Rzeszów News
Butelki po alkoholu, regularne libacje między grobami i ludzie załatwiający potrzeby fizjologiczne przy ścianach zabytkowej świątyni. Tak sytuację na Starym Cmentarzu przy ul. Targowej opisuje czytelnik Rzeszów News, który od dłuższego czasu obserwuje to, co dzieje się w tym miejscu. – A to przecież cmentarz. I kościół – mówi. Straż Miejska, jak sam podkreśla, interweniuje […]
The post Alkohol na Starym Cmentarzu, ściana zabytkowej świątyni jak toaleta. „To jakaś plaga” appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Butelki po alkoholu, regularne libacje między grobami i ludzie załatwiający potrzeby fizjologiczne przy ścianach zabytkowej świątyni. Tak sytuację na Starym Cmentarzu przy ul. Targowej opisuje czytelnik Rzeszów News, który od dłuższego czasu obserwuje to, co dzieje się w tym miejscu. – A to przecież cmentarz. I kościół – mówi.
Straż Miejska, jak sam podkreśla, interweniuje po zgłoszeniach i patroluje teren. Problem jednak powraca.
Stary Cmentarz to jedno z najważniejszych historycznych miejsc Rzeszowa. Nekropolia przy ul. Targowej powstała pod koniec XVIII wieku. Spoczywają tutaj osoby zapisane w historii miasta i regionu. Tuż obok stoi zabytkowa świątynia Świętej Trójcy, będąca obecnie siedzibą greckokatolickiej parafii pw. Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy.
To właśnie w tym otoczeniu mają regularnie odbywać się sceny, które trudno pogodzić z charakterem tego miejsca.
„Praktycznie codziennie”
O problemie poinformował nas czytelnik Rzeszów News. Przekazał nam materiały dokumentujące sytuację.
– Tam od lat odbywają się libacje alkoholowe. Często piją tam bezdomni. W centralnej alejce, bez ograniczeń – relacjonuje.
Według niego nie chodzi o pojedyncze zdarzenia. W okolicy regularnie ma pojawiać się grupa kilku osób spożywających alkohol. Jak mówi, skład grupy się zmienia, ale problem występuje „praktycznie codziennie”.
Jeszcze bardziej bulwersujące są jego obserwacje dotyczące terenu przy zabytkowej świątyni. Czytelnik twierdzi, że osoby przychodzące z okolic pobliskiego targowiska wykorzystują zaciszne miejsce za budynkiem jako prowizoryczną toaletę.
– Ludzie z bazaru idą po prostu się odlać. Bez względu na płeć – opowiada. Według jego relacji potrzeby fizjologiczne załatwiane są również przy ścianach zakrystii.
Strażnicy przyjeżdżają. Problem wraca
Bohdan Kryk, proboszcz pobliskiej kaplicy greckokatolickiej, potwierdza, że Straż Miejska działa.
– Nie można na nich narzekać. Zawsze interweniują – podkreśla. – Widać, że patrolują teren. Ale amatorzy trunków szukają sobie miejsca.
Jego zdaniem skala zjawiska jest już jednak na tyle duża, że doraźne interwencje nie rozwiązują problemu. – To jakaś plaga – ocenia.
Przyczyną może być specyfika miejsca. Cmentarz znajduje się praktycznie w centrum Rzeszowa, w sąsiedztwie targowiska i ruchliwych ulic, ale niektóre jego fragmenty są osłonięte i odwiedzane przez niewiele osób. To może dawać sprawcom poczucie, że pozostają poza zasięgiem wzroku przechodniów.
Co mówi straż miejska?
– W okresie letnim, obejmującym czerwiec, lipiec i sierpień, rzeczywiście mierzyliśmy się z problemem notorycznego zakłócania porządku na tym terenie – relacjonuje Marek Kruk, zastępca komendanta straży miejskiej w Rzeszowie. – Wysokie temperatury oraz zacienienie sprawiały, że cmentarz stał się miejscem gromadzenia się osób bezdomnych.
Kruk wyjaśnia, że osoby te spożywały tam alkohol, ucinały sobie drzemki na trawie, a także – jak zgłaszał nam proboszcz pobliskiej kaplicy greckokatolickiej – załatwiały potrzeby fizjologiczne za budynkiem. Sprzyjało temu również sąsiedztwo rzeki Wisłok oraz targowiska, skąd na teren nekropolii wchodziły osoby pijące tani alkohol.
Sprawa ta była dla nas priorytetowa i traktowaliśmy ją jako zadanie stałe przez całe wakacje. Nie stacjonowaliśmy tam bez przerwy, ponieważ na drugiej zmianie dysponujemy zaledwie czterema strażnikami na całe miasto, to podsyłaliśmy w to miejsce patrole doraźne, czasami nawet po kilka razy dziennie.
Nasze interwencje polegały przede wszystkim na budzeniu nietrzeźwych osób i wypraszaniu ich poza teren cmentarza. Osoby, które ze względu na stan upojenia alkoholowego nie były w stanie utrzymać się na nogach, przewoziliśmy bezpośrednio na izbę wytrzeźwień. Co istotne, odstąpiliśmy od wypisywania mandatów osobom w kryzysie bezdomności, ponieważ ich całkowita niewypłacalność sprawia, że takie kary mijają się z celem.
Cmentarz nie jest miejscem, w którym można legalnie urządzić libację
Wbrew pojawiającemu się czasem przekonaniu spożywanie alkoholu na cmentarzu nie staje się legalne tylko dlatego, że regulamin nekropolii nie przewiduje osobnej kary. Jeżeli cmentarz jest miejscem publicznym, zastosowanie ma ustawowy zakaz spożywania alkoholu w miejscu publicznym, poza miejscami do tego przeznaczonymi.
Również publiczne oddawanie moczu może zakończyć się interwencją i odpowiedzialnością za wykroczenie – w zależności od okoliczności m.in. jako nieobyczajny wybryk lub zanieczyszczanie miejsca dostępnego dla publiczności.
Znacznie poważniejsza byłaby sytuacja, gdyby ktoś załatwiał potrzeby fizjologiczne bezpośrednio na groby lub nagrobki. W określonych okolicznościach mogłaby wówczas wchodzić w grę odpowiedzialność karna za znieważenie miejsca spoczynku zmarłego. (mob)
Czytaj więcej:
