January 2, 2026
Zdjęcie: zrzut ekranu z programu "Interwencja"

Reklama

Historia Zygmunta Kłosa, byłego pięściarza Stali Rzeszów, doczekała się szczęśliwego finału w postaci nowego domu, ale jego walka o godne życie wciąż trwa. Pokazuje to materiały wyemitowany na antenie Polsatu w programie “Interwencja”.

Mimo prawomocnego wyroku sądu, macierzysty klub sportowy od pół roku nie wypłaca mu należnej renty uzupełniającej. Schorowany sportowiec, który zdrowie stracił na ringu, został bez środków na leki, a instytucje przerzucają się odpowiedzialnością.

Dramat Zygmunta Kłosa rozpoczął się pod koniec lat 80., kiedy podczas zawodów doznał ciężkiego nokautu. Tydzień spędzony w śpiączce i trwałe urazy sprawiły, że został inwalidą I grupy. Dziś jednak były zawodnik musi mierzyć się z przeciwnikiem trudniejszym niż rywale w ringu – z obojętnością dawnego pracodawcy i biurokratycznym paraliżem.

Wyrok jest, pieniędzy nie ma

Zgodnie z decyzją sądu, Zygmunt Kłos powinien otrzymywać od swojego macierzystego klubu, Stali Rzeszów, dożywotnią rentę uzupełniającą w wysokości 1350 zł miesięcznie. Świadczenie to jest kluczowe dla jego budżetu, gdyż jedynym pewnym dochodem pana Zygmunta jest renta z ZUS wynosząca niespełna 1500 zł.

Niestety, rzeczywistość wygląda dramatycznie. Pięć lat temu klub po raz pierwszy zaprzestał wypłat. Choć po interwencjach medialnych udało się odzyskać część zobowiązań, problem powrócił. Od pół roku Stal Rzeszów ponownie nie przelewa należnych pieniędzy na konto poszkodowanego boksera.

Sytuacja finansowa pana Zygmunta jest krytyczna. Mężczyzna zmaga się z problemami kardiologicznymi, uszkodzeniem błędnika i odklejającą się siatkówką.

– Leki są bardzo drogie, to 700-800 złotych – wylicza Seweryn Przywara, kolega poszkodowanego, odpowiadając na pytanie dziennikarzy programu “Interwencja”. Przy braku renty klubowej, po wykupieniu leków, na życie zostają grosze.

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Klub widmo?

Dlaczego utytułowany klub nie realizuje wyroku sądu? Okazuje się, że podmiot, który formalnie jest dłużnikiem, w praktyce jest wydmuszką. Edward Lis, sąsiad pana Zygmunta, tłumaczy, że komornik jest bezradny, ponieważ brakuje podmiotu zobowiązanego.

– Trzeba ustalić, kto jest spadkobiercą majątku klubu – wyjaśnia Lis.

Obecnie funkcjonujące pod szyldem “Stali” sekcje (np. piłkarska czy żużlowa) działają jako autonomiczne spółki z własnymi budżetami i sponsorami. Nie poczuwają się one do odpowiedzialności za długi dawnego klubu wielosekcyjnego, a sekcja bokserska, w której walczył pan Zygmunt, przestała istnieć. Ze starej struktury pozostały jedynie trofea.

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Rzeszów umywa ręce?

W tle sporu pojawia się wątek majątku dawnej Stali. Stadion oraz atrakcyjne grunty należące niegdyś do klubu zostały przejęte przez miasto Rzeszów. Naturalnym pytaniem jest więc to, czy wraz z majątkiem miasto nie powinno przejąć zobowiązań wobec byłego sportowca.

Przedstawiciele ratusza stawiają sprawę jasno: potrzebny jest nowy wyrok.

– Kiedy przejmowaliśmy stadion, nie było mowy o żadnych zobowiązaniach, a przejmowaliśmy obiekt sądownie – tłumaczy Marzena Kłeczek-Krawiec z Urzędu Miasta Rzeszowa. Urzędniczka deklaruje jednak wolę pomocy, pod warunkiem uzyskania odpowiedniej podstawy prawnej. – Jeśli będzie [wyrok sądu], to pomożemy – zapewnia.

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Solidarność kibiców i nowy dom

Paradoks sytuacji polega na tym, że Zygmunt Kłos, choć pozbawiony należnych mu świadczeń, nie został sam. Dzięki nagłośnieniu sprawy przez “Interwencję” Polsatu cztery lata temu, udało się zebrać blisko 160 tys. zł na budowę nowego domu dla boksera.

W akcję zaangażował się m.in. wybitny siatkarz i olimpijczyk Jan Such, który osobiście nadzorował budowę.

– Osobiście go nie znałem, ale patrząc na ten program (…) uznałem, że pomogę, bo to jest gest solidarnościowy ze sportowcem – mówi Jan Such w programie Polsatu.

Zygmunt Kłos wkrótce przeprowadzi się z XIX-wiecznej, pozbawionej wody chatki do nowego, 55-metrowego domu przystosowanego do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Jednak bez przywrócenia wypłaty renty, radość z nowego lokum będzie przyćmiona walką o przetrwanie każdego kolejnego miesiąca. (oprac. mob)

Materiał powstał na bazie reportażu “Były pięściarz został bez wsparcia. Reportaż zmienił wszystko”, Artura Borzęckiego, który można obejrzeć na stronie programu “Interwencja”

Wcześniejszy o cztery lata, wstrzasający reportaż, Artura Borzęckiego “Były pięściarz wegetuje. Klub przestał wypłacać rentę”, o historii Zygmunta Kłosa również można zobaczyć online.

