January 2, 2026
Zdjęcie: kadr z filmu "Wilija"

Reklama

Zamiast karpia w galarecie – kasza jaglana z marchwią, zamiast stołu – dzieża chlebowa, a w kącie izby snop żyta na urodzaj. Ośrodek Kultury w Biedaczowie zaprasza na sentymentalną podróż do czasów naszych pradziadków. W sieci zadebiutował właśnie film etnograficzny „Wilija”, który w autentyczny sposób odtwarza realia Bożego Narodzenia na podkarpackiej wsi sprzed 100 lat.

Najnowszy projekt kulturalny z Biedaczowa to próba ocalenia od zapomnienia dawnych zwyczajów, gwary i niepowtarzalnego klimatu minionych lat. Premiera produkcji odbyła się 20 grudnia w miejscowym Domu Kultury, a obecnie ten fabularyzowany dokument jest dostępny dla szerokiego grona odbiorców na kanale YouTube. Za scenariusz i reżyserię odpowiada Agnieszka Niemiec, dyrektor ośrodka, natomiast zdjęcia i montaż zrealizował Mariusz Daź.

Magia dnia wigilijnego

Film przypomina, że dawniej Boże Narodzenie było czasem zimowego przesilenia, kiedy światło zaczynało zwyciężać mrok. Dzień ten, zwany wilją, pośnikiem lub postnikiem, był wypełniony pracą i symboliką. Wierzono, że przebieg Wigilii wpływa na całe życie w nadchodzącym roku, dlatego domownicy wstawali wcześnie, by nie leniuchować.

W gospodarstwie obowiązywał ścisły podział ról: mężczyźni dbali o paszę dla zwierząt, rąbali drewno i nosili wodę, podczas gdy kobiety zajmowały się przygotowaniem jadła i sprzątaniem. Ogromną wagę przywiązywano do przesądów – obserwowano płeć pierwszego gościa (mężczyzna zwiastował dobry rok, kobieta – biedę) oraz fazy księżyca, które miały przepowiadać urodzaj.

Zdjęcia: oficjalna premiera filmu

Dzieża zamiast stołu i słoma na podłodze

Obraz przenosi widza do izby, w której dekorowaniem drzewka przyniesionego z lasu zajmowały się dzieci, wykorzystując do tego ozdoby z bibuły, słomy, jabłka i orzechy. W kącie ustawiano snop żyta z pękiem ziół, co miało gwarantować dobre plony.

Co ciekawe, wieczerzy często nie spożywano przy stole, lecz na dzieży – naczyniu do wyrabiania chleba, które symbolizowało sytość i dostatek. Pod obrus kładziono siano, a na podłodze rozścielano słomę. Na stole królowały potrawy postne, maszczone olejem lnianym: kapusta z grochem i grzybami, gołąbki z kaszą gryczaną czy kasza jaglana pieczona z marchwią. Choć tradycja mówiła o 12 potrawach, w biedniejszych, chłopskich rodzinach przygotowywano tyle dań, na ile było ich stać, dbając jedynie, by ich liczba była nieparzysta.

Zdjęcia: kadry z filmu

Wędrowiec przy stole i straszenie drzew

Film „Wilija” pokazuje również piękną tradycję gościnności. Do wieczerzy zapraszano samotnych wędrowców, wierząc, że przyjmuje się samego Chrystusa. W produkcji tę rolę odgrywa Dziad Wincenty, wracający z Częstochowy, który za gościnę odwdzięcza się błogosławieństwem i opowieściami.

Po kolacji i wspólnym śpiewaniu kolęd, gospodarz udawał się do sadu z siekierą i powrósłami ze słomy. Symbolicznie „straszył” drzewa wycięciem, jeśli te nie będą rodzić, a następnie owijał je słomą, by pobudzić ich siły witalne.

Zwieńczeniem wigilijnego wieczoru była wyprawa na Pasterkę. Mieszkańcy Biedaczowa zbierali się w grupy i z pochodniami w rękach, śpiewając kolędy, pokonywali piechotą kilka kilometrów przez zaśnieżone pola do kościoła parafialnego w Żołyni. (mob)

Film można zobaczyć poprzez You Tube

Czytaj więcej: 

Dostawczak rzucił osobówkę na słup po czołowym zderzeniu. Fatalna seria na drogach

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Zdjęcie: kadr z filmu “Wilija”

Reklama

Zamiast karpia w galarecie – kasza jaglana z marchwią, zamiast stołu – dzieża chlebowa, a w kącie izby snop żyta na urodzaj. Ośrodek Kultury w Biedaczowie zaprasza na sentymentalną podróż do czasów naszych pradziadków. W sieci zadebiutował właśnie film etnograficzny „Wilija”, który w autentyczny sposób odtwarza realia Bożego Narodzenia na podkarpackiej wsi sprzed 100 lat.

Najnowszy projekt kulturalny z Biedaczowa to próba ocalenia od zapomnienia dawnych zwyczajów, gwary i niepowtarzalnego klimatu minionych lat. Premiera produkcji odbyła się 20 grudnia w miejscowym Domu Kultury, a obecnie ten fabularyzowany dokument jest dostępny dla szerokiego grona odbiorców na kanale YouTube. Za scenariusz i reżyserię odpowiada Agnieszka Niemiec, dyrektor ośrodka, natomiast zdjęcia i montaż zrealizował Mariusz Daź.

Magia dnia wigilijnego

Film przypomina, że dawniej Boże Narodzenie było czasem zimowego przesilenia, kiedy światło zaczynało zwyciężać mrok. Dzień ten, zwany wilją, pośnikiem lub postnikiem, był wypełniony pracą i symboliką. Wierzono, że przebieg Wigilii wpływa na całe życie w nadchodzącym roku, dlatego domownicy wstawali wcześnie, by nie leniuchować.

W gospodarstwie obowiązywał ścisły podział ról: mężczyźni dbali o paszę dla zwierząt, rąbali drewno i nosili wodę, podczas gdy kobiety zajmowały się przygotowaniem jadła i sprzątaniem. Ogromną wagę przywiązywano do przesądów – obserwowano płeć pierwszego gościa (mężczyzna zwiastował dobry rok, kobieta – biedę) oraz fazy księżyca, które miały przepowiadać urodzaj.

Zdjęcia: oficjalna premiera filmu

Dzieża zamiast stołu i słoma na podłodze

Obraz przenosi widza do izby, w której dekorowaniem drzewka przyniesionego z lasu zajmowały się dzieci, wykorzystując do tego ozdoby z bibuły, słomy, jabłka i orzechy. W kącie ustawiano snop żyta z pękiem ziół, co miało gwarantować dobre plony.

Co ciekawe, wieczerzy często nie spożywano przy stole, lecz na dzieży – naczyniu do wyrabiania chleba, które symbolizowało sytość i dostatek. Pod obrus kładziono siano, a na podłodze rozścielano słomę. Na stole królowały potrawy postne, maszczone olejem lnianym: kapusta z grochem i grzybami, gołąbki z kaszą gryczaną czy kasza jaglana pieczona z marchwią. Choć tradycja mówiła o 12 potrawach, w biedniejszych, chłopskich rodzinach przygotowywano tyle dań, na ile było ich stać, dbając jedynie, by ich liczba była nieparzysta.

Zdjęcia: kadry z filmu

Wędrowiec przy stole i straszenie drzew

Film „Wilija” pokazuje również piękną tradycję gościnności. Do wieczerzy zapraszano samotnych wędrowców, wierząc, że przyjmuje się samego Chrystusa. W produkcji tę rolę odgrywa Dziad Wincenty, wracający z Częstochowy, który za gościnę odwdzięcza się błogosławieństwem i opowieściami.

Po kolacji i wspólnym śpiewaniu kolęd, gospodarz udawał się do sadu z siekierą i powrósłami ze słomy. Symbolicznie „straszył” drzewa wycięciem, jeśli te nie będą rodzić, a następnie owijał je słomą, by pobudzić ich siły witalne.

Zwieńczeniem wigilijnego wieczoru była wyprawa na Pasterkę. Mieszkańcy Biedaczowa zbierali się w grupy i z pochodniami w rękach, śpiewając kolędy, pokonywali piechotą kilka kilometrów przez zaśnieżone pola do kościoła parafialnego w Żołyni. (mob)

Film można zobaczyć poprzez You Tube

Czytaj więcej: 

Dostawczak rzucił osobówkę na słup po czołowym zderzeniu. Fatalna seria na drogach

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *