzkie oko traci punkty odniesienia niezbędne do oceny głębi. Mózg może błędnie interpretować obraz, co prowadzi do dezorientacji przestrzennej. Intensywne opady śniegu, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich dniach, sprzyjają takim sytuacjom. Kierowca mógł po prostu nie zauważyć krawędzi rampy, ponieważ jej koniec – przysypany śniegiem – nie był widoczny z powodu wspomnianej “białej ciemności”. (mob)

Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Do niecodziennego i groźnie wyglądającego zdarzenia doszło w czwartkowy poranek w Jarosławiu. Samochód osobowy marki Suzuki zsunął się z rampy kolejowej i zawisł nad torowiskiem. Kierowca wyszedł z opresji bez szwanku, ale-no, właśnie – jak to się stało?
W czwartek, 8 stycznia 2026 roku, służby ratunkowe w Jarosławiu otrzymały zgłoszenie o zdarzeniu w rejonie dworca PKP. Kierujący samochodem marki Suzuki z nieznanych przyczyn zjechał z zaśnieżonej rampy, w wyniku czego pojazd osunął się i zawisł tuż nad torami kolejowymi. Na miejsce natychmiast zadysponowano jednostki straży pożarnej (GBA i SCRt z JRG Jarosław oraz grupę operacyjną KP PSP Jarosław) i policję.
Szczęśliwie, kierujący mężczyzna nie odniósł żadnych obrażeń. Szybka interwencja służb pozwoliła na zabezpieczenie pojazdu, a ruch pociągów na trasie Przemyśl – Rzeszów odbywał się bez zakłóceń.
Internauci nie znają litości
Informacja o zdarzeniu szybko obiegła media społecznościowe, wywołując złośliwe komentarze. Internauci, jak to zwykle bywa, nie szczędzili uwag, często ironicznych.
“Ewidentne zniszczenie pojazdu przez strażaków, masakra” – napisał Kacper, odnosząc się prawdopodobnie do sposobu wyciągania auta. Inni szukali przyczyn w błędzie kierowcy. “Starość, mefedron? Albo D zamiast R mistrz” – spekulował Gregor, zaś Piotr podsumował sytuację krótko, nawiązując do popularnego przeboju: “Jak do tego doszło, nie wiem”.
Niezależnie od przyczyn, zdarzenie w Jarosławiu jest kolejnym dowodem na to, jak trudne i nieprzewidywalne mogą być warunki zimowe.

Biała pułapka dla zmysłów?
Zdjęcia z miejsca zdarzenia podpowiadają przyczynę zdarzenia. Okolica była pokryta grubą warstwą śniegu. Rampa, z której zjechał samochód, zlewała się z otoczeniem, tworząc jednolitą białą płaszczyznę. W takich warunkach nietrudno o błąd w ocenie odległości i ukształtowania terenu.
Zjawisko to ma podłoże fizjologiczne. W warunkach tzw. “whiteoutu” (białej ciemności), gdy śnieg zaciera kontury i cienie, ludzkie oko traci punkty odniesienia niezbędne do oceny głębi. Mózg może błędnie interpretować obraz, co prowadzi do dezorientacji przestrzennej. Intensywne opady śniegu, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich dniach, sprzyjają takim sytuacjom. Kierowca mógł po prostu nie zauważyć krawędzi rampy, ponieważ jej koniec – przysypany śniegiem – nie był widoczny z powodu wspomnianej “białej ciemności”. (mob)

Czytaj więcej:
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