Czytaj więcej: 

Sędzia blokuje drogę służebną bramą i kłódką. Rodzina z Rzeszowa walczy o dojazd do domu

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Reklama

Historia Zygmunta Kłosa, byłego pięściarza Stali Rzeszów, doczekała się szczęśliwego finału w postaci nowego domu, ale jego walka o godne życie wciąż trwa. Pokazuje to materiały wyemitowany na antenie Polsatu w programie “Interwencja”.

Mimo prawomocnego wyroku sądu, macierzysty klub sportowy od pół roku nie wypłaca mu należnej renty uzupełniającej. Schorowany sportowiec, który zdrowie stracił na ringu, został bez środków na leki, a instytucje przerzucają się odpowiedzialnością.

Dramat Zygmunta Kłosa rozpoczął się pod koniec lat 80., kiedy podczas zawodów doznał ciężkiego nokautu. Tydzień spędzony w śpiączce i trwałe urazy sprawiły, że został inwalidą I grupy. Dziś jednak były zawodnik musi mierzyć się z przeciwnikiem trudniejszym niż rywale w ringu – z obojętnością dawnego pracodawcy i biurokratycznym paraliżem.

Wyrok jest, pieniędzy nie ma

Zgodnie z decyzją sądu, Zygmunt Kłos powinien otrzymywać od swojego macierzystego klubu, Stali Rzeszów, dożywotnią rentę uzupełniającą w wysokości 1350 zł miesięcznie. Świadczenie to jest kluczowe dla jego budżetu, gdyż jedynym pewnym dochodem pana Zygmunta jest renta z ZUS wynosząca niespełna 1500 zł.

Niestety, rzeczywistość wygląda dramatycznie. Pięć lat temu klub po raz pierwszy zaprzestał wypłat. Choć po interwencjach medialnych udało się odzyskać część zobowiązań, problem powrócił. Od pół roku Stal Rzeszów ponownie nie przelewa należnych pieniędzy na konto poszkodowanego boksera.

Sytuacja finansowa pana Zygmunta jest krytyczna. Mężczyzna zmaga się z problemami kardiologicznymi, uszkodzeniem błędnika i odklejającą się siatkówką.

– Leki są bardzo drogie, to 700-800 złotych – wylicza Seweryn Przywara, kolega poszkodowanego, odpowiadając na pytanie dziennikarzy programu “Interwencja”. Przy braku renty klubowej, po wykupieniu leków, na życie zostają grosze.

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Klub widmo?

Dlaczego utytułowany klub nie realizuje wyroku sądu? Okazuje się, że podmiot, który formalnie jest dłużnikiem, w praktyce jest wydmuszką. Edward Lis, sąsiad pana Zygmunta, tłumaczy, że komornik jest bezradny, ponieważ brakuje podmiotu zobowiązanego.

– Trzeba ustalić, kto jest spadkobiercą majątku klubu – wyjaśnia Lis.

Obecnie funkcjonujące pod szyldem “Stali” sekcje (np. piłkarska czy żużlowa) działają jako autonomiczne spółki z własnymi budżetami i sponsorami. Nie poczuwają się one do odpowiedzialności za długi dawnego klubu wielosekcyjnego, a sekcja bokserska, w której walczył pan Zygmunt, przestała istnieć. Ze starej struktury pozostały jedynie trofea.

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Rzeszów umywa ręce?

W tle sporu pojawia się wątek majątku dawnej Stali. Stadion oraz atrakcyjne grunty należące niegdyś do klubu zostały przejęte przez miasto Rzeszów. Naturalnym pytaniem jest więc to, czy wraz z majątkiem miasto nie powinno przejąć zobowiązań wobec byłego sportowca.

Przedstawiciele ratusza stawiają sprawę jasno: potrzebny jest nowy wyrok.

– Kiedy przejmowaliśmy stadion, nie było mowy o żadnych zobowiązaniach, a przejmowaliśmy obiekt sądownie – tłumaczy Marzena Kłeczek-Krawiec z Urzędu Miasta Rzeszowa. Urzędniczka deklaruje jednak wolę pomocy, pod warunkiem uzyskania odpowiedniej podstawy prawnej. – Jeśli będzie [wyrok sądu], to pomożemy – zapewnia.

Zdjęcie: zrzut ekranu z programu “Interwencja”

Solidarność kibiców i nowy dom

Paradoks sytuacji polega na tym, że Zygmunt Kłos, choć pozbawiony należnych mu świadczeń, nie został sam. Dzięki nagłośnieniu sprawy przez “Interwencję” Polsatu cztery lata temu, udało się zebrać blisko 160 tys. zł na budowę nowego domu dla boksera.

W akcję zaangażował się m.in. wybitny siatkarz i olimpijczyk Jan Such, który osobiście nadzorował budowę.

– Osobiście go nie znałem, ale patrząc na ten program (…) uznałem, że pomogę, bo to jest gest solidarnościowy ze sportowcem – mówi Jan Such w programie Polsatu.

Zygmunt Kłos wkrótce przeprowadzi się z XIX-wiecznej, pozbawionej wody chatki do nowego, 55-metrowego domu przystosowanego do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Jednak bez przywrócenia wypłaty renty, radość z nowego lokum będzie przyćmiona walką o przetrwanie każdego kolejnego miesiąca. (oprac. mob)

Materiał powstał na bazie reportażu “Były pięściarz został bez wsparcia. Reportaż zmienił wszystko”, Artura Borzęckiego, który można obejrzeć na stronie programu “Interwencja”

Wcześniejszy o cztery lata, wstrzasający reportaż, Artura Borzęckiego “Były pięściarz wegetuje. Klub przestał wypłacać rentę”, o historii Zygmunta Kłosa również można zobaczyć online.

Czytaj więcej: 

Sędzia blokuje drogę służebną bramą i kłódką. Rodzina z Rzeszowa walczy o dojazd do domu

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *