Rzeszów News
Po atakach w szkołach na Mazowszu fala strachu dotarła także na Podkarpacie. Policja sprawdzała zgłoszenia dotyczące pięciu placówek, w internecie krążyły groźby użycia noży i maczet, a część rodziców zdecydowała się zostawić dzieci w domach. Dotąd nie ma dowodów, że za tym wszystkim stoi Rosja. Są jednak powody, aby sprawdzać, czy tzw. “zagraniczny aktor”, mówiąc […]
The post Groźby w szkołach na Podkarpaciu. Czy ktoś wzmacnia panikę? appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
Po atakach w szkołach na Mazowszu fala strachu dotarła także na Podkarpacie. Policja sprawdzała zgłoszenia dotyczące pięciu placówek, w internecie krążyły groźby użycia noży i maczet, a część rodziców zdecydowała się zostawić dzieci w domach. Dotąd nie ma dowodów, że za tym wszystkim stoi Rosja. Są jednak powody, aby sprawdzać, czy tzw. “zagraniczny aktor”, mówiąc język wywiadu, nie próbuje wykorzystać już istniejącego chaosu i dodatkowo go wzmacniać.
O podkarpackich zgłoszeniach pisaliśmy już w Rzeszów News w materiale „Groźby zabójstwa w szkołach na Podkarpaciu! Policja sprawdza wpisy o nożach i maczetach”. Policja potwierdziła wtedy, że analizowała sygnały dotyczące pięciu szkół, ale zweryfikowane przypadki okazały się „żartami”. Mimo to strach był realny: frekwencja spadła, a przy szkołach pojawiło się więcej patroli.
Nie „challenge”, lecz efekt domina
Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest dziś prostszy niż teoria o jednym internetowym wyzwaniu. Po prawdziwych atakach w Ostrołęce i pod Wyszkowem część młodych ludzi zaczęła je naśladować w sieci. Pojawiły się groźby, filmy, zdjęcia z nożami i maczetami oraz pogłoski o kolejnych planowanych atakach.
MSWiA i policja nie potwierdziły, aby istniał jeden ogólnopolski „challenge”. Bardziej prawdopodobne jest połączenie efektu naśladownictwa z internetową radykalizacją części młodzieży.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) ostrzegała przed tym mechanizmem od dawna. W raporcie „Raport z działalności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w latach 2024-25” opublikowanym w 2026 r., ABW wskazywała, że radykalizacja młodych ludzi coraz częściej odbywa się w mediach społecznościowych, komunikatorach i na forach związanych z grami. Algorytmy rekomendacyjne, jak czytamy w raporcie, „sprzyjają polaryzacji i utrwalaniu skrajnych postaw”.
We wrześniu ABW zatrzymała dwóch 16-latków aktywnych m.in. na Telegramie i Discordzie. Na ich urządzeniach znaleziono treści neonazistowskie, rasistowskie i materiały dotyczące zamachów oraz masowych zabójstw. Agencja podsumowała wtedy problem słowami: „Radykalizacja nie zaczyna się od zamachu”.


Rząd i policja poradziły sobie z dziećmi
Po serii ataków rząd i policja przyjęły zasadę maksymalnej ostrożności. W piątek do południa skontrolowano około 15 tys. szkół, a w działania zaangażowano 24 tys. policjantów. Na Podkarpaciu każdy sygnał był sprawdzany, funkcjonariusze pojawili się przy szkołach, a służby analizowały także aktywność internetową.
To była racjonalna odpowiedź, nawet jeśli większość zgłoszeń okazała się fałszywa. W sytuacji po rzeczywistych atakach nie sposób z góry odróżnić groźby publikowanej „dla żartu” od przygotowania do realnej przemocy.


Gdzie w tym wszystkim jest Rosja?
Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański przyznał, że część analizowanych wpisów pochodzi spoza Polski i jako możliwe kierunki wskazał Rosję i Białoruś. Na podobny trop zwrócił uwagę Jarosław Kaczyński, odwołując się do wcześniejszych przypadków na Litwie.
– Pytanie, czy te ataki nie są elementem wojny hybrydowej ze strony Rosji, bo podobne sytuacje miały już miejsce na Litwie, a inspiracja płynęła z Moskwy. Tajemnicą poliszynela jest to, iż istnieją rosyjskie portale namawiające młodych ludzi do tego rodzaju działań – napisał prezes PiS na X.
To hipoteza, którą trzeba oddzielić od ustaleń służb. Litewski wątek jest o tyle istotny, że tamtejsze służby bezpieczeństwa od dłuższego czasu ostrzegają przed internetowymi środowiskami ekstremistycznymi skupiającymi bardzo młodych ludzi oraz przed próbami wykorzystywania takich środowisk przez rosyjskie i białoruskie służby.


„Podważanie zaufania społecznego do państwa i jego instytucji”
Raport ABW z 2026 r, dobrze tłumaczy, dlaczego taki kierunek jest sprawdzany także w Polsce. Agencja wskazuje, że rosyjskie działania wobec naszego kraju są obliczone m.in. na „podważanie zaufania społecznego do państwa i jego instytucji” oraz na „polaryzację i zastraszanie społeczeństwa”.
W takim scenariuszu zagraniczny aktor nie musi organizować pierwszego ataku. Może wykorzystać zdarzenie, które już miało miejsce, i wzmacniać jego skutki: podbijać emocjonalne treści, rozpowszechniać fałszywe ostrzeżenia, tworzyć wrażenie kolejnych zagrożeń i przekonywać odbiorców, że państwo traci kontrolę nad sytuacją.
Na dziś najbardziej ostrożny wniosek jest więc taki: rosyjski udział w konkretnych atakach i groźbach nie został udowodniony. Istnieją jednak realne powody, żeby sprawdzać, czy Rosja nie próbuje wykorzystać już istniejącego chaosu informacyjnego. (mob)
Czytaj więcej:
Schrony i punkty przetrwania w każdej gminie. Na co pójdzie 1,7 mld zł na Podkarpaciu?
