
Przez niemal trzy lata sprawa zabójstwa mieszkańca Nienadówki budziła ogromne emocje wśród lokalnej społeczności. W tle tragedii pojawiły się osobiste konflikty, zazdrość i tragiczne wydarzenia, które zakończyły się śmiercią 43-letniego mężczyzny.
Teraz zapadł prawomocny wyrok w sprawie Bogdana O., któremu groziło nawet dożywotnie więzienie.
Tragiczna noc w Nienadówce
Do zbrodni doszło w nocy z 2 na 3 września 2023 roku w Nienadówce w powiecie rzeszowskim (gmina Sokołów Małopolski). Jak ustalili śledczy, 48-letni Bogdan O. zaatakował 43-letniego sąsiada, Andrzeja L.
– Działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonego, wielokrotnie uderzał go metalową rurką po całym ciele, a także uderzył go rozbitą butelką, czym spowodował u niego obrażenia ciała, które skutkowały jego zgonem – informuje sędzia Ewa Preneta-Ambicka, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Informacje ujawnione po tragedii wskazywały, że tłem zdarzenia był wieloletni konflikt związany z relacjami osobistymi. Według ustaleń śledczych i relacji bliskich ofiary, między mężczyznami od dłuższego czasu istniało napięcie, które miało narastać. W centrum sporu znajdowała się żona sprawcy.
Zazdrość i narastający konflikt
Po zabójstwie na jaw zaczęły wychodzić kolejne szczegóły dotyczące relacji między uczestnikami dramatu. – Wiedziałam o romansie syna. Bogdan już raz pobił Andrzeja, ale nie tak dotkliwie, chociaż wrócił do domu skrwawiony. Ja mu cały czas uwagę zwracałam: „Andrzej, czemu ty tak chcesz z nią chodzić”. Ale to ona jest winna. To ona przychodziła do Andrzeja” – mówiła matka ofiary w rozmowie z Super Expressem.
Jeszcze bardziej poruszająca była jej relacja dotycząca zachowania sprawcy tuż po zbrodni. Jak twierdziła kobieta, Bogdan O. miał pojawić się u jej rodziny i przyznać do popełnienia zabójstwa. – Mówił, że zabił Andrzeja. Padł na kolana, walił głową o ziemię. Strasznie to przeżywał. Syn mój mówił „coś ty narobił?”, a tamten: „zabiłem Andrzeja” – wspominała.
Mimo, że mężczyźnie początkowo groziło nawet dożywocie, to właśnie te okoliczności miały później znaczenie podczas procesu i oceny stanu emocjonalnego oskarżonego w chwili popełnienia czynu.
Zmiana kwalifikacji czynu
Proces przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie zakończył się 29 kwietnia 2025 roku. Początkowo Bogdan O. zostało oskarżony za zabójstwo (art. 148 § 1 kodeksu karnego) jednak sąd ostatecznie przyjął inną kwalifikację prawną.
Sędziowie uznali, że oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. W związku z tym zakwalifikowano jego czyn z art. 148 § 4 k.k. Sąd ustalił również, że bezpośrednią przyczyną śmierci pokrzywdzonego był uraz wielonarządowy powstały w wyniku brutalnego pobicia.
Bogdan O. został wtedy skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd zasądził na rzecz najbliższej osoby pokrzywdzonego 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Orzeczono również środki zabezpieczające w postaci terapii psychologicznej oraz terapii uzależnień.
Jest prawomocny wyrok
Z rozstrzygnięciem Sądu Okręgowego nie zgodziły się obie strony postępowania. Apelację złożył zarówno obrońca oskarżonego, jak i Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie. Sprawa trafiła więc do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Rozprawa apelacyjna odbyła się 16 czerwca 2026 roku, a sąd na wniosek obrony zdecydował o wyłączeniu jawności. Jak podkreślił, treści ujawnione w trakcie rozprawy mogłyby naruszyć dobre obyczaje i interes prywatny oskarżonego.
Po analizie materiału dowodowego oraz argumentów przedstawionych przez strony, sąd drugiej instancji nie znalazł podstaw do zmiany wcześniejszego rozstrzygnięcia. – Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy zaskarżony wyrok – podkreśliła sędzia Preneta-Ambicka.
Oznacza to, że decyzja o sześciu latach pozbawienia wolności stała się prawomocna i kończy trwające niemal trzy lata postępowanie dotyczące jednej z najgłośniejszych zbrodni, do jakich doszło w ostatnich latach pod Rzeszowem.
