June 23, 2026
Zdjęcie: gov.pl

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo przeciwko lekarzowi, który przez lata wystawiał „lewe” zaświadczenia przyszłym kierowcom. Powód jest jeden: podejrzany nie żyje. Pokrzywdzonych mają być tysiące, a urzędowa skala zarzutów wielokrotnie przekroczyła pierwsze szacunki.

Osoby poszkodowane mają zaledwie tydzień, aby upomnieć się o swoje prawa.

Sprawa, która ciągnęła się latami

O procederze zrobiło się głośno już w 2021 r. Mariusz Cz. przez długi czas legalnie oceniał stan zdrowia kandydatów na kierowców i współpracował z rzeszowskimi ośrodkami szkoleniowymi. W 2017 roku Urząd Marszałkowski w Rzeszowie odebrał mu jednak uprawnienia do wystawiania zaświadczeń lekarskich. Lekarz odwoływał się kolejno do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i sądów administracyjnych. Na każdym etapie przegrywał. Decyzja uprawomocniła się we wrześniu 2017 r.

Mimo to dokumenty wciąż wychodziły spod jego ręki. A bez ważnego zaświadczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych nie da się legalnie przystąpić do egzaminu na prawo jazdy. W efekcie tysiące osób zdobyły uprawnienia na podstawie dokumentów wystawionych przez lekarza, który nie miał już do tego prawa. Większość z nich nie miała o tym pojęcia.

Od 1800 osób do ponad pięciu tysięcy zarzutów

Pierwsze szacunki mówiły o około 1800 osobach z Rzeszowa i powiatu rzeszowskiego. Już wtedy urzędnicy i prokuratorzy ostrzegali, że rzeczywista skala może być znacznie większa, bo sprzeciwy wobec wydanych praw jazdy trafiały także do sąsiednich powiatów, a zapytania o nazwisko lekarza rozesłano do urzędów marszałkowskich w całej Polsce.

Te przewidywania okazały się trafne. W postanowieniu o umorzeniu prokuratura wskazała, że Mariuszowi Cz. postawiono zarzut popełnienia 5034 przestępstw z art. 286 § 1 Kodeksu karnego, czyli oszustwa. Wszystkie miały zostać popełnione w związku z działalnością prowadzonego przez niego podmiotu, tj. Prywatnego Gabinetu Lekarskiego IZA-MED. To liczba niemal trzykrotnie wyższa od pierwotnych szacunków.

Śmierć podejrzanego zamknęła postępowanie

Postanowieniem z 18 czerwca 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo o sygnaturze PO IV Ds.1.2021. Podstawą był art. 17 § 1 pkt 5 Kodeksu postępowania karnego. To przepis nakazujący zakończenie sprawy w razie śmierci podejrzanego. Mariusz Cz. zmarł, zanim doszło do procesu, co oznacza, że jego odpowiedzialność karna nigdy nie zostanie rozstrzygnięta przed sądem.

Dla pokrzywdzonych to sytuacja gorzka. Wielu z nich latami zmagało się z konsekwencjami procederu: od wezwań do dostarczenia prawidłowych zaświadczeń, przez ryzyko cofnięcia prawa jazdy, po realne problemy zawodowe, zwłaszcza wśród osób pracujących za granicą. Postępowanie karne miało być dla nich szansą na ustalenie winy i ewentualne dochodzenie roszczeń. Śmierć podejrzanego tę drogę zamyka. (mob)

Czytaj więcej:

Zdjęcie: gov.pl

Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo przeciwko lekarzowi, który przez lata wystawiał „lewe” zaświadczenia przyszłym kierowcom. Powód jest jeden: podejrzany nie żyje. Pokrzywdzonych mają być tysiące, a urzędowa skala zarzutów wielokrotnie przekroczyła pierwsze szacunki.

Osoby poszkodowane mają zaledwie tydzień, aby upomnieć się o swoje prawa.

Sprawa, która ciągnęła się latami

O procederze zrobiło się głośno już w 2021 r. Mariusz Cz. przez długi czas legalnie oceniał stan zdrowia kandydatów na kierowców i współpracował z rzeszowskimi ośrodkami szkoleniowymi. W 2017 roku Urząd Marszałkowski w Rzeszowie odebrał mu jednak uprawnienia do wystawiania zaświadczeń lekarskich. Lekarz odwoływał się kolejno do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i sądów administracyjnych. Na każdym etapie przegrywał. Decyzja uprawomocniła się we wrześniu 2017 r.

Mimo to dokumenty wciąż wychodziły spod jego ręki. A bez ważnego zaświadczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych nie da się legalnie przystąpić do egzaminu na prawo jazdy. W efekcie tysiące osób zdobyły uprawnienia na podstawie dokumentów wystawionych przez lekarza, który nie miał już do tego prawa. Większość z nich nie miała o tym pojęcia.

Od 1800 osób do ponad pięciu tysięcy zarzutów

Pierwsze szacunki mówiły o około 1800 osobach z Rzeszowa i powiatu rzeszowskiego. Już wtedy urzędnicy i prokuratorzy ostrzegali, że rzeczywista skala może być znacznie większa, bo sprzeciwy wobec wydanych praw jazdy trafiały także do sąsiednich powiatów, a zapytania o nazwisko lekarza rozesłano do urzędów marszałkowskich w całej Polsce.

Te przewidywania okazały się trafne. W postanowieniu o umorzeniu prokuratura wskazała, że Mariuszowi Cz. postawiono zarzut popełnienia 5034 przestępstw z art. 286 § 1 Kodeksu karnego, czyli oszustwa. Wszystkie miały zostać popełnione w związku z działalnością prowadzonego przez niego podmiotu, tj. Prywatnego Gabinetu Lekarskiego IZA-MED. To liczba niemal trzykrotnie wyższa od pierwotnych szacunków.

Śmierć podejrzanego zamknęła postępowanie

Postanowieniem z 18 czerwca 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo o sygnaturze PO IV Ds.1.2021. Podstawą był art. 17 § 1 pkt 5 Kodeksu postępowania karnego. To przepis nakazujący zakończenie sprawy w razie śmierci podejrzanego. Mariusz Cz. zmarł, zanim doszło do procesu, co oznacza, że jego odpowiedzialność karna nigdy nie zostanie rozstrzygnięta przed sądem.

Dla pokrzywdzonych to sytuacja gorzka. Wielu z nich latami zmagało się z konsekwencjami procederu: od wezwań do dostarczenia prawidłowych zaświadczeń, przez ryzyko cofnięcia prawa jazdy, po realne problemy zawodowe, zwłaszcza wśród osób pracujących za granicą. Postępowanie karne miało być dla nich szansą na ustalenie winy i ewentualne dochodzenie roszczeń. Śmierć podejrzanego tę drogę zamyka. (mob)

Czytaj więcej:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *