Wycinka drzew przy ul. Słowackiego w Rzeszowie rozpoczęła proces, który mieszkańcy nazywają wprost „patologią”. W obliczu 12-metrowej ściany, która wyrośnie zaledwie kilka metrów od okien, mieszkańcy bloku przy ul. Słowackiego stoją przed nową, betonową rzeczywistością, której – jak twierdzi Ratusz – nie dało się w majestacie prawa zatrzymać.
Prawo budowlane dopuszcza dogęszczanie zabudowy. Bliskość ściany nowego budynku względem okien sąsiadów oraz szczegóły wniosku o pozwolenie na budowę, budzą ostry opór społeczny. Na marginesie można dodać, że nowy obiekt usługowy powstanie ok. 200 metrów od rzeszowskiego Ratusza.
Nowy budynek w cieniu starego bloku
Jak informuje Forum Rzeszowskich Inwestycji, zaledwie 200 metrów od rzeszowskiego Rynku rozpoczęły się prace przygotowawcze pod budowę obiektu o charakterze biurowo-medyczno-handlowym. Analiza dostępnych planów zagospodarowania oraz zdjęć z drona ujawnia, że inwestycja powstaje na małym i eksponowanym gruncie.
Największe emocje budzi jednak fizyczna bliskość do sąsiadującej zabudowy mieszkaniowej. Według wstępnych szacunków ściana nowego obiektu ma stanąć zaledwie około 5 metrów od istniejącego bloku. Na udostępnionym rzucie projektowym widać, że „budynek” wyrośnie niemal równolegle do balkonów i okien stojącego obok budynku mieszkalnego. Planowany garaż podziemny zajmie niemal całą wolną przestrzeń do fundamentów sąsiedniego budynku, a także po bokach, co w przyszłości uniemożliwi nasadzenia wysokiej zieleni.
To ostatnie jest o tyle istotne, że 12 lutego br. wycięto rosnące tam od lat, zdrowe drzewa.

Co mówią dokumenty i Miasto? Wiele lat w urzędach
Analiza wniosku rzuca więcej światła na tę inwestycję. Wniosek wpłynął do Urzędu Miasta jeszcze w czerwcu 2021 r., pozytywna decyzja została wydana przez Prezydenta Miasta Rzeszowa w września 2023 r.
Rzecznik prezydenta Rzeszowa, Artur Gernand, podkreśla, że pierwotnie właściciel tej nieruchomości wystąpił o decyzję o warunkach zabudowy jeszcze w 2016 r. Cała procedura trwała wiele lat, była przerywana na uzupełnienie dokumentów i spełnienie różnych wytycznych wynikających z polskiego prawa.
– Odwoływała się od decyzji wspólnota mieszkaniowa z sąsiedniego budynku – wskazuje Artur Gernand.
Długa droga administracyjna wynikała m.in. z tego, że inwestycja wymagała uzgodnień z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, które uzyskano w sierpniu 2021 r. Teren w tej części Rzeszowa objęty jest nadzorem konserwatorskim. Proces decyzyjny był też zawieszony na blisko dwa lata – od sierpnia 2021 do sierpnia 2023 r.

“To jest prywatny teren”
Artur Gernand z rzeszowskiego magistratu podkreśla, że sprawa ma długą i skomplikowaną historię urzędową, a miasto miało w niej ograniczone pole manewru. Zaznacza również, że sąsiedzi inwestycji – wspólnoty i prywatni właściciele – byli automatycznie informowani o każdym kroku administracyjnym Urzędu Miasta.
– To jest prywatny teren. Właściciel tej nieruchomości wystąpił o decyzję o warunkach zabudowy już w 2016 roku – podkreśla Artur Gernand. – Inwestor ostatecznie spełnił wszystkie wymagane przepisami warunki. W takiej sytuacji samorząd jest zmuszony wydać pozytywną decyzję co do zabudowy terenu.
Rzecznik odniósł się również do bulwersującej mieszkańców wycinki drzew.
– Miasto wydało decyzję o zezwoleniu na wycinkę na wniosek inwestora, co kosztowało firmę prowadzącą inwestycje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zgodnie z przepisami, za usunięcie drzew należało zapłacić – dodaje.

Ile kondygnacji straci słońce?
Projektowany obiekt to „budynek usługowy – biura, usługi medyczne i część handlowa”, który ma posiadać kubaturę wynoszącą 3190 m³. Za projekt odpowiada architekt Piotr Orlewski. Inwestorem jest PHU OKAY II Jacek Szczepaniak, Krzysztof Słaby Sp.j.
Kluczowym parametrem dla sąsiadów jest wysokość nowej zabudowy. Według informacji przekazanych przez Artura Gernanda, wysokość budynku może sięgać nawet do 12 metrów od poziomu gruntu. Przy tak małej działce i sporej kubaturze, oznacza to powstanie zwartego, prawdopodobnie 3-4 czterokondygnacyjnego gmachu.
Co to oznacza dla mieszkańców sąsiedniego bloku? Dojdzie prawdopodobnie do zasłonięcia kilku pełnych pięter. Nowy budynek może całkowicie przesłonić widok z okien i balkonów mieszkańcom parteru, 1. oraz 2. piętra. Lokatorzy czwartej kondygnacji nadziemnej (3. piętro), zamiast dotychczasowego widoku na zieleń, będą mieli przed oknami – prawdopodobnie – połać dachu nowego obiektu usługowego.

„Miasto betonozy” – mieszkańcy nie gryzą się w język
Pod informacją o inwestycji na profilu Forum Rzeszowskich Inwestycji zawrzało. Reakcje społeczne są jednoznacznie negatywne, a internauci punktują brak poszanowania dla komfortu życia obecnych mieszkańców.
Barbara komentuje krótko: „Przecież tam ludzie mają okna i balkony. Co za patologia”. Roana uderza w politykę władz: „Dramat (…) tylko pinionc się liczy (…) hasło prezydenta ‘miasta betonozy’”. Tomasz ironizuje na temat rzeszowskich standardów: „Widocznie są metry metryczne i metry rzeszowskie”. Pablo dodaje gorzko: „Rzeszów w pełnej krasie. Układy, kolesiostwo”. (mob)
Czytaj więcej:
Przełomowy wyrok w Rzeszowie. Szkoła przegrała z uczennicą przez misgenderowanie
Wycinka drzew przy ul. Słowackiego w Rzeszowie rozpoczęła proces, który mieszkańcy nazywają wprost „patologią”. W obliczu 12-metrowej ściany, która wyrośnie zaledwie kilka metrów od okien, mieszkańcy bloku przy ul. Słowackiego stoją przed nową, betonową rzeczywistością, której – jak twierdzi Ratusz – nie dało się w majestacie prawa zatrzymać.
Prawo budowlane dopuszcza dogęszczanie zabudowy. Bliskość ściany nowego budynku względem okien sąsiadów oraz szczegóły wniosku o pozwolenie na budowę, budzą ostry opór społeczny. Na marginesie można dodać, że nowy obiekt usługowy powstanie ok. 200 metrów od rzeszowskiego Ratusza.
Nowy budynek w cieniu starego bloku
Jak informuje Forum Rzeszowskich Inwestycji, zaledwie 200 metrów od rzeszowskiego Rynku rozpoczęły się prace przygotowawcze pod budowę obiektu o charakterze biurowo-medyczno-handlowym. Analiza dostępnych planów zagospodarowania oraz zdjęć z drona ujawnia, że inwestycja powstaje na małym i eksponowanym gruncie.
Największe emocje budzi jednak fizyczna bliskość do sąsiadującej zabudowy mieszkaniowej. Według wstępnych szacunków ściana nowego obiektu ma stanąć zaledwie około 5 metrów od istniejącego bloku. Na udostępnionym rzucie projektowym widać, że „budynek” wyrośnie niemal równolegle do balkonów i okien stojącego obok budynku mieszkalnego. Planowany garaż podziemny zajmie niemal całą wolną przestrzeń do fundamentów sąsiedniego budynku, a także po bokach, co w przyszłości uniemożliwi nasadzenia wysokiej zieleni.
To ostatnie jest o tyle istotne, że 12 lutego br. wycięto rosnące tam od lat, zdrowe drzewa.

Co mówią dokumenty i Miasto? Wiele lat w urzędach
Analiza wniosku rzuca więcej światła na tę inwestycję. Wniosek wpłynął do Urzędu Miasta jeszcze w czerwcu 2021 r., pozytywna decyzja została wydana przez Prezydenta Miasta Rzeszowa w września 2023 r.
Rzecznik prezydenta Rzeszowa, Artur Gernand, podkreśla, że pierwotnie właściciel tej nieruchomości wystąpił o decyzję o warunkach zabudowy jeszcze w 2016 r. Cała procedura trwała wiele lat, była przerywana na uzupełnienie dokumentów i spełnienie różnych wytycznych wynikających z polskiego prawa.
– Odwoływała się od decyzji wspólnota mieszkaniowa z sąsiedniego budynku – wskazuje Artur Gernand.
Długa droga administracyjna wynikała m.in. z tego, że inwestycja wymagała uzgodnień z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, które uzyskano w sierpniu 2021 r. Teren w tej części Rzeszowa objęty jest nadzorem konserwatorskim. Proces decyzyjny był też zawieszony na blisko dwa lata – od sierpnia 2021 do sierpnia 2023 r.

“To jest prywatny teren”
Artur Gernand z rzeszowskiego magistratu podkreśla, że sprawa ma długą i skomplikowaną historię urzędową, a miasto miało w niej ograniczone pole manewru. Zaznacza również, że sąsiedzi inwestycji – wspólnoty i prywatni właściciele – byli automatycznie informowani o każdym kroku administracyjnym Urzędu Miasta.
– To jest prywatny teren. Właściciel tej nieruchomości wystąpił o decyzję o warunkach zabudowy już w 2016 roku – podkreśla Artur Gernand. – Inwestor ostatecznie spełnił wszystkie wymagane przepisami warunki. W takiej sytuacji samorząd jest zmuszony wydać pozytywną decyzję co do zabudowy terenu.
Rzecznik odniósł się również do bulwersującej mieszkańców wycinki drzew.
– Miasto wydało decyzję o zezwoleniu na wycinkę na wniosek inwestora, co kosztowało firmę prowadzącą inwestycje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zgodnie z przepisami, za usunięcie drzew należało zapłacić – dodaje.

Ile kondygnacji straci słońce?
Projektowany obiekt to „budynek usługowy – biura, usługi medyczne i część handlowa”, który ma posiadać kubaturę wynoszącą 3190 m³. Za projekt odpowiada architekt Piotr Orlewski. Inwestorem jest PHU OKAY II Jacek Szczepaniak, Krzysztof Słaby Sp.j.
Kluczowym parametrem dla sąsiadów jest wysokość nowej zabudowy. Według informacji przekazanych przez Artura Gernanda, wysokość budynku może sięgać nawet do 12 metrów od poziomu gruntu. Przy tak małej działce i sporej kubaturze, oznacza to powstanie zwartego, prawdopodobnie 3-4 czterokondygnacyjnego gmachu.
Co to oznacza dla mieszkańców sąsiedniego bloku? Dojdzie prawdopodobnie do zasłonięcia kilku pełnych pięter. Nowy budynek może całkowicie przesłonić widok z okien i balkonów mieszkańcom parteru, 1. oraz 2. piętra. Lokatorzy czwartej kondygnacji nadziemnej (3. piętro), zamiast dotychczasowego widoku na zieleń, będą mieli przed oknami – prawdopodobnie – połać dachu nowego obiektu usługowego.

„Miasto betonozy” – mieszkańcy nie gryzą się w język
Pod informacją o inwestycji na profilu Forum Rzeszowskich Inwestycji zawrzało. Reakcje społeczne są jednoznacznie negatywne, a internauci punktują brak poszanowania dla komfortu życia obecnych mieszkańców.
Barbara komentuje krótko: „Przecież tam ludzie mają okna i balkony. Co za patologia”. Roana uderza w politykę władz: „Dramat (…) tylko pinionc się liczy (…) hasło prezydenta ‘miasta betonozy’”. Tomasz ironizuje na temat rzeszowskich standardów: „Widocznie są metry metryczne i metry rzeszowskie”. Pablo dodaje gorzko: „Rzeszów w pełnej krasie. Układy, kolesiostwo”. (mob)
Czytaj więcej:
Przełomowy wyrok w Rzeszowie. Szkoła przegrała z uczennicą przez misgenderowanie