January 18, 2026
Zdjęcie poglądowe: Onkofundacja Alivia

Reklama

194 dni czekania na kolonoskopię w trybie pilnym i 135 dni na pilną gastroskopię. Tak dziś wygląda rzeczywistość pacjentów w województwie podkarpackim. Powyższe liczby są jednymi z tych bardziej “optymistycznych”. W normalnym trybie poczekamy jeszcze dłużej. Dane z najnowszego raportu Alivia Onkoskaner nie pozostawiają złudzeń.

Diagnostyka finansowana przez NFZ coraz częściej staje się barierą, a nie drogą do szybkiego leczenia. W chorobach nowotworowych, gdzie liczy się każdy tydzień, takie opóźnienia mogą decydować o życiu lub śmierci.

Nowotwory najczęstszą przyczyną śmierci

Po raz pierwszy wspomniane podsumowanie objęło badania endoskopowe – kolonoskopię i gastroskopię. Wyniki pokazują skalę problemu, o której pacjenci mówią od lat, a która teraz została potwierdzona twardymi danymi z blisko 800 placówek w całej Polsce.

Nowotwory są dziś jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Tylko w 2023 roku zachorowało niemal 193 tysiące osób, a prawie 100 tysięcy zmarło. Od 1999 roku rak odebrał życie 2,3 miliona Polaków. To tak, jakby z mapy kraju zniknęły Kraków, Łódź, Rzeszów i Wrocław. Obecnie z chorobą nowotworową żyje około 1,17 mln osób, a rak pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów wśród osób w wieku produkcyjnym.

Prognozy są jeszcze bardziej alarmujące. Eksperci przewidują, że w ciągu życia zachoruje co czwarty Polak, a co piąty umrze z powodu nowotworu. To oznacza jedno: bez sprawnej diagnostyki system po prostu się załamie.

Długie oczekiwanie na Podkarpaciu

Problem nie dotyczy tylko statystyk. Według badania ankietowego przeprowadzonego w 2025 roku wśród pacjentów onkologicznych Fundacji Alivia, aż 38 procent z nich czekało na diagnozę ponad trzy miesiące, a u 18 procent ten czas przekroczył pół roku. To dowód na to, że co trzeci pacjent nie otrzymuje diagnostyki na czas, mimo że od szybkości rozpoznania zależą szanse na wyleczenie.

Najdłuższe kolejki w całym systemie dotyczą dziś kolonoskopii. W województwie podkarpackim w trybie pilnym bez znieczulenia trzeba czekać średnio 194 dni, a w pełnym znieczuleniu aż 222 dni. W trybie normalnym sytuacja wygląda jeszcze gorzej. To kolejno 268 dni bez znieczulenia i 286 dni ze znieczuleniem.

Rekordy biją konkretne placówki. W Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Rudnej Małej kolejka w trybie normalnym sięga 518, a w SP ZOZ MSWiA w Rzeszowie na kolonoskopię w pełnym znieczuleniu trzeba czekać 427 dni. Warto dodać, że najkrócej na takie badanie (bez znieczulenia) poczekamy w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Nisku, konkretnie 76 dni.

Istnieje szansa na szybszą diagnozę

Paradoksem jest fakt, że w Polsce działa program badań przesiewowych raka jelita grubego. Mogą z niego skorzystać osoby w wieku 50 – 65 lat, a także młodsi pacjenci z obciążonym wywiadem rodzinnym. Problem w tym, że świadomość programu jest znikoma. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, do 1 stycznia 2026 roku skorzystało z niego jedynie 15,8 proc. z 8,5 miliona uprawnionych Polaków. Reszta trafia do wielomiesięcznych kolejek, często zbyt późno.

– Długie kolejki do badań nie pozostają bez konsekwencji dla pacjentów. Każdy miesiąc oczekiwania może wpływać na skuteczność leczenia, a w przypadku nowotworów przewodu pokarmowego – na szanse całkowitego wyleczenia. W sytuacji, gdy czas od rozpoznania choroby do rozpoczęcia leczenia jest kluczowy, system diagnostyki, kolejek i realizacja programu przesiewowego nie nadążają za potrzebami pacjentów. To dramatyczna sytuacja, której rozwiązanie wymaga pilnej interwencji – twierdzi Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych w Onkofundacji Alivia.

Gastroskopia i śmiertelne zagrożenie

Jeszcze trudniejsza jest sytuacja pacjentów zagrożonych rakiem żołądka. To jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów. Według danych z 2023 roku zachorowało na niego niespełna 5 tysięcy osób, a zmarło aż 4591. W przeciwieństwie do raka jelita grubego, nie istnieje w Polsce żaden program przesiewowy pod kątem szybszej diagnostyki.

Reklama

Na Podkarpaciu na pilną gastroskopię bez znieczulenia czeka się średnio 135 dni, a w pełnym znieczuleniu ponad 200 dni. W trybie normalnym czas oczekiwania sięga 275 dni. Do tego trzeba doliczyć około miesiąca na wynik badania histopatologicznego. W praktyce oznacza to nawet do roku niepewności.

Aktualnie najdłuższa kolejka na gastroskopię w trybie normalnym bez znieczulenia jest w Szpitalu Specjalistycznym w Brzozowie i sięga 350 dni, a najkrótsza w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kolbuszowej (48 dni). Pacjenci zamierzający przejść badanie w pełnym znieczuleniu, muszą poczekać dłużej – we wspomnianym już Szpitalu Specjalistycznym w Rudnej Małej trzeba czekać aż 392 dni.

Telefon, który milczy?

Pacjenci napotykają też mniej widoczną, ale równie dotkliwą barierę związaną z dodzwonieniem się do placówek. Konsultantki Alivia Onkoskaner zwracają uwagę, że rejestracje w pracowniach endoskopowych często działają krótko i tylko w wybrane dni. Dla chorego, który próbuje zapisać się na badanie, to kolejny stracony czas.

Dodajmy, że na Podkarpaciu kuleje nie tylko endoskopia. Na rezonans magnetyczny czeka się w naszym województwie średnio 85 dni w trybie normalnym i 60 dni w pilnym. Tomografia komputerowa to odpowiednio 39 i 28 dni. Nawet pierwsza wizyta u onkologa, mimo posiadania Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (zakłada się ją osobom z podejrzeniem nowotworu złośliwego), oznacza kilkanaście dni oczekiwania.

Czy kolejki będą jeszcze dłuższe?

Sytuację dodatkowo komplikuje kryzys finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia. Od stycznia 2026 roku obniżono wyceny części kluczowych badań obrazowych, co sprawia, że ich realizacja przestaje być opłacalna dla placówek. W praktyce może to oznaczać mniej wykonywanych badań i jeszcze dłuższe kolejki.

Jak zauważa Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia, mit szybkiej ścieżki DiLO nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. – Pacjenci tygodniami, a często miesiącami, czekają na wizytę u specjalisty, a następnie, jeśli nie zostanie wystawiona karta DiLO, w kolejkach na badania diagnostyczne. Taki proces może trwać nawet kilka miesięcy – kwituje.

Dodajmy, że według prognoz sytuacja może ulec jeszcze większemu pogorszeniu. Jak twierdzi Frątczak-Kazana, eksperci szacują, że w 2026 r. luka finansowa NFZ wyniesie 23 miliardy złotych, a w 2040 r. może to już być aż 171 mld zł.

Powyższe dane pokazują jednoznacznie, że polscy pacjenci tracą cenny czas w kolejkach, a system diagnostyki onkologicznej nie nadąża za skalą problemu. Miesiące oczekiwań na badania, które decydują o życiu, nie są już wyjątkiem, a stają się normą. A w onkologii takie realia mogą oznaczać dramatyczny wyrok.

