May 14, 2026
Zdjęcie: 50-latek miał znęcać się nad najbliższymi (fot. AI)

Krzyki, groźby i strach miały być codziennością w jednym z domów na Podkarpaciu. Według śledczych 50-latek miesiącami terroryzował swoją partnerkę i małych synów, a finał rodzinnego dramatu mógł zakończyć się tragedią.

Prokuratura mówi wprost o przemocy psychicznej i fizycznej, recydywie oraz realnym zagrożeniu życia. To kolejna wstrząsająca historia przemocy domowej, która wychodzi na jaw w województwie podkarpackim.

Awantury, alkohol i strach

Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu nadzoruje śledztwo przeciwko 50-letniemu mieszkańcowi Woli Baranowskiej (pow. tarnobrzeski). Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna od lutego do maja 2026 roku miał regularnie wszczynać domowe awantury, będąc pod wpływem alkoholu. Ofiarami miały być jego 31-letnia konkubina oraz dwóch małoletnich synów.

Według prokuratury mężczyzna regularnie znęcał się nad swoimi najbliższymi. – Z ustaleń śledztwa wynika, że podejrzany znieważał zamieszkującą wraz z nim 31-letnią konkubinę, poniżał ją, wypędzał z domu, szarpał za odzież i ręce i kopał. W tym samym czasie i miejscu znęcał się psychicznie nad swoimi małoletnimi dwoma synami. W trakcie wszczynanych przez siebie awantur znieważał ich oraz wypędzał z domu – wymienia prokurator Łukasz Malarski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

Śledczy podkreślają, że dramat rodziny miał narastać z tygodnia na tydzień. Dom, który powinien być miejscem bezpieczeństwa, miał zamienić się w przestrzeń pełną agresji, gróźb i nieprzewidywalnych zachowań.

Mogło dojść do wybuchu

Najbardziej dramatyczne wydarzenia miały rozegrać się 9 maja. Według ustaleń prokuratury, 50-latek rozlał w domu benzynę i odkręcił butlę z gazem propan-butan, grożąc zniszczeniem wspólnego miejsca zamieszkania.

Śledczy nie mają wątpliwości, że sytuacja była skrajnie niebezpieczna. Kobieta i dzieci mieli realnie obawiać się o własne życie i zdrowie. Wiele wskazuje na to, że wystarczył jeden impuls, by doszło do tragedii.

To właśnie ten moment miał przesądzić o konieczności natychmiastowej reakcji organów ścigania i zastosowania surowych środków zapobiegawczych.

Nie przyznał się do winy

50-letni mieszkaniec Woli Baranowskiej usłyszał już zarzuty psychicznego i fizycznego znęcania się nad najbliższymi. Jak poinformowała prokuratura, mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i przedstawił własną wersję wydarzeń, odmienną od ustaleń śledczych.

Jak się okazuje, nie są to jego pierwsze problemy z prawem. Prokurator Malarski podkreśla, że podejrzany był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, zatem obecnych czynów miał dopuścić się w warunkach recydywy. To znacząco zaostrza możliwą odpowiedzialność karną.

– Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy – poinformował rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury.

Jak dodaje, za znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na jej wiek, grozi kara do 8 lat więzienia. Z uwagi na działanie w warunkach recydywy, podejrzanemu może grozić nawet 12 lat pozbawienia wolności.

Przemoc na Podkarpaciu

Niestety nie jest to pierwszy w ostatnich miesiącach przypadek brutalnej przemocy domowej na Podkarpaciu. Niedawno opinią publiczną wstrząsnęła sprawa mężczyzny, który przez 24 lata miał gwałcić żonę i znęcać się nad własnymi dziećmi. Według śledczych dramat rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami przez ponad dwie dekady, a ofiary żyły w permanentnym strachu i podporządkowaniu sprawcy.

Równie głośna była sprawa 40-latka, który został aresztowany za znęcanie się nad najbliższymi. Śledczy informowali wtedy o przemocy psychicznej i fizycznej, groźbach oraz agresji wobec członków rodziny. Takie przypadki pokazują, że problem przemocy domowej w regionie wciąż pozostaje poważnym i trudnym do wyeliminowania zjawiskiem.

Mieszkańcy Podkarpacia śledzili także bulwersującą historię z Rzeszowa, gdzie dwaj bracia mieli dusić własną matkę i grozić jej śmiercią. Sprawa do dziś budzi ogromne emocje, tym bardziej że sąd wielokrotnie odraczał decyzję dotyczącą wyroku. Kobieta miała przeżyć prawdziwy koszmar we własnym domu.

Eksperci od lat alarmują, że przemoc domowa bardzo często pozostaje ukryta przez długi czas. Ofiary boją się zgłaszać sprawców, są uzależnione finansowo lub psychicznie od agresorów i żyją w przekonaniu, że nikt im nie pomoże. Kolejne śledztwa pokazują, że rodzinne dramaty na Podkarpaciu mają często znacznie mroczniejsze oblicze, niż początkowo przypuszczano.

Czytaj więcej:

Tajemniczy obiekt spadł z nieba na Podkarpaciu. Żandarmeria Wojskowa wkroczyła do akcji

Zdjęcie: 50-latek miał znęcać się nad najbliższymi (fot. AI)

Krzyki, groźby i strach miały być codziennością w jednym z domów na Podkarpaciu. Według śledczych 50-latek miesiącami terroryzował swoją partnerkę i małych synów, a finał rodzinnego dramatu mógł zakończyć się tragedią.

Prokuratura mówi wprost o przemocy psychicznej i fizycznej, recydywie oraz realnym zagrożeniu życia. To kolejna wstrząsająca historia przemocy domowej, która wychodzi na jaw w województwie podkarpackim.

Awantury, alkohol i strach

Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu nadzoruje śledztwo przeciwko 50-letniemu mieszkańcowi Woli Baranowskiej (pow. tarnobrzeski). Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna od lutego do maja 2026 roku miał regularnie wszczynać domowe awantury, będąc pod wpływem alkoholu. Ofiarami miały być jego 31-letnia konkubina oraz dwóch małoletnich synów.

Według prokuratury mężczyzna regularnie znęcał się nad swoimi najbliższymi. – Z ustaleń śledztwa wynika, że podejrzany znieważał zamieszkującą wraz z nim 31-letnią konkubinę, poniżał ją, wypędzał z domu, szarpał za odzież i ręce i kopał. W tym samym czasie i miejscu znęcał się psychicznie nad swoimi małoletnimi dwoma synami. W trakcie wszczynanych przez siebie awantur znieważał ich oraz wypędzał z domu – wymienia prokurator Łukasz Malarski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

Śledczy podkreślają, że dramat rodziny miał narastać z tygodnia na tydzień. Dom, który powinien być miejscem bezpieczeństwa, miał zamienić się w przestrzeń pełną agresji, gróźb i nieprzewidywalnych zachowań.

Mogło dojść do wybuchu

Najbardziej dramatyczne wydarzenia miały rozegrać się 9 maja. Według ustaleń prokuratury, 50-latek rozlał w domu benzynę i odkręcił butlę z gazem propan-butan, grożąc zniszczeniem wspólnego miejsca zamieszkania.

Śledczy nie mają wątpliwości, że sytuacja była skrajnie niebezpieczna. Kobieta i dzieci mieli realnie obawiać się o własne życie i zdrowie. Wiele wskazuje na to, że wystarczył jeden impuls, by doszło do tragedii.

To właśnie ten moment miał przesądzić o konieczności natychmiastowej reakcji organów ścigania i zastosowania surowych środków zapobiegawczych.

Nie przyznał się do winy

50-letni mieszkaniec Woli Baranowskiej usłyszał już zarzuty psychicznego i fizycznego znęcania się nad najbliższymi. Jak poinformowała prokuratura, mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i przedstawił własną wersję wydarzeń, odmienną od ustaleń śledczych.

Jak się okazuje, nie są to jego pierwsze problemy z prawem. Prokurator Malarski podkreśla, że podejrzany był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, zatem obecnych czynów miał dopuścić się w warunkach recydywy. To znacząco zaostrza możliwą odpowiedzialność karną.

– Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy – poinformował rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury.

Jak dodaje, za znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na jej wiek, grozi kara do 8 lat więzienia. Z uwagi na działanie w warunkach recydywy, podejrzanemu może grozić nawet 12 lat pozbawienia wolności.

Przemoc na Podkarpaciu

Niestety nie jest to pierwszy w ostatnich miesiącach przypadek brutalnej przemocy domowej na Podkarpaciu. Niedawno opinią publiczną wstrząsnęła sprawa mężczyzny, który przez 24 lata miał gwałcić żonę i znęcać się nad własnymi dziećmi. Według śledczych dramat rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami przez ponad dwie dekady, a ofiary żyły w permanentnym strachu i podporządkowaniu sprawcy.

Równie głośna była sprawa 40-latka, który został aresztowany za znęcanie się nad najbliższymi. Śledczy informowali wtedy o przemocy psychicznej i fizycznej, groźbach oraz agresji wobec członków rodziny. Takie przypadki pokazują, że problem przemocy domowej w regionie wciąż pozostaje poważnym i trudnym do wyeliminowania zjawiskiem.

Mieszkańcy Podkarpacia śledzili także bulwersującą historię z Rzeszowa, gdzie dwaj bracia mieli dusić własną matkę i grozić jej śmiercią. Sprawa do dziś budzi ogromne emocje, tym bardziej że sąd wielokrotnie odraczał decyzję dotyczącą wyroku. Kobieta miała przeżyć prawdziwy koszmar we własnym domu.

Eksperci od lat alarmują, że przemoc domowa bardzo często pozostaje ukryta przez długi czas. Ofiary boją się zgłaszać sprawców, są uzależnione finansowo lub psychicznie od agresorów i żyją w przekonaniu, że nikt im nie pomoże. Kolejne śledztwa pokazują, że rodzinne dramaty na Podkarpaciu mają często znacznie mroczniejsze oblicze, niż początkowo przypuszczano.

Czytaj więcej:

Tajemniczy obiekt spadł z nieba na Podkarpaciu. Żandarmeria Wojskowa wkroczyła do akcji

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *