Zniknęły w kilka dni, choć rosły tu od dekad. W samym sercu Rzeszowa wycięto dorodne drzewa, a ich miejsce ma zająć parking techniczny. Miejscy działacze mówią wprost, że to symboliczne przekroczenie granicy betonowania miasta.
Decyzja, która zapadła za zamkniętymi drzwiami, dziś wywołuje otwarty konflikt między mieszkańcami a inwestorem.
Drzewa zniknęły
Jeszcze niedawno skwer przy skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Grunwaldzkiej był jednym z ostatnich miejsc w centrum Rzeszowa, gdzie można było znaleźć wysoką, dojrzałą zieleń. Rosły tam dorodne drzewa, w tym okazały kasztanowiec i liczne iglaki, które tworzyły naturalną barierę przed hałasem, spalinami i miejskim upałem.
Dziś po tej zielonej enklawie nie ma śladu. Niedawno w ciągu kilku dni wycięto około 20 zdrowych drzew, co wywołało falę oburzenia wśród mieszkańców. W komentarzach nie brakuje ostrych słów. Szczególnie działacze Strefy Działań Miejskich uważając, że miasto systematycznie traci swój zielony charakter, a kolejne decyzje tylko pogłębiają ten trend.
Orange Polska buduje parking
Początkowo wycinka budziła zdziwienie, bo w publicznych rejestrach brakowało informacji o planowanej inwestycji. Dopiero później ustalono, że za usunięcie drzew odpowiada firma Orange Polska, która uzyskała zgodę Urzędu Miasta na realizację inwestycji.
Na miejscu dawnego skweru ma powstać parking techniczny dla pojazdów obsługujących infrastrukturę firmy. Prace objęły nie tylko okolice okrągłej kładki, ale również teren od strony ulicy Adama Asnyka. Decyzja władz miasta wzbudza dziś szczególne kontrowersje, bo zapadła mimo rosnącej debaty o konieczności ochrony zieleni w centrach miast.
Miejska wyspa ciepła rośnie w siłę
Eksperci i aktywiści miejscy nie mają wątpliwości, że usunięcie drzew w tym miejscu będzie miało wymierne skutki dla mieszkańców. Skwer pełnił istotną rolę w regulowaniu temperatury, retencji wody i jakości powietrza w tej części miasta.
Po jego likwidacji centrum Rzeszowa może jeszcze szybciej nagrzewać się latem, potęgując efekt „miejskiej wyspy ciepła”. To zjawisko już teraz jest odczuwalne w obszarach zdominowanych przez beton i asfalt. Dodatkowo usunięcie zieleni pogłębia problemy z odprowadzaniem wody opadowej, co może zwiększyć ryzyko podtopień podczas intensywnych deszczy.
Deklaracje kontra rzeczywistość
Sprawa wywołała także dyskusję o wiarygodności deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju. Zarówno inwestor, jak i władze miasta wielokrotnie podkreślali swoje zaangażowanie w działania proekologiczne oraz walkę ze zmianami klimatu.
Tymczasem jak wskazuje Strefa Działań Miejskich, której przedstawiciele wystosowali petycję z żądaniem rezygnacji z budowy parkingu, wskazują, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. W miejscu funkcjonującego ekosystemu pojawi się utwardzona przestrzeń, a w zamian proponowane są nasadzenia zastępcze, które zdaniem mieszkańców nie rekompensują strat. Młode drzewa, często sadzone w innych lokalizacjach, nie są w stanie zastąpić wieloletnich okazów, które przez dekady kształtowały mikroklimat tej części miasta.
Sprzeciw wobec betonowania miasta
Autorzy petycji wprost domagają się wycofania inwestycji oraz przywrócenia zieleni dokładnie w miejscu, gdzie została usunięta. Wskazują również na potrzebę dodatkowych działań rekompensacyjnych, takich jak stworzenie szpalerów drzew wzdłuż siedziby firmy i alei Piłsudskiego.
Podkreślają, że finansowe rekompensaty czy nasadzenia w innych częściach miasta nie rozwiązują problemu. W ich ocenie strata ma charakter nie tylko środowiskowy, ale również społeczny i symboliczny. Skwer był częścią codziennego życia mieszkańców, a jego likwidacja to kolejny sygnał, że interes infrastruktury samochodowej wygrywa z jakością życia w mieście.
Spór, który może mieć dalszy ciąg
Sprawa wycinki w centrum Rzeszowa szybko przestała być lokalnym incydentem, a stała się symbolem szerszego konfliktu o kierunek rozwoju miasta. Coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy decyzje inwestycyjne rzeczywiście uwzględniają interes mieszkańców i wyzwania klimatyczne.
Presja społeczna rośnie, a petycja zyskuje kolejnych podpisujących, których aktualnie jest prawie 200. „Nie mogę uwierzyć, Orange, w to, co zrobiliście. Wygląda na to, że Wasze deklaracje o ochronie środowiska i zrównoważonym rozwoju to zwykłe puste hasła bez żadnego pokrycia w rzeczywistości. Wycięcie dorodnych drzew w centrum miasta pod parking to zaprzeczenie wszystkiego, co komunikujecie w swoich raportach i kodeksach. To jest sprawa na dużą aferę i jestem bardzo ciekaw, co na to Wasza centrala we Francji” – napisał pan Bartłomiej.
Wiele wskazuje na to, że temat nie zniknie tak szybko, jak zniknęły drzewa. Dla władz miasta i inwestora może to być moment, w którym trzeba będzie odpowiedzieć nie tylko na pytania o jedną inwestycję, ale o całą strategię dotyczącą przyszłości Rzeszowa.
Czytaj więcej:
Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w Rzeszowie powraca? Pierwszy krok w stronę prohibicji zrobiony
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Zniknęły w kilka dni, choć rosły tu od dekad. W samym sercu Rzeszowa wycięto dorodne drzewa, a ich miejsce ma zająć parking techniczny. Miejscy działacze mówią wprost, że to symboliczne przekroczenie granicy betonowania miasta.
Decyzja, która zapadła za zamkniętymi drzwiami, dziś wywołuje otwarty konflikt między mieszkańcami a inwestorem.
Drzewa zniknęły
Jeszcze niedawno skwer przy skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Grunwaldzkiej był jednym z ostatnich miejsc w centrum Rzeszowa, gdzie można było znaleźć wysoką, dojrzałą zieleń. Rosły tam dorodne drzewa, w tym okazały kasztanowiec i liczne iglaki, które tworzyły naturalną barierę przed hałasem, spalinami i miejskim upałem.
Dziś po tej zielonej enklawie nie ma śladu. Niedawno w ciągu kilku dni wycięto około 20 zdrowych drzew, co wywołało falę oburzenia wśród mieszkańców. W komentarzach nie brakuje ostrych słów. Szczególnie działacze Strefy Działań Miejskich uważając, że miasto systematycznie traci swój zielony charakter, a kolejne decyzje tylko pogłębiają ten trend.
Orange Polska buduje parking
Początkowo wycinka budziła zdziwienie, bo w publicznych rejestrach brakowało informacji o planowanej inwestycji. Dopiero później ustalono, że za usunięcie drzew odpowiada firma Orange Polska, która uzyskała zgodę Urzędu Miasta na realizację inwestycji.
Na miejscu dawnego skweru ma powstać parking techniczny dla pojazdów obsługujących infrastrukturę firmy. Prace objęły nie tylko okolice okrągłej kładki, ale również teren od strony ulicy Adama Asnyka. Decyzja władz miasta wzbudza dziś szczególne kontrowersje, bo zapadła mimo rosnącej debaty o konieczności ochrony zieleni w centrach miast.
Miejska wyspa ciepła rośnie w siłę
Eksperci i aktywiści miejscy nie mają wątpliwości, że usunięcie drzew w tym miejscu będzie miało wymierne skutki dla mieszkańców. Skwer pełnił istotną rolę w regulowaniu temperatury, retencji wody i jakości powietrza w tej części miasta.
Po jego likwidacji centrum Rzeszowa może jeszcze szybciej nagrzewać się latem, potęgując efekt „miejskiej wyspy ciepła”. To zjawisko już teraz jest odczuwalne w obszarach zdominowanych przez beton i asfalt. Dodatkowo usunięcie zieleni pogłębia problemy z odprowadzaniem wody opadowej, co może zwiększyć ryzyko podtopień podczas intensywnych deszczy.
Deklaracje kontra rzeczywistość
Sprawa wywołała także dyskusję o wiarygodności deklaracji dotyczących zrównoważonego rozwoju. Zarówno inwestor, jak i władze miasta wielokrotnie podkreślali swoje zaangażowanie w działania proekologiczne oraz walkę ze zmianami klimatu.
Tymczasem jak wskazuje Strefa Działań Miejskich, której przedstawiciele wystosowali petycję z żądaniem rezygnacji z budowy parkingu, wskazują, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. W miejscu funkcjonującego ekosystemu pojawi się utwardzona przestrzeń, a w zamian proponowane są nasadzenia zastępcze, które zdaniem mieszkańców nie rekompensują strat. Młode drzewa, często sadzone w innych lokalizacjach, nie są w stanie zastąpić wieloletnich okazów, które przez dekady kształtowały mikroklimat tej części miasta.
Sprzeciw wobec betonowania miasta
Autorzy petycji wprost domagają się wycofania inwestycji oraz przywrócenia zieleni dokładnie w miejscu, gdzie została usunięta. Wskazują również na potrzebę dodatkowych działań rekompensacyjnych, takich jak stworzenie szpalerów drzew wzdłuż siedziby firmy i alei Piłsudskiego.
Podkreślają, że finansowe rekompensaty czy nasadzenia w innych częściach miasta nie rozwiązują problemu. W ich ocenie strata ma charakter nie tylko środowiskowy, ale również społeczny i symboliczny. Skwer był częścią codziennego życia mieszkańców, a jego likwidacja to kolejny sygnał, że interes infrastruktury samochodowej wygrywa z jakością życia w mieście.
Spór, który może mieć dalszy ciąg
Sprawa wycinki w centrum Rzeszowa szybko przestała być lokalnym incydentem, a stała się symbolem szerszego konfliktu o kierunek rozwoju miasta. Coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy decyzje inwestycyjne rzeczywiście uwzględniają interes mieszkańców i wyzwania klimatyczne.
Presja społeczna rośnie, a petycja zyskuje kolejnych podpisujących, których aktualnie jest prawie 200. „Nie mogę uwierzyć, Orange, w to, co zrobiliście. Wygląda na to, że Wasze deklaracje o ochronie środowiska i zrównoważonym rozwoju to zwykłe puste hasła bez żadnego pokrycia w rzeczywistości. Wycięcie dorodnych drzew w centrum miasta pod parking to zaprzeczenie wszystkiego, co komunikujecie w swoich raportach i kodeksach. To jest sprawa na dużą aferę i jestem bardzo ciekaw, co na to Wasza centrala we Francji” – napisał pan Bartłomiej.
Wiele wskazuje na to, że temat nie zniknie tak szybko, jak zniknęły drzewa. Dla władz miasta i inwestora może to być moment, w którym trzeba będzie odpowiedzieć nie tylko na pytania o jedną inwestycję, ale o całą strategię dotyczącą przyszłości Rzeszowa.
Czytaj więcej:
Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w Rzeszowie powraca? Pierwszy krok w stronę prohibicji zrobiony
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