(oprac. BL)

Czytaj więcej:

Specjalny zespół biegłych zbada tragiczny wypadek, w którym zginęła Katarzyna Stoparczyk

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Zdjęcie poglądowe: Onkofundacja Alivia

Reklama

194 dni czekania na kolonoskopię w trybie pilnym i 135 dni na pilną gastroskopię. Tak dziś wygląda rzeczywistość pacjentów w województwie podkarpackim. Powyższe liczby są jednymi z tych bardziej “optymistycznych”. W normalnym trybie poczekamy jeszcze dłużej. Dane z najnowszego raportu Alivia Onkoskaner nie pozostawiają złudzeń.

Diagnostyka finansowana przez NFZ coraz częściej staje się barierą, a nie drogą do szybkiego leczenia. W chorobach nowotworowych, gdzie liczy się każdy tydzień, takie opóźnienia mogą decydować o życiu lub śmierci.

Nowotwory najczęstszą przyczyną śmierci

Po raz pierwszy wspomniane podsumowanie objęło badania endoskopowe – kolonoskopię i gastroskopię. Wyniki pokazują skalę problemu, o której pacjenci mówią od lat, a która teraz została potwierdzona twardymi danymi z blisko 800 placówek w całej Polsce.

Nowotwory są dziś jednym z największych wyzwań zdrowotnych w Polsce. Tylko w 2023 roku zachorowało niemal 193 tysiące osób, a prawie 100 tysięcy zmarło. Od 1999 roku rak odebrał życie 2,3 miliona Polaków. To tak, jakby z mapy kraju zniknęły Kraków, Łódź, Rzeszów i Wrocław. Obecnie z chorobą nowotworową żyje około 1,17 mln osób, a rak pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów wśród osób w wieku produkcyjnym.

Prognozy są jeszcze bardziej alarmujące. Eksperci przewidują, że w ciągu życia zachoruje co czwarty Polak, a co piąty umrze z powodu nowotworu. To oznacza jedno: bez sprawnej diagnostyki system po prostu się załamie.

Długie oczekiwanie na Podkarpaciu

Problem nie dotyczy tylko statystyk. Według badania ankietowego przeprowadzonego w 2025 roku wśród pacjentów onkologicznych Fundacji Alivia, aż 38 procent z nich czekało na diagnozę ponad trzy miesiące, a u 18 procent ten czas przekroczył pół roku. To dowód na to, że co trzeci pacjent nie otrzymuje diagnostyki na czas, mimo że od szybkości rozpoznania zależą szanse na wyleczenie.

Najdłuższe kolejki w całym systemie dotyczą dziś kolonoskopii. W województwie podkarpackim w trybie pilnym bez znieczulenia trzeba czekać średnio 194 dni, a w pełnym znieczuleniu aż 222 dni. W trybie normalnym sytuacja wygląda jeszcze gorzej. To kolejno 268 dni bez znieczulenia i 286 dni ze znieczuleniem.

Rekordy biją konkretne placówki. W Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Rudnej Małej kolejka w trybie normalnym sięga 518, a w SP ZOZ MSWiA w Rzeszowie na kolonoskopię w pełnym znieczuleniu trzeba czekać 427 dni. Warto dodać, że najkrócej na takie badanie (bez znieczulenia) poczekamy w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Nisku, konkretnie 76 dni.

Istnieje szansa na szybszą diagnozę

Paradoksem jest fakt, że w Polsce działa program badań przesiewowych raka jelita grubego. Mogą z niego skorzystać osoby w wieku 50 – 65 lat, a także młodsi pacjenci z obciążonym wywiadem rodzinnym. Problem w tym, że świadomość programu jest znikoma. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, do 1 stycznia 2026 roku skorzystało z niego jedynie 15,8 proc. z 8,5 miliona uprawnionych Polaków. Reszta trafia do wielomiesięcznych kolejek, często zbyt późno.

– Długie kolejki do badań nie pozostają bez konsekwencji dla pacjentów. Każdy miesiąc oczekiwania może wpływać na skuteczność leczenia, a w przypadku nowotworów przewodu pokarmowego – na szanse całkowitego wyleczenia. W sytuacji, gdy czas od rozpoznania choroby do rozpoczęcia leczenia jest kluczowy, system diagnostyki, kolejek i realizacja programu przesiewowego nie nadążają za potrzebami pacjentów. To dramatyczna sytuacja, której rozwiązanie wymaga pilnej interwencji – twierdzi Aleksandra Ciompała, koordynatorka ds. programów pomocowych w Onkofundacji Alivia.

Gastroskopia i śmiertelne zagrożenie

Jeszcze trudniejsza jest sytuacja pacjentów zagrożonych rakiem żołądka. To jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów. Według danych z 2023 roku zachorowało na niego niespełna 5 tysięcy osób, a zmarło aż 4591. W przeciwieństwie do raka jelita grubego, nie istnieje w Polsce żaden program przesiewowy pod kątem szybszej diagnostyki.

Reklama

Na Podkarpaciu na pilną gastroskopię bez znieczulenia czeka się średnio 135 dni, a w pełnym znieczuleniu ponad 200 dni. W trybie normalnym czas oczekiwania sięga 275 dni. Do tego trzeba doliczyć około miesiąca na wynik badania histopatologicznego. W praktyce oznacza to nawet do roku niepewności.

Aktualnie najdłuższa kolejka na gastroskopię w trybie normalnym bez znieczulenia jest w Szpitalu Specjalistycznym w Brzozowie i sięga 350 dni, a najkrótsza w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kolbuszowej (48 dni). Pacjenci zamierzający przejść badanie w pełnym znieczuleniu, muszą poczekać dłużej – we wspomnianym już Szpitalu Specjalistycznym w Rudnej Małej trzeba czekać aż 392 dni.

Telefon, który milczy?

Pacjenci napotykają też mniej widoczną, ale równie dotkliwą barierę związaną z dodzwonieniem się do placówek. Konsultantki Alivia Onkoskaner zwracają uwagę, że rejestracje w pracowniach endoskopowych często działają krótko i tylko w wybrane dni. Dla chorego, który próbuje zapisać się na badanie, to kolejny stracony czas.

Dodajmy, że na Podkarpaciu kuleje nie tylko endoskopia. Na rezonans magnetyczny czeka się w naszym województwie średnio 85 dni w trybie normalnym i 60 dni w pilnym. Tomografia komputerowa to odpowiednio 39 i 28 dni. Nawet pierwsza wizyta u onkologa, mimo posiadania Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (zakłada się ją osobom z podejrzeniem nowotworu złośliwego), oznacza kilkanaście dni oczekiwania.

Czy kolejki będą jeszcze dłuższe?

Sytuację dodatkowo komplikuje kryzys finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia. Od stycznia 2026 roku obniżono wyceny części kluczowych badań obrazowych, co sprawia, że ich realizacja przestaje być opłacalna dla placówek. W praktyce może to oznaczać mniej wykonywanych badań i jeszcze dłuższe kolejki.

Jak zauważa Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia, mit szybkiej ścieżki DiLO nie wytrzymuje zderzenia z rzeczywistością. – Pacjenci tygodniami, a często miesiącami, czekają na wizytę u specjalisty, a następnie, jeśli nie zostanie wystawiona karta DiLO, w kolejkach na badania diagnostyczne. Taki proces może trwać nawet kilka miesięcy – kwituje.

Dodajmy, że według prognoz sytuacja może ulec jeszcze większemu pogorszeniu. Jak twierdzi Frątczak-Kazana, eksperci szacują, że w 2026 r. luka finansowa NFZ wyniesie 23 miliardy złotych, a w 2040 r. może to już być aż 171 mld zł.

Powyższe dane pokazują jednoznacznie, że polscy pacjenci tracą cenny czas w kolejkach, a system diagnostyki onkologicznej nie nadąża za skalą problemu. Miesiące oczekiwań na badania, które decydują o życiu, nie są już wyjątkiem, a stają się normą. A w onkologii takie realia mogą oznaczać dramatyczny wyrok.

(oprac. BL)

Czytaj więcej:

Specjalny zespół biegłych zbada tragiczny wypadek, w którym zginęła Katarzyna Stoparczyk

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *