Piątkowy wieczór przy ulicy Mieczysława Boruty-Spiechowicza w Rzeszowie zamienił się w sceny mrożące krew w żyłach. Pożar w jednym z mieszkań wywołał panikę wśród sąsiadów, a huk eksplozji sprawił, że pierwsze zgłoszenia mówiły o wybuchu gazu.
W akcji brało udział pięć zastępów straży pożarnej, a właścicielka lokalu z obrażeniami trafiła do szpitala.
Chwile grozy i pogłoski o wybuchu gazu
Do zdarzenia doszło w piątek, 13 stycznia, przed godziną 20:00. Pierwsze informacje, jakie docierały od zaniepokojonych mieszkańców bloku przy Spiechowicza, były alarmujące. Sąsiedzi informowali o potężnym huku na trzecim piętrze, sugerującym wybuch gazu.
Nocne zdjęcia z miejsca zdarzenia dokumentują skalę niepokoju: przed budynkiem zgromadziła się grupa mieszkańców. Niebieskie sygnały licznych wozów bojowych straży potęgowały grozę.

Eksplozja wewnątrz pożaru
Strażacy, którzy przybyli na miejsce, szybko zweryfikowali przyczynę huku. jak relacjonowali strażacy w mieszkaniu rzeczywiście doszło do eksplozji, ale jej źródłem nie była instalacja gazowa.
Wewnątrz lokalu zainicjował się ogień, który doprowadził do wybuchu puszki po dezodorancie. Siła eksplozji aerozolu w połączeniu z płomieniami spowodowała zniszczenia wyposażenia domu. Na klatkę schodową błyskawicznie przedostał się gęsty dym, co potęgowało atmosferę zagrożenia. Na szczęście strażakom udało się opanować sytuację na tyle szybko, że ogień nie rozprzestrzenił się na sąsiednie mieszkania.

Niepozorny winowajca duże szkody
W akcji ratowniczej brało udział łącznie pięć zastępów Państwowej Straży Pożarnej. Po opanowaniu ognia strażacy przystąpili do oddymiania klatki schodowej i sprawdzania lokalu. W zdarzeniu ucierpiała jedna osoba – właścicielka mieszkania.
Kobieta została opatrzona przez zespół ratownictwa medycznego i przetransportowana do szpitala na dalsze badania. Nadpaleniu uległy meble oraz inne elementy wyposażenia lokalu.

Zdarzenie to przypomina o niebezpieczeństwie, jakie niosą ze sobą przedmioty codziennego użytku pod ciśnieniem w kontakcie z wysoką temperaturą. (mob)
Czytaj więcej:
RzeszówToMy czy RzeszówZNasKpi? 484 dni oczekiwania na absurdalną odpowiedź
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Piątkowy wieczór przy ulicy Mieczysława Boruty-Spiechowicza w Rzeszowie zamienił się w sceny mrożące krew w żyłach. Pożar w jednym z mieszkań wywołał panikę wśród sąsiadów, a huk eksplozji sprawił, że pierwsze zgłoszenia mówiły o wybuchu gazu.
W akcji brało udział pięć zastępów straży pożarnej, a właścicielka lokalu z obrażeniami trafiła do szpitala.
Chwile grozy i pogłoski o wybuchu gazu
Do zdarzenia doszło w piątek, 13 stycznia, przed godziną 20:00. Pierwsze informacje, jakie docierały od zaniepokojonych mieszkańców bloku przy Spiechowicza, były alarmujące. Sąsiedzi informowali o potężnym huku na trzecim piętrze, sugerującym wybuch gazu.
Nocne zdjęcia z miejsca zdarzenia dokumentują skalę niepokoju: przed budynkiem zgromadziła się grupa mieszkańców. Niebieskie sygnały licznych wozów bojowych straży potęgowały grozę.

Eksplozja wewnątrz pożaru
Strażacy, którzy przybyli na miejsce, szybko zweryfikowali przyczynę huku. jak relacjonowali strażacy w mieszkaniu rzeczywiście doszło do eksplozji, ale jej źródłem nie była instalacja gazowa.
Wewnątrz lokalu zainicjował się ogień, który doprowadził do wybuchu puszki po dezodorancie. Siła eksplozji aerozolu w połączeniu z płomieniami spowodowała zniszczenia wyposażenia domu. Na klatkę schodową błyskawicznie przedostał się gęsty dym, co potęgowało atmosferę zagrożenia. Na szczęście strażakom udało się opanować sytuację na tyle szybko, że ogień nie rozprzestrzenił się na sąsiednie mieszkania.

Niepozorny winowajca duże szkody
W akcji ratowniczej brało udział łącznie pięć zastępów Państwowej Straży Pożarnej. Po opanowaniu ognia strażacy przystąpili do oddymiania klatki schodowej i sprawdzania lokalu. W zdarzeniu ucierpiała jedna osoba – właścicielka mieszkania.
Kobieta została opatrzona przez zespół ratownictwa medycznego i przetransportowana do szpitala na dalsze badania. Nadpaleniu uległy meble oraz inne elementy wyposażenia lokalu.

Zdarzenie to przypomina o niebezpieczeństwie, jakie niosą ze sobą przedmioty codziennego użytku pod ciśnieniem w kontakcie z wysoką temperaturą. (mob)
Czytaj więcej:
RzeszówToMy czy RzeszówZNasKpi? 484 dni oczekiwania na absurdalną odpowiedź
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
