
Pracownicy Szpitala Powiatowego w Lesku dostali wstrząsającą informację o swoich wynagrodzeniach. Władze placówki ogłosiły, że lutowe pensje zostaną wypłacone tylko częściowo. Brakuje pieniędzy, a w tle są problemy z kontraktem z NFZ i ogromne zadłużenie szpitala.
Nastroje wśród personelu są napięte, a związkowcy ostrzegają, że jeśli sytuacja szybko się nie poprawi, sprawa może eskalować. Pojawiają się też obawy o przyszłość świadczeń medycznych dla mieszkańców regionu.
Szpital wypłaci tylko część pensji
Władze Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lesku 9 marca poinformowały pracowników o dramatycznej sytuacji finansowej placówki. W piśmie rozesłanym do wszystkich komórek organizacyjnych szpitala przekazano, że lutowe wynagrodzenia nie zostaną wypłacone w całości.
Dyrekcja tłumaczy decyzję poważnymi problemami finansowymi oraz brakiem środków na bieżące zobowiązania. W komunikacie podpisanym przez pełniącego obowiązki dyrektora Mirosława Leśniewskiego poinformowano, że pracownicy otrzymają jedynie część należnych pieniędzy.
„Mając na uwadze niezwykle trudną sytuację ekonomiczną w naszej placówce i brak wystarczających środków w szczególności na wynagrodzenia, informuję, iż wypłata należności za pracę za miesiąc luty 2026 r. zostanie ograniczona do wysokości 75 %. Pozostałą kwotę pracodawca wypłaci niezwłocznie po pozyskaniu stosownych środków” – czytamy w piśmie skierowanym do pracowników.
Dyrekcja wystosowała też do personelu prośbę o cierpliwość i wyrozumiałość wobec zaistniałej sytuacji. Władze placówki zaapelowały również o nie zgłaszanie dodatkowych roszczeń i nieeskalowanie konfliktów. „Ze swojej strony pragnę podkreślić, że podejmuje wszelkie niezbędne działania, aby przywrócić płynność finansową szpitala i realizować zobowiązania, traktując kwestie dotyczące wynagrodzeń priorytetowo” – podkreślił p.o. dyrektora Mirosław Leśniewski.
Pracownicy są oburzeni
Informacja o ograniczeniu wypłat wywołała ogromne emocje wśród pracowników. Wielu z nich nie kryje zaskoczenia i rozgoryczenia, ponieważ jak podkreślają, swoje obowiązki wykonywali normalnie przez cały miesiąc. Mimo tego na ich kontach nie pojawi się pełna wypłata.
– Każdy pracował należycie i sumiennie przez cały miesiąc i wykonywał swoje obowiązki w stu procentach. W związku z tym pracownicy oczekują w stu procentach wypłaty wynagrodzenia – podkreśliła Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Zakładowej Organizacji Związkowej Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Powiatowym w Lesku.
Jak dodaje pracownicy są w szoku, bo to nie oni przez lata zarządzali placówką, a teraz to właśnie personel musi mierzyć się z konsekwencjami finansowych problemów szpitala. Wśród zatrudnionych narasta poczucie niesprawiedliwości i obawa o przyszłość.
Związkowcy na razie liczą, że sytuację szybko uda się rozwiązać. – Liczymy na to, że sprawa się rozwiąże w przeciągu kilku dni. Jeśli nie, to jako organizacja związkowa będziemy zobowiązani do podejmowania prób rozmów, czy to z pracodawcą, czy też informowania naszego organu założycielskiego, czyli władz powiatu leskiego – zapowiedziała Dąbrowska.
Problem z NFZ i ogromne zadłużenie
Według informacji przekazanych podczas posiedzenia Rady Społecznej szpitala, jednym z powodów obecnej sytuacji ma być zmniejszenie wpływów z Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Dyrektor powiedział, że jest to problem związany z NFZ, który zrobił korektę na naszym kontrakcie i dlatego pojawił się mniejszy wpływ. W związku z tym szpital ma mocno ograniczone możliwości finansowe, żeby wypłacić całość wynagrodzenia pracownikom – powiedziała przedstawicielka pracowników leskiej placówki.
To jednak tylko część problemu. Szpital w Lesku od lat zmaga się z ogromnym zadłużeniem, które jak wskazują związkowcy, przekracza już 120 milionów złotych. – To zaniedbania poprzednich zarządzających szpitalem – zaznaczyła Dąbrowska.
