Zaskakująca sprawa związana z przeglądami pojazdów na Podkarpaciu, wchodzi w decydującą fazę. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko diagnostom oraz właścicielom pojazdów. Zarzuty są poważne, a podejrzanym grożą wieloletnie kary więzienia.
Śledztwo dotyczące fikcyjnych badań technicznych pojazdów dotyczy dwóch diagnostów oraz dwudziestu właścicieli aut.
Fikcyjne przeglądy na Podkarpaciu
To jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących stacji kontroli pojazdów na Podkarpaciu w ostatnich latach. Śledczy zakończyli postępowanie dotyczące diagnostów, którzy według ustaleń prokuratury mieli potwierdzać wykonanie badań technicznych samochodów, choć pojazdy w ogóle nie pojawiały się na stacji diagnostycznej.
Sprawa wyszła na jaw po działaniach funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. O zatrzymaniu diagnostów informowaliśmy już wcześniej. Jak ustalili śledczy, proceder miał dotyczyć wystawiania dokumentów potwierdzających wykonanie obowiązkowego przeglądu bez faktycznego sprawdzenia stanu technicznego.
Diagności i właściciele aut z zarzutami
Teraz postępowanie weszło w kolejny etap. Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Krośnie, 1 lipca 2026 roku do Sądu Rejonowego w Krośnie skierowano akt oskarżenia przeciwko dwóm diagnostom samochodowym oraz dwudziestu właścicielom pojazdów.
Śledczy twierdzą, że przestępcza działalność diagnostów miała miejsce w czerwcu i na początku lipca 2023 roku. Dwaj mężczyźni mieli wykorzystywać swoje uprawnienia do wystawiania dokumentów potwierdzających wykonanie badań technicznych aut, których nie widzieli na oczy.
– Poświadczyli nieprawdę w rejestrze Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców poprzez wprowadzenie danych o wykonanym badaniu technicznym pojazdów oraz w dokumentach mających znaczenie prawne poprzez wydanie zaświadczeń bądź dokonanie adnotacji w dowodach rejestracyjnych o rzekomo przeprowadzonym badaniu technicznym pojazdów – przekazuje prokurator okręgowy w Krośnie, Joanna Ślusarska-Stopa.
Wystarczył dowód i pieniądze?
Według ustaleń śledczych kluczowe jest to, że badania miały istnieć jedynie na papierze. Pojazdy nie były podstawiane do kontroli, a diagnosta nie miał możliwości sprawdzenia ich rzeczywistego stanu technicznego.
To oznacza, że na podkarpackie drogi mogły wyjeżdżać pojazdy w wątpliwym stanie technicznym. Prokuratura twierdzi również, że diagności pobierali opłaty za badania, których w rzeczywistości nie wykonywali.
Zarzuty dla właścicieli aut
Jak podkreśla prok. Ślusarska-Stopa, odpowiedzialność karna grozi nie tylko diagnostom. Okazuje się, że prokuratura skierowała akty oskarżenia wobec aż 20 posiadaczy pojazdów, którzy mieli uczestniczyć w przestępczym procederze.
– Chcąc aby diagnosta samochodowy zatrudniony w Podstawowej Stacji Kontroli Pojazdów w Krośnie, wbrew przepisom prawa poświadczył nieprawdę w rejestrze CEPiK, nakłonili go do tego i dostarczyli mu dowód rejestracyjny pojazdu oraz środki pieniężne celem opłacenia badania technicznego – wyjaśnia szefowa Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Niesprawne pojazdy na drogach?
Badanie techniczne nie jest zwykłą formalnością. To obowiązkowa kontrola, która ma potwierdzić, że pojazd spełnia wymagania techniczne i może bezpiecznie poruszać się po drogach. W przypadku potwierdzania przeglądów bez oględzin samochodu nie ma żadnej pewności, czy auto nie posiadało usterek zagrażających kierowcy, pasażerom lub innym uczestnikom ruchu.
Właśnie dlatego przestępstwa związane z poświadczaniem nieprawdy przez diagnostów są traktowane wyjątkowo surowo. W ocenie śledczych takie działania podważają zaufanie do systemu badań technicznych i mogą prowadzić do realnego zagrożenia bezpieczeństwa na drogach.
Nawet 10 lat więzienia
Za zarzucone przestępstwa diagnostom grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat. Jednocześnie prokuratura przypomina, że odpowiedzialność karna może dotknąć również osoby, które miały nakłaniać diagnostów do wystawiania fikcyjnych badań technicznych.
20 osobom grozi kara więzienia od 6 miesięcy do nawet 8 lat. O winie wszystkich oskarżonych rozstrzygnie teraz Sąd Rejonowy w Krośnie. Do czasu prawomocnego wyroku każda z oskarżonych osób korzysta oczywiście z domniemania niewinności.
