April 16, 2026
Zdjęcie: Budowa S19 na odcinku Domaradz - Iskrzynia (fot. GDDKiA)

Reklama

Budowa kluczowego odcinka drogi ekspresowej S19 na Podkarpaciu wchodzi w krytyczną fazę. Rząd daje wykonawcy ostatnią szansę na powrót na plac budowy. W tle miliardowy kontrakt, spór z GDDKiA i realna opcja nowego przetargu jeszcze w tym roku.

Sytuacja wokół jednej z najważniejszych inwestycji drogowych w regionie staje się coraz bardziej napięta.

Kryzys na budowie S19

Na początku kwietnia spółka Mostostal niespodziewanie odstąpiła od realizacji kontraktu na zaprojektowanie i budowę odcinka drogi ekspresowej S19 między Domaradzem a Iskrzynią (węzeł Krosno). Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie zarówno wśród mieszkańców Podkarpacia, jak i w środowisku infrastrukturalnym.

Firma jako powód wskazała problemy we współpracy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, jednak stanowisko inwestora jest zupełnie odmienne. GDDKiA uznała ruch wykonawcy za bezpodstawny i zapowiedziała zdecydowane działania prawne, co tylko zaostrzyło konflikt wokół inwestycji wartej ponad miliard złotych.

Będzie nowy przetarg?

Sprawa trafiła na forum Sejmu, gdzie w czwartek głos zabrał wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Odpowiadając na pytania posłów, jasno zarysował możliwy scenariusz na najbliższe miesiące.

– Jeżeli Mostostal, wykonawca odcinka S19 Domaradz – Iskrzynia na Podkarpaciu, nie wznowi prac, to w tym roku zostanie ogłoszone nowe postępowanie przetargowe – powiedział.

Deklaracja ta oznacza, że rząd nie zamierza długo czekać na rozwój wydarzeń. W przypadku dalszego impasu, inwestycja może zostać przekazana nowemu wykonawcy, co jednak wiąże się z ryzykiem kolejnych opóźnień.

Wezwanie do powrotu na budowę

Równolegle trwają działania mające na celu przywrócenie prac na placu budowy. Jak zaznaczył wiceminister, instytucja państwowa nie pozostaje bierna wobec sytuacji i podejmuje kroki zgodne z obowiązującymi przepisami.

– W zależności od rozwoju sytuacji podejmowane będą dalsze kroki dotyczące kontynuacji realizacji prac, czy to przez dotychczasowego wykonawcę, czy też poprzez nowego wykonawcę wyłonionego w procedurze przetargowej – dodał.

To wyraźny sygnał, że wszystkie scenariusze są obecnie na stole, a kluczowe decyzje mogą zapaść w najbliższych tygodniach. Presja czasu rośnie, zwłaszcza że inwestycja ma ogromne znaczenie dla całego regionu.

Czasu jest coraz mniej

Mimo napiętej sytuacji, dialog pomiędzy stronami wciąż trwa. Ministerstwo infrastruktury liczy na porozumienie, które pozwoliłoby uniknąć konieczności rozpoczynania procedury przetargowej od nowa.

– Rozmowy między GDDKiA, a wykonawcą cały czas są prowadzone. Jeżeli wykonawca nie wznowi prac, o których mówimy, to jeszcze w tym roku będzie nowe postępowanie przetargowe – podkreślił Bukowiec.

Każdy dzień zwłoki działa jednak na niekorzyść inwestycji. Im dłużej trwa impas, tym większe ryzyko przesunięcia terminu oddania drogi do użytku, co może mieć realne konsekwencje dla mieszkańców i lokalnej gospodarki.

Wielka inwestycja, minimalny postęp

Umowa na realizację odcinka liczącego 12,5 kilometra została podpisana w listopadzie 2022 roku. Projekt od początku był ambitny i kosztowny, a jego wartość przekracza miliard złotych. Kluczowa decyzja ZRID została wydana dopiero w lipcu 2025 roku, co już wtedy wpłynęło na tempo prac.

Pierwotny termin zakończenia inwestycji wyznaczono na czerwiec 2026 roku. Tymczasem obecne zaawansowanie robót wynosi zaledwie około 5 procent, co jasno pokazuje skalę problemu. Bez szybkiego rozwiązania sporu, harmonogram realizacji może zostać całkowicie rozbity.

Już teraz wszystko wskazuje na to, że kierowcy jeszcze długo poczekają na przejazd podkarpackim odcinkiem drogi ekspresowej S19 Domaradz – Iskrzynia.

S19 kluczowa dla regionu

Droga ekspresowa S19 to część międzynarodowego szlaku Via Carpatia, który ma połączyć północ i południe Europy. To inwestycja o strategicznym znaczeniu nie tylko dla Podkarpacia, ale dla całej gospodarki kraju.

Wiceminister przypomniał, że łącznie zaplanowano ponad 700 kilometrów tej trasy, z czego ponad 300 kilometrów jest już oddanych do użytku. Kolejne odcinki są w budowie lub na etapie przygotowań, a finansowanie całego projektu pozostaje zabezpieczone.

Obecne problemy na odcinku Domaradz – Iskrzynia pokazują jednak, jak kruche mogą być nawet największe inwestycje infrastrukturalne. Najbliższe miesiące zdecydują, czy projekt wróci na właściwe tory, czy też czeka go długotrwały kryzys.

