W połowie lutego funkcjonariusze Straży Granicznej z Kętrzyna realizując wydane przez prokuratora 3. Wydziału do Spraw Przestępczości Gospodarczej i Finansowo – Skarbowej Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie postanowienia, przeprowadzili skuteczną akcję na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Zatrzymano sześć osób – dwóch mężczyzn i dwie kobiety w wieku od 28 do 60 lat (w tym jednego obywatela Armenii).
To finał żmudnego śledztwa prowadzonego pod okiem rzeszowskiej prokuratury. Służby wzięły na celownik międzynarodowy gang, który działał m.in. w Bydgoszczy i Warszawie, handlując kradzionymi samochodami.
Sprytny sposób na „legalizację” łupów
Jak działała grupa? Mechanizm był prosty, ale dopracowany. W latach 2020–2022 przestępcy sprowadzali do Polski auta skradzione w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. Żeby nikt nie nabrał podejrzeń, fałszowali dokumenty. Podrabiali zagraniczne dowody rejestracyjne, preparowali umowy kupna-sprzedaży i rejestrowali samochody na siebie lub „słupy” w polskich urzędach.
W ten sposób udało im się oszukać urzędników z wydziałów komunikacji i zdobyć autentyczne, polskie papiery dla aut z czarnego rynku. W grę wchodziło pięć Toyot i jeden Seat, których łączną wartość oszacowano na ponad 640 tysięcy złotych.
Zarzuty i grożące kary
Zatrzymani usłyszeli już poważne prokuratorskie zarzuty. Odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, paserstwo (przyjmowanie kradzionych aut) oraz fałszowanie dokumentów i wyłudzanie poświadczenia nieprawdy w urzędach. Za te przestępstwa grozi im nawet 8 lat więzienia.
Nieoczekiwany bonus: domowa plantacja
Podczas przeszukań funkcjonariusze natknęli się na coś jeszcze. W jednym z miejsc znaleźli krzaki konopi indyjskich oraz gotowy susz roślinny. W efekcie zatrzymano kolejną kobietę. Usłyszała ona zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków, za co grozi jeszcze surowsza kara – do 10 lat pozbawienia wolności.
To jeszcze nie koniec sprawy
Prokurator zdecydował, że podejrzani nie trafią na razie do aresztu, ale muszą wpłacić poręczenia majątkowe i regularnie meldować się na policji (dozór).
Warto zaznaczyć, że całe śledztwo ma gigantyczną skalę – zarzuty usłyszały już w sumie 62 osoby. Sprawa jest rozwojowa, co oznacza, że kolejne zatrzymania są prawdopodobnie tylko kwestią czasu.
(AM)
Czytaj więcej:
Fałszywe banknoty krążą po sklepach na Podkarpaciu? Pracownicy nabrani przez oszusta
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
W połowie lutego funkcjonariusze Straży Granicznej z Kętrzyna realizując wydane przez prokuratora 3. Wydziału do Spraw Przestępczości Gospodarczej i Finansowo – Skarbowej Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie postanowienia, przeprowadzili skuteczną akcję na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Zatrzymano sześć osób – dwóch mężczyzn i dwie kobiety w wieku od 28 do 60 lat (w tym jednego obywatela Armenii).
To finał żmudnego śledztwa prowadzonego pod okiem rzeszowskiej prokuratury. Służby wzięły na celownik międzynarodowy gang, który działał m.in. w Bydgoszczy i Warszawie, handlując kradzionymi samochodami.
Sprytny sposób na „legalizację” łupów
Jak działała grupa? Mechanizm był prosty, ale dopracowany. W latach 2020–2022 przestępcy sprowadzali do Polski auta skradzione w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii. Żeby nikt nie nabrał podejrzeń, fałszowali dokumenty. Podrabiali zagraniczne dowody rejestracyjne, preparowali umowy kupna-sprzedaży i rejestrowali samochody na siebie lub „słupy” w polskich urzędach.
W ten sposób udało im się oszukać urzędników z wydziałów komunikacji i zdobyć autentyczne, polskie papiery dla aut z czarnego rynku. W grę wchodziło pięć Toyot i jeden Seat, których łączną wartość oszacowano na ponad 640 tysięcy złotych.
Zarzuty i grożące kary
Zatrzymani usłyszeli już poważne prokuratorskie zarzuty. Odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, paserstwo (przyjmowanie kradzionych aut) oraz fałszowanie dokumentów i wyłudzanie poświadczenia nieprawdy w urzędach. Za te przestępstwa grozi im nawet 8 lat więzienia.
Nieoczekiwany bonus: domowa plantacja
Podczas przeszukań funkcjonariusze natknęli się na coś jeszcze. W jednym z miejsc znaleźli krzaki konopi indyjskich oraz gotowy susz roślinny. W efekcie zatrzymano kolejną kobietę. Usłyszała ona zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków, za co grozi jeszcze surowsza kara – do 10 lat pozbawienia wolności.
To jeszcze nie koniec sprawy
Prokurator zdecydował, że podejrzani nie trafią na razie do aresztu, ale muszą wpłacić poręczenia majątkowe i regularnie meldować się na policji (dozór).
Warto zaznaczyć, że całe śledztwo ma gigantyczną skalę – zarzuty usłyszały już w sumie 62 osoby. Sprawa jest rozwojowa, co oznacza, że kolejne zatrzymania są prawdopodobnie tylko kwestią czasu.
(AM)
Czytaj więcej:
Fałszywe banknoty krążą po sklepach na Podkarpaciu? Pracownicy nabrani przez oszusta
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