Widmo protestu i obawy pacjentów
Choć związkowcy deklarują chęć polubownego rozwiązania problemu, nie wykluczają bardziej stanowczych kroków, jeśli zaległe wynagrodzenia nie zostaną szybko wypłacone.
– Na pewno pracownicy nie będą chcieli pracować za pół darmo. Jeżeli raz pojawiła się taka sytuacja, zaraz może to być wynagrodzenie o 50 proc. mniejsze. Nikt nie będzie się godził na pracę z tak znaczącym pogorszeniem warunków płacy – podkreśliła nasza rozmówczyni.
Jak dodaje, niewykluczonym scenariuszem jest powiadomienie o sprawie Państwowej Inspekcji Pracy, a w skrajnej sytuacji protestu. Związkowcy zaznaczają jednak, że liczą przede wszystkim na szybkie rozwiązanie kryzysu.
Zamknięty oddział i zwolnienia
Problemy finansowe leskiej placówki już wcześniej zaczęły odbijać się na funkcjonowaniu szpitala. Pod koniec 2025 roku definitywnie zamknięto tam oddział ginekologiczno-położniczy, co znacząco utrudniło dostęp do opieki dla kobiet w ciąży z regionu. Wiąże się to z tym, że pracę stracą położne.
Choć oficjalnie nie doszło jeszcze do porodu na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Lesku, personel musi przygotowywać się na takie sytuacje. – Oficjalnie jeszcze żadna kobieta nie urodziła na SOR-ze, natomiast były przypadki, że przychodziły do nas kobiety w ciąży. Trzeba je było zabezpieczyć i przetransportować do najbliższego szpitala do Brzozowa czy Krosna, a nawet do Rzeszowa – dodała.
Według związkowców problemy finansowe mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. – Cierpią na tym pracownicy, ale oczywiście też pacjenci. Jeżeli taki pracownik raz, drugi czy trzeci nie dostanie należytego wynagrodzenia, to taki pracownik po prostu odejdzie – ostrzegła przewodnicząca związku.
Jeśli tak się stanie, mieszkańcy regionu mogą w przyszłości mieć coraz większy problem z dostępem do lekarzy i podstawowych świadczeń medycznych.
Czytaj więcej:
Lotnisko w Jasionce rośnie w siłę. Ponad 140 tys. pasażerów od początku roku. Gdzie polecicie latem?
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:

Pracownicy Szpitala Powiatowego w Lesku dostali wstrząsającą informację o swoich wynagrodzeniach. Władze placówki ogłosiły, że lutowe pensje zostaną wypłacone tylko częściowo. Brakuje pieniędzy, a w tle są problemy z kontraktem z NFZ i ogromne zadłużenie szpitala.
Nastroje wśród personelu są napięte, a związkowcy ostrzegają, że jeśli sytuacja szybko się nie poprawi, sprawa może eskalować. Pojawiają się też obawy o przyszłość świadczeń medycznych dla mieszkańców regionu.
Szpital wypłaci tylko część pensji
Władze Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lesku 9 marca poinformowały pracowników o dramatycznej sytuacji finansowej placówki. W piśmie rozesłanym do wszystkich komórek organizacyjnych szpitala przekazano, że lutowe wynagrodzenia nie zostaną wypłacone w całości.
Dyrekcja tłumaczy decyzję poważnymi problemami finansowymi oraz brakiem środków na bieżące zobowiązania. W komunikacie podpisanym przez pełniącego obowiązki dyrektora Mirosława Leśniewskiego poinformowano, że pracownicy otrzymają jedynie część należnych pieniędzy.
„Mając na uwadze niezwykle trudną sytuację ekonomiczną w naszej placówce i brak wystarczających środków w szczególności na wynagrodzenia, informuję, iż wypłata należności za pracę za miesiąc luty 2026 r. zostanie ograniczona do wysokości 75 %. Pozostałą kwotę pracodawca wypłaci niezwłocznie po pozyskaniu stosownych środków” – czytamy w piśmie skierowanym do pracowników.
Dyrekcja wystosowała też do personelu prośbę o cierpliwość i wyrozumiałość wobec zaistniałej sytuacji. Władze placówki zaapelowały również o nie zgłaszanie dodatkowych roszczeń i nieeskalowanie konfliktów. „Ze swojej strony pragnę podkreślić, że podejmuje wszelkie niezbędne działania, aby przywrócić płynność finansową szpitala i realizować zobowiązania, traktując kwestie dotyczące wynagrodzeń priorytetowo” – podkreślił p.o. dyrektora Mirosław Leśniewski.
Pracownicy są oburzeni
Informacja o ograniczeniu wypłat wywołała ogromne emocje wśród pracowników. Wielu z nich nie kryje zaskoczenia i rozgoryczenia, ponieważ jak podkreślają, swoje obowiązki wykonywali normalnie przez cały miesiąc. Mimo tego na ich kontach nie pojawi się pełna wypłata.
– Każdy pracował należycie i sumiennie przez cały miesiąc i wykonywał swoje obowiązki w stu procentach. W związku z tym pracownicy oczekują w stu procentach wypłaty wynagrodzenia – podkreśliła Magdalena Dąbrowska, przewodnicząca Zakładowej Organizacji Związkowej Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Powiatowym w Lesku.
Jak dodaje pracownicy są w szoku, bo to nie oni przez lata zarządzali placówką, a teraz to właśnie personel musi mierzyć się z konsekwencjami finansowych problemów szpitala. Wśród zatrudnionych narasta poczucie niesprawiedliwości i obawa o przyszłość.
Związkowcy na razie liczą, że sytuację szybko uda się rozwiązać. – Liczymy na to, że sprawa się rozwiąże w przeciągu kilku dni. Jeśli nie, to jako organizacja związkowa będziemy zobowiązani do podejmowania prób rozmów, czy to z pracodawcą, czy też informowania naszego organu założycielskiego, czyli władz powiatu leskiego – zapowiedziała Dąbrowska.
Problem z NFZ i ogromne zadłużenie
Według informacji przekazanych podczas posiedzenia Rady Społecznej szpitala, jednym z powodów obecnej sytuacji ma być zmniejszenie wpływów z Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Dyrektor powiedział, że jest to problem związany z NFZ, który zrobił korektę na naszym kontrakcie i dlatego pojawił się mniejszy wpływ. W związku z tym szpital ma mocno ograniczone możliwości finansowe, żeby wypłacić całość wynagrodzenia pracownikom – powiedziała przedstawicielka pracowników leskiej placówki.
To jednak tylko część problemu. Szpital w Lesku od lat zmaga się z ogromnym zadłużeniem, które jak wskazują związkowcy, przekracza już 120 milionów złotych. – To zaniedbania poprzednich zarządzających szpitalem – zaznaczyła Dąbrowska.
Widmo protestu i obawy pacjentów
Choć związkowcy deklarują chęć polubownego rozwiązania problemu, nie wykluczają bardziej stanowczych kroków, jeśli zaległe wynagrodzenia nie zostaną szybko wypłacone.
– Na pewno pracownicy nie będą chcieli pracować za pół darmo. Jeżeli raz pojawiła się taka sytuacja, zaraz może to być wynagrodzenie o 50 proc. mniejsze. Nikt nie będzie się godził na pracę z tak znaczącym pogorszeniem warunków płacy – podkreśliła nasza rozmówczyni.
Jak dodaje, niewykluczonym scenariuszem jest powiadomienie o sprawie Państwowej Inspekcji Pracy, a w skrajnej sytuacji protestu. Związkowcy zaznaczają jednak, że liczą przede wszystkim na szybkie rozwiązanie kryzysu.
Zamknięty oddział i zwolnienia
Problemy finansowe leskiej placówki już wcześniej zaczęły odbijać się na funkcjonowaniu szpitala. Pod koniec 2025 roku definitywnie zamknięto tam oddział ginekologiczno-położniczy, co znacząco utrudniło dostęp do opieki dla kobiet w ciąży z regionu. Wiąże się to z tym, że pracę stracą położne.
Choć oficjalnie nie doszło jeszcze do porodu na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Lesku, personel musi przygotowywać się na takie sytuacje. – Oficjalnie jeszcze żadna kobieta nie urodziła na SOR-ze, natomiast były przypadki, że przychodziły do nas kobiety w ciąży. Trzeba je było zabezpieczyć i przetransportować do najbliższego szpitala do Brzozowa czy Krosna, a nawet do Rzeszowa – dodała.
Według związkowców problemy finansowe mogą mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. – Cierpią na tym pracownicy, ale oczywiście też pacjenci. Jeżeli taki pracownik raz, drugi czy trzeci nie dostanie należytego wynagrodzenia, to taki pracownik po prostu odejdzie – ostrzegła przewodnicząca związku.
Jeśli tak się stanie, mieszkańcy regionu mogą w przyszłości mieć coraz większy problem z dostępem do lekarzy i podstawowych świadczeń medycznych.
Czytaj więcej:
Lotnisko w Jasionce rośnie w siłę. Ponad 140 tys. pasażerów od początku roku. Gdzie polecicie latem?
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.