(PAP)

Czytaj więcej:

19-letni nożownik sterroryzował mieszkańców. Wcześniej uszkodził karetkę i radiowóz [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcie: Budowa S19 na odcinku Domaradz – Iskrzynia (fot. GDDKiA)

Reklama

Budowa kluczowego odcinka drogi ekspresowej S19 na Podkarpaciu wchodzi w krytyczną fazę. Rząd daje wykonawcy ostatnią szansę na powrót na plac budowy. W tle miliardowy kontrakt, spór z GDDKiA i realna opcja nowego przetargu jeszcze w tym roku.

Sytuacja wokół jednej z najważniejszych inwestycji drogowych w regionie staje się coraz bardziej napięta.

Kryzys na budowie S19

Na początku kwietnia spółka Mostostal niespodziewanie odstąpiła od realizacji kontraktu na zaprojektowanie i budowę odcinka drogi ekspresowej S19 między Domaradzem a Iskrzynią (węzeł Krosno). Decyzja ta wywołała ogromne poruszenie zarówno wśród mieszkańców Podkarpacia, jak i w środowisku infrastrukturalnym.

Firma jako powód wskazała problemy we współpracy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, jednak stanowisko inwestora jest zupełnie odmienne. GDDKiA uznała ruch wykonawcy za bezpodstawny i zapowiedziała zdecydowane działania prawne, co tylko zaostrzyło konflikt wokół inwestycji wartej ponad miliard złotych.

Będzie nowy przetarg?

Sprawa trafiła na forum Sejmu, gdzie w czwartek głos zabrał wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Odpowiadając na pytania posłów, jasno zarysował możliwy scenariusz na najbliższe miesiące.

– Jeżeli Mostostal, wykonawca odcinka S19 Domaradz – Iskrzynia na Podkarpaciu, nie wznowi prac, to w tym roku zostanie ogłoszone nowe postępowanie przetargowe – powiedział.

Deklaracja ta oznacza, że rząd nie zamierza długo czekać na rozwój wydarzeń. W przypadku dalszego impasu, inwestycja może zostać przekazana nowemu wykonawcy, co jednak wiąże się z ryzykiem kolejnych opóźnień.

Wezwanie do powrotu na budowę

Równolegle trwają działania mające na celu przywrócenie prac na placu budowy. Jak zaznaczył wiceminister, instytucja państwowa nie pozostaje bierna wobec sytuacji i podejmuje kroki zgodne z obowiązującymi przepisami.

– W zależności od rozwoju sytuacji podejmowane będą dalsze kroki dotyczące kontynuacji realizacji prac, czy to przez dotychczasowego wykonawcę, czy też poprzez nowego wykonawcę wyłonionego w procedurze przetargowej – dodał.

To wyraźny sygnał, że wszystkie scenariusze są obecnie na stole, a kluczowe decyzje mogą zapaść w najbliższych tygodniach. Presja czasu rośnie, zwłaszcza że inwestycja ma ogromne znaczenie dla całego regionu.

Czasu jest coraz mniej

Mimo napiętej sytuacji, dialog pomiędzy stronami wciąż trwa. Ministerstwo infrastruktury liczy na porozumienie, które pozwoliłoby uniknąć konieczności rozpoczynania procedury przetargowej od nowa.

– Rozmowy między GDDKiA, a wykonawcą cały czas są prowadzone. Jeżeli wykonawca nie wznowi prac, o których mówimy, to jeszcze w tym roku będzie nowe postępowanie przetargowe – podkreślił Bukowiec.

Każdy dzień zwłoki działa jednak na niekorzyść inwestycji. Im dłużej trwa impas, tym większe ryzyko przesunięcia terminu oddania drogi do użytku, co może mieć realne konsekwencje dla mieszkańców i lokalnej gospodarki.

Wielka inwestycja, minimalny postęp

Umowa na realizację odcinka liczącego 12,5 kilometra została podpisana w listopadzie 2022 roku. Projekt od początku był ambitny i kosztowny, a jego wartość przekracza miliard złotych. Kluczowa decyzja ZRID została wydana dopiero w lipcu 2025 roku, co już wtedy wpłynęło na tempo prac.

Pierwotny termin zakończenia inwestycji wyznaczono na czerwiec 2026 roku. Tymczasem obecne zaawansowanie robót wynosi zaledwie około 5 procent, co jasno pokazuje skalę problemu. Bez szybkiego rozwiązania sporu, harmonogram realizacji może zostać całkowicie rozbity.

Już teraz wszystko wskazuje na to, że kierowcy jeszcze długo poczekają na przejazd podkarpackim odcinkiem drogi ekspresowej S19 Domaradz – Iskrzynia.

S19 kluczowa dla regionu

Droga ekspresowa S19 to część międzynarodowego szlaku Via Carpatia, który ma połączyć północ i południe Europy. To inwestycja o strategicznym znaczeniu nie tylko dla Podkarpacia, ale dla całej gospodarki kraju.

Wiceminister przypomniał, że łącznie zaplanowano ponad 700 kilometrów tej trasy, z czego ponad 300 kilometrów jest już oddanych do użytku. Kolejne odcinki są w budowie lub na etapie przygotowań, a finansowanie całego projektu pozostaje zabezpieczone.

Obecne problemy na odcinku Domaradz – Iskrzynia pokazują jednak, jak kruche mogą być nawet największe inwestycje infrastrukturalne. Najbliższe miesiące zdecydują, czy projekt wróci na właściwe tory, czy też czeka go długotrwały kryzys.

(PAP)

Czytaj więcej:

19-letni nożownik sterroryzował mieszkańców. Wcześniej uszkodził karetkę i radiowóz [ZDJĘCIA]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *