Rzeszów News
W Rzeszowie wycięto dwa duże drzewa, które przez lata były charakterystycznym elementem Olszynek. Sprawa wzbudziła duże emocje jednej z mieszkanek miasta. Ratusz zapewnia, że decyzja nie była podyktowana wyłącznie względami bezpieczeństwa. Miasto przekonuje, że usunięte drzewa były w bardzo złym stanie zdrowotnym, a na terenie Olszynek pojawią się nowe nasadzenia. Drzewa wycięte, mieszkanka oburzona Wycinka […]
The post Wycinka drzew w Rzeszowie. Mieszkanka oburzona, miasto: „Mogłoby dojść do tragedii” [ZDJĘCIA] appeared first on Rzeszów News - najnowsze wiadomości, wydarzenia i aktualności z Rzeszowa i Podkarpacia.
W Rzeszowie wycięto dwa duże drzewa, które przez lata były charakterystycznym elementem Olszynek. Sprawa wzbudziła duże emocje jednej z mieszkanek miasta. Ratusz zapewnia, że decyzja nie była podyktowana wyłącznie względami bezpieczeństwa.
Miasto przekonuje, że usunięte drzewa były w bardzo złym stanie zdrowotnym, a na terenie Olszynek pojawią się nowe nasadzenia.
Drzewa wycięte, mieszkanka oburzona
Wycinka drzew na Olszynkach w Rzeszowie nie umknęła uwadze osób, które regularnie odwiedzają tę część miasta. Jedna z czytelniczek zwróciła uwagę, że usunięte drzewa były dla niej częścią tego miejsca od wielu lat i trudno jej pogodzić się z ich zniknięciem. – Niedawno przechodziłam obok i zszokowało mnie, że wycinają te piękne, wielkie drzewa, które stały tam odkąd pamiętam – napisała czytelniczka.
Jak przekazała, według jej obserwacji całkowicie usunięto dwa drzewa, a jedno zostało mocno przycięte. Zwróciła również uwagę na pozostałości po pracach prowadzonych na miejscu. Czytelniczka podkreśla, że sama idea usunięcia dużych, wieloletnich drzew budzi jej sprzeciw. Jej zdaniem nawet planowane nowe nasadzenia nie zastąpią od razu tego, co zostało wycięte.
– Zapewne deweloper będzie się tłumaczył, że usunął drzewa dla bezpieczeństwa samochodów, które będą tam parkować. I pewnie obiecał, że będą nowe zasadzenia, tylko zanim te nowe drzewka wyrosną, miną lata. A te majestatyczne drzewa które już tam były od lat znikną – napisała mieszkanka.
W przesłanej do nas wiadomości zwróciła także uwagę na brak szerszej dyskusji wokół wycinki. Jej zdaniem sprawa pokazuje problem podejścia do zieleni w mieście. – Bardzo dziwne, że nikt nie protestował. To niepokojące i źle świadczy o mieście i deweloperze – napisała czytelniczka.
Drzewa zagrażały bezpieczeństwu?
O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do ratusza. Artur Gernand z Kancelarii Prezydenta wyjaśnia, że na wniosek miasta z terenu Olszynek wycięto dwie topole kanadyjskie, które według przeprowadzonych ekspertyz były w bardzo złym stanie. – Te drzewa zagrażały bezpieczeństwu – podkreśla przedstawiciel magistratu.
Jak się dowiedzieliśmy, drzewa miały liczne oznaki zamierania, w tym uszkodzone korony oraz konary, które mogły spaść na znajdujący się w pobliżu parking i chodnik. Ponadto występowały na nich grzyby rozkładające drewno. – Topole cechują się tym, że są to drzewa krótkowieczne i niestety ich stan był bardzo zły. Przy wichurach mogłoby tam dojść do tragedii – podkreśla Gernand.


Wcześniej konar zniszczył samochód
Decyzja o wycince nie była podjęta pochopnie. Jak słyszymy, najpierw przeprowadzono analizę stanu drzew, a następnie wystąpiono o zgodę do odpowiednich służb. – W związku ze stanem tych drzew potwierdzonym badaniami ekspertów, wystąpiliśmy do Urzędu Marszałkowskiego, bo decyzje w tej sprawie wydawały służby marszałka – powiedział Artur Gernand.
Jak zaznacza, jednym z argumentów przemawiających za usunięciem drzew był wcześniejszy incydent, do którego doszło w tym miejscu. Według informacji miasta, w październiku 2025 roku spadający konar znacząco uszkodził zaparkowany tam samochód. – Na szczęście nie było tam ludzi, także dzięki temu uniknęliśmy tragedii – mówi przedstawiciel magistratu.
Będą nowe nasadzenia
Miasto zaznacza, że wycinka nie oznacza całkowitego usunięcia zieleni z tego miejsca. W ramach wydanej decyzji przewidziano nasadzenia zastępcze na terenie Olszynek. Zgodnie z zapowiedziami mają tam zostać posadzone cztery platany klonolistne oraz dwa dęby szypułkowe. Ratusz przekonuje, że nowe drzewa będą lepiej dopasowane do tego miejsca i z czasem zastąpią usunięte okazy.
Przedstawiciel miasta odniósł się również do zdjęć pni po wyciętych drzewach, na których widoczny był ciemniejszy fragment drewna. Jak tłumaczy, był to jeden z objawów problemów zdrowotnych roślin. – Ciemniejszy kolor na przeciętym pniu tego drzewa to jest zgnilizna drewna – tłumaczy Gernand.
Według ratusza pozostawienie drzew w takim stanie mogło w przyszłości doprowadzić do niebezpiecznego zdarzenia, a tego miasto chciało uniknąć. – Z ciężkim sercem, ale trzeba je było usunąć, żeby do tego nie doszło – skwitował Gernand.
Czytaj więcej:
Woda czysta czy trująca? Spór o rzeszowskie studnie, tzw. abisynki