Czytaj więcej:
Trzy ciężarówki zderzyły się na DK 73. To cud, że obyło się bez ofiar [ZDJĘCIA]
Zaskakująca sprawa związana z przeglądami pojazdów na Podkarpaciu, wchodzi w decydującą fazę. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko diagnostom oraz właścicielom pojazdów. Zarzuty są poważne, a podejrzanym grożą wieloletnie kary więzienia.
Śledztwo dotyczące fikcyjnych badań technicznych pojazdów dotyczy dwóch diagnostów oraz dwudziestu właścicieli aut.
Fikcyjne przeglądy na Podkarpaciu
To jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących stacji kontroli pojazdów na Podkarpaciu w ostatnich latach. Śledczy zakończyli postępowanie dotyczące diagnostów, którzy według ustaleń prokuratury mieli potwierdzać wykonanie badań technicznych samochodów, choć pojazdy w ogóle nie pojawiały się na stacji diagnostycznej.
Sprawa wyszła na jaw po działaniach funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie. O zatrzymaniu diagnostów informowaliśmy już wcześniej. Jak ustalili śledczy, proceder miał dotyczyć wystawiania dokumentów potwierdzających wykonanie obowiązkowego przeglądu bez faktycznego sprawdzenia stanu technicznego.
Diagności i właściciele aut z zarzutami
Teraz postępowanie weszło w kolejny etap. Jak poinformowała Prokuratura Okręgowa w Krośnie, 1 lipca 2026 roku do Sądu Rejonowego w Krośnie skierowano akt oskarżenia przeciwko dwóm diagnostom samochodowym oraz dwudziestu właścicielom pojazdów.
Śledczy twierdzą, że przestępcza działalność diagnostów miała miejsce w czerwcu i na początku lipca 2023 roku. Dwaj mężczyźni mieli wykorzystywać swoje uprawnienia do wystawiania dokumentów potwierdzających wykonanie badań technicznych aut, których nie widzieli na oczy.
– Poświadczyli nieprawdę w rejestrze Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców poprzez wprowadzenie danych o wykonanym badaniu technicznym pojazdów oraz w dokumentach mających znaczenie prawne poprzez wydanie zaświadczeń bądź dokonanie adnotacji w dowodach rejestracyjnych o rzekomo przeprowadzonym badaniu technicznym pojazdów – przekazuje prokurator okręgowy w Krośnie, Joanna Ślusarska-Stopa.
Wystarczył dowód i pieniądze?
Według ustaleń śledczych kluczowe jest to, że badania miały istnieć jedynie na papierze. Pojazdy nie były podstawiane do kontroli, a diagnosta nie miał możliwości sprawdzenia ich rzeczywistego stanu technicznego.
To oznacza, że na podkarpackie drogi mogły wyjeżdżać pojazdy w wątpliwym stanie technicznym. Prokuratura twierdzi również, że diagności pobierali opłaty za badania, których w rzeczywistości nie wykonywali.
Zarzuty dla właścicieli aut
Jak podkreśla prok. Ślusarska-Stopa, odpowiedzialność karna grozi nie tylko diagnostom. Okazuje się, że prokuratura skierowała akty oskarżenia wobec aż 20 posiadaczy pojazdów, którzy mieli uczestniczyć w przestępczym procederze.
– Chcąc aby diagnosta samochodowy zatrudniony w Podstawowej Stacji Kontroli Pojazdów w Krośnie, wbrew przepisom prawa poświadczył nieprawdę w rejestrze CEPiK, nakłonili go do tego i dostarczyli mu dowód rejestracyjny pojazdu oraz środki pieniężne celem opłacenia badania technicznego – wyjaśnia szefowa Prokuratury Okręgowej w Krośnie.
Niesprawne pojazdy na drogach?
Badanie techniczne nie jest zwykłą formalnością. To obowiązkowa kontrola, która ma potwierdzić, że pojazd spełnia wymagania techniczne i może bezpiecznie poruszać się po drogach. W przypadku potwierdzania przeglądów bez oględzin samochodu nie ma żadnej pewności, czy auto nie posiadało usterek zagrażających kierowcy, pasażerom lub innym uczestnikom ruchu.
Właśnie dlatego przestępstwa związane z poświadczaniem nieprawdy przez diagnostów są traktowane wyjątkowo surowo. W ocenie śledczych takie działania podważają zaufanie do systemu badań technicznych i mogą prowadzić do realnego zagrożenia bezpieczeństwa na drogach.
Nawet 10 lat więzienia
Za zarzucone przestępstwa diagnostom grozi kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat. Jednocześnie prokuratura przypomina, że odpowiedzialność karna może dotknąć również osoby, które miały nakłaniać diagnostów do wystawiania fikcyjnych badań technicznych.
20 osobom grozi kara więzienia od 6 miesięcy do nawet 8 lat. O winie wszystkich oskarżonych rozstrzygnie teraz Sąd Rejonowy w Krośnie. Do czasu prawomocnego wyroku każda z oskarżonych osób korzysta oczywiście z domniemania niewinności.
Czytaj więcej:
Trzy ciężarówki zderzyły się na DK 73. To cud, że obyło się bez ofiar [ZDJĘCIA]