Czytaj więcej:
Nowa informacja w sprawie szczątków na posesji w Lutoryżu. Nadchodzą kolejne konsekwencje czynu

Przez niemal trzy lata sprawa zabójstwa mieszkańca Nienadówki budziła ogromne emocje wśród lokalnej społeczności. W tle tragedii pojawiły się osobiste konflikty, zazdrość i tragiczne wydarzenia, które zakończyły się śmiercią 43-letniego mężczyzny.
Teraz zapadł prawomocny wyrok w sprawie Bogdana O., któremu groziło nawet dożywotnie więzienie.
Tragiczna noc w Nienadówce
Do zbrodni doszło w nocy z 2 na 3 września 2023 roku w Nienadówce w powiecie rzeszowskim (gmina Sokołów Małopolski). Jak ustalili śledczy, 48-letni Bogdan O. zaatakował 43-letniego sąsiada, Andrzeja L.
– Działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia pokrzywdzonego, wielokrotnie uderzał go metalową rurką po całym ciele, a także uderzył go rozbitą butelką, czym spowodował u niego obrażenia ciała, które skutkowały jego zgonem – informuje sędzia Ewa Preneta-Ambicka, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Informacje ujawnione po tragedii wskazywały, że tłem zdarzenia był wieloletni konflikt związany z relacjami osobistymi. Według ustaleń śledczych i relacji bliskich ofiary, między mężczyznami od dłuższego czasu istniało napięcie, które miało narastać. W centrum sporu znajdowała się żona sprawcy.
Zazdrość i narastający konflikt
Po zabójstwie na jaw zaczęły wychodzić kolejne szczegóły dotyczące relacji między uczestnikami dramatu. – Wiedziałam o romansie syna. Bogdan już raz pobił Andrzeja, ale nie tak dotkliwie, chociaż wrócił do domu skrwawiony. Ja mu cały czas uwagę zwracałam: „Andrzej, czemu ty tak chcesz z nią chodzić”. Ale to ona jest winna. To ona przychodziła do Andrzeja” – mówiła matka ofiary w rozmowie z Super Expressem.
Jeszcze bardziej poruszająca była jej relacja dotycząca zachowania sprawcy tuż po zbrodni. Jak twierdziła kobieta, Bogdan O. miał pojawić się u jej rodziny i przyznać do popełnienia zabójstwa. – Mówił, że zabił Andrzeja. Padł na kolana, walił głową o ziemię. Strasznie to przeżywał. Syn mój mówił „coś ty narobił?”, a tamten: „zabiłem Andrzeja” – wspominała.
Mimo, że mężczyźnie początkowo groziło nawet dożywocie, to właśnie te okoliczności miały później znaczenie podczas procesu i oceny stanu emocjonalnego oskarżonego w chwili popełnienia czynu.
Zmiana kwalifikacji czynu
Proces przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie zakończył się 29 kwietnia 2025 roku. Początkowo Bogdan O. zostało oskarżony za zabójstwo (art. 148 § 1 kodeksu karnego) jednak sąd ostatecznie przyjął inną kwalifikację prawną.
Sędziowie uznali, że oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami. W związku z tym zakwalifikowano jego czyn z art. 148 § 4 k.k. Sąd ustalił również, że bezpośrednią przyczyną śmierci pokrzywdzonego był uraz wielonarządowy powstały w wyniku brutalnego pobicia.
Bogdan O. został wtedy skazany na sześć lat pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd zasądził na rzecz najbliższej osoby pokrzywdzonego 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Orzeczono również środki zabezpieczające w postaci terapii psychologicznej oraz terapii uzależnień.
Jest prawomocny wyrok
Z rozstrzygnięciem Sądu Okręgowego nie zgodziły się obie strony postępowania. Apelację złożył zarówno obrońca oskarżonego, jak i Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie. Sprawa trafiła więc do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.
Rozprawa apelacyjna odbyła się 16 czerwca 2026 roku, a sąd na wniosek obrony zdecydował o wyłączeniu jawności. Jak podkreślił, treści ujawnione w trakcie rozprawy mogłyby naruszyć dobre obyczaje i interes prywatny oskarżonego.
Po analizie materiału dowodowego oraz argumentów przedstawionych przez strony, sąd drugiej instancji nie znalazł podstaw do zmiany wcześniejszego rozstrzygnięcia. – Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał w mocy zaskarżony wyrok – podkreśliła sędzia Preneta-Ambicka.
Oznacza to, że decyzja o sześciu latach pozbawienia wolności stała się prawomocna i kończy trwające niemal trzy lata postępowanie dotyczące jednej z najgłośniejszych zbrodni, do jakich doszło w ostatnich latach pod Rzeszowem.
Czytaj więcej:
Nowa informacja w sprawie szczątków na posesji w Lutoryżu. Nadchodzą kolejne konsekwencje czynu