Dziś, 30 grudnia br., o godz 10:00, przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie odbędzie się protest pod hasłem „STOP Mercosur”. Podczas gdy organizatorzy mówią o „walce o przetrwanie”, internetowe fora stały się areną zażartej podkarpackiej dyskusji.
W cieniu kontrowersyjnej umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur, rolnicy mobilizują siły. Tymczasem skali i poziom dyskusji na profilu „Podkarpacka Oszukana Wieś” pokazuje głęboko podzielone społeczeństwo, w którym troska o jakość żywności miesza się z politycznymi rozliczeniami.
Gra na wyniszczenie?
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników zadecydował o wyjściu rolników na ulice – a konkretnie pod urzędy wojewódzkie. Decyzja zapadła w odpowiedzi na przyspieszające prace nad umową o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej (Mercosur).
Dziś w Rzeszowie dyskutowała na ten temat z rolnikami wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka, która podkreśliła, że protesty rolników przeciw tej umowie są zasadne. Przypomniała, że rząd jednoznacznie opowiada się przeciw tej umowie. Te deklaracje nie powstrzymały jednak rolników w Polsce przed jutrzejszym protestem.
Zdaniem rolników, napływ taniej żywności zza oceanu, która nie musi spełniać wyśrubowanych norm unijnych, to wyrok dla europejskiego rolnictwa.
– Musimy walczyć, bo to wszystko wygląda jak zaplanowana gra na wyniszczenie europejskich rolników – alarmują przedstawiciele protestu. Krzysztof Olejnik, jeden z liderów ruchu, na łamach “Wiadomości Rolniczych Polska”, wzywa do działania, domagając się od polskiego Sejmu przyjęcia uchwały zobowiązującej rząd do kategorycznego sprzeciwu wobec umowy.
Akcja w Rzeszowie
Na Podkarpaciu akcja skupi się w Rzeszowie. O godzinie 10:00 protestujący zbiorą się przed Urzędem Wojewódzkim.
W Rzeszowie akcję organizuje Stowarzyszenie „Podkarpacka Oszukana Wieś”. Lokalizacja jest kluczowa – chodzi o wywarcie presji na urzędników, którzy mogą przekazać postulaty do ministerstw.
Organizatorzy zapowiadają, że zgromadzenie ma mieć charakter pokojowy i symboliczny, a kierowcy nie powinni obawiać się paraliżu miasta czy blokad dróg.

„Popieram całym sercem” kontra „Gdzie byliście wcześniej?”
Zapowiedź protestu na fanpage’u „Podkarpacka Oszukana Wieś” wywołała lawinę komentarzy, które jak w soczewce skupiają obecne nastroje Polaków. Odbiór społeczny akcji jest daleki od jednoznacznego.
Z jednej strony płynie silny głos solidarności, często motywowany obawą o jakość jedzenia. – Popieram całym sercem rolników, jako konsument nie chcę tej trucizny, brawo Panowie – pisze Urszula, a w podobnym tonie wypowiadają się inni internauci, jak Piotr czy Zbyszek, krótko kwitując: „Popieram rolników”. Dla tej grupy protest jest walką o bezpieczeństwo żywnościowe wszystkich Polaków, nie tylko o interesy jednej grupy zawodowej.
Z drugiej strony, sekcja komentarzy momentalnie zamieniła się w pole bitwy politycznej. Wielu komentujących, zamiast skupiać się na Unii Europejskiej, szuka winnych w poprzednim rządzie. – Pretensje do Kaczora – pisze Sławomir. Pojawiają się pytania retoryczne: – Gdzie byliście, jak PiS się na to godził? (Sebastian). W odpowiedzi zwolennicy protestu atakują obecną władzę i samą UE, używając określeń o „sekcie unijnej”.
Widać wyraźnie, że umowa Mercosur dla wielu odbiorców schodzi na drugi plan, przysłonięty przez wieloletni polsko-polski spór partyjny.
Sceptycyzm i zmęczenie społeczeństwa
Analiza wpisów ujawnia również trzecią grupę: sceptyków i krytyków samej formy wsparcia rolnictwa. Nie brakuje głosów podważających wiedzę protestujących. – Który z protestujących przeczytał umowę Mercosur? – pyta prowokacyjnie Wiesław, sugerując, że rolnicy mogą być zmanipulowani przez przekaz medialny.
Pojawia się też zmęczenie ciągłymi dopłatami i roszczeniami. – Rolnictwo to sektory prywatne, dlaczego całe społeczeństwo musi ciągle dokładać? Jak za ciężko i mu nie opłaca się, to niech zmieni pracę – komentuje Rysiek, odzwierciedlając pogląd części przedsiębiorców i pracowników etatowych, którzy czują się pomijani w systemie pomocy państwowej.
Mimo skrajnych emocji – od życzeń, by „zabrakło chleba” rzucanych przez przeciwników protestu, po apele o jedność – wtorkowe zgromadzenie w Rzeszowie pokaże, czy internetowe spory przełożą się na frekwencję i siłę przebicia rolniczego głosu. Jak zauważył jeden z internautów z rezygnacją: „I tak zrobią, co chcą”. Rolnicy mają jednak nadzieję, że tym razem będzie inaczej.
Co może przynieść standardowemu polskiemu rolnictwu umowa Mercosur, piszemy więcej w materiale “W Rzeszowie wiceminister rolnictwa poparła protesty rolników przeciw umowie Mercosur”. (mob)
Czytaj więcej:
Grzegorz Braun w styczniu odpowie za aferę z Gizelą Jagielską w Oleśnicy
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
Postaw kawę za:
Dziś, 30 grudnia br., o godz 10:00, przed Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie odbędzie się protest pod hasłem „STOP Mercosur”. Podczas gdy organizatorzy mówią o „walce o przetrwanie”, internetowe fora stały się areną zażartej podkarpackiej dyskusji.
W cieniu kontrowersyjnej umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur, rolnicy mobilizują siły. Tymczasem skali i poziom dyskusji na profilu „Podkarpacka Oszukana Wieś” pokazuje głęboko podzielone społeczeństwo, w którym troska o jakość żywności miesza się z politycznymi rozliczeniami.
Gra na wyniszczenie?
Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników zadecydował o wyjściu rolników na ulice – a konkretnie pod urzędy wojewódzkie. Decyzja zapadła w odpowiedzi na przyspieszające prace nad umową o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej (Mercosur).
Dziś w Rzeszowie dyskutowała na ten temat z rolnikami wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka, która podkreśliła, że protesty rolników przeciw tej umowie są zasadne. Przypomniała, że rząd jednoznacznie opowiada się przeciw tej umowie. Te deklaracje nie powstrzymały jednak rolników w Polsce przed jutrzejszym protestem.
Zdaniem rolników, napływ taniej żywności zza oceanu, która nie musi spełniać wyśrubowanych norm unijnych, to wyrok dla europejskiego rolnictwa.
– Musimy walczyć, bo to wszystko wygląda jak zaplanowana gra na wyniszczenie europejskich rolników – alarmują przedstawiciele protestu. Krzysztof Olejnik, jeden z liderów ruchu, na łamach “Wiadomości Rolniczych Polska”, wzywa do działania, domagając się od polskiego Sejmu przyjęcia uchwały zobowiązującej rząd do kategorycznego sprzeciwu wobec umowy.
Akcja w Rzeszowie
Na Podkarpaciu akcja skupi się w Rzeszowie. O godzinie 10:00 protestujący zbiorą się przed Urzędem Wojewódzkim.
W Rzeszowie akcję organizuje Stowarzyszenie „Podkarpacka Oszukana Wieś”. Lokalizacja jest kluczowa – chodzi o wywarcie presji na urzędników, którzy mogą przekazać postulaty do ministerstw.
Organizatorzy zapowiadają, że zgromadzenie ma mieć charakter pokojowy i symboliczny, a kierowcy nie powinni obawiać się paraliżu miasta czy blokad dróg.

„Popieram całym sercem” kontra „Gdzie byliście wcześniej?”
Zapowiedź protestu na fanpage’u „Podkarpacka Oszukana Wieś” wywołała lawinę komentarzy, które jak w soczewce skupiają obecne nastroje Polaków. Odbiór społeczny akcji jest daleki od jednoznacznego.
Z jednej strony płynie silny głos solidarności, często motywowany obawą o jakość jedzenia. – Popieram całym sercem rolników, jako konsument nie chcę tej trucizny, brawo Panowie – pisze Urszula, a w podobnym tonie wypowiadają się inni internauci, jak Piotr czy Zbyszek, krótko kwitując: „Popieram rolników”. Dla tej grupy protest jest walką o bezpieczeństwo żywnościowe wszystkich Polaków, nie tylko o interesy jednej grupy zawodowej.
Z drugiej strony, sekcja komentarzy momentalnie zamieniła się w pole bitwy politycznej. Wielu komentujących, zamiast skupiać się na Unii Europejskiej, szuka winnych w poprzednim rządzie. – Pretensje do Kaczora – pisze Sławomir. Pojawiają się pytania retoryczne: – Gdzie byliście, jak PiS się na to godził? (Sebastian). W odpowiedzi zwolennicy protestu atakują obecną władzę i samą UE, używając określeń o „sekcie unijnej”.
Widać wyraźnie, że umowa Mercosur dla wielu odbiorców schodzi na drugi plan, przysłonięty przez wieloletni polsko-polski spór partyjny.
Sceptycyzm i zmęczenie społeczeństwa
Analiza wpisów ujawnia również trzecią grupę: sceptyków i krytyków samej formy wsparcia rolnictwa. Nie brakuje głosów podważających wiedzę protestujących. – Który z protestujących przeczytał umowę Mercosur? – pyta prowokacyjnie Wiesław, sugerując, że rolnicy mogą być zmanipulowani przez przekaz medialny.
Pojawia się też zmęczenie ciągłymi dopłatami i roszczeniami. – Rolnictwo to sektory prywatne, dlaczego całe społeczeństwo musi ciągle dokładać? Jak za ciężko i mu nie opłaca się, to niech zmieni pracę – komentuje Rysiek, odzwierciedlając pogląd części przedsiębiorców i pracowników etatowych, którzy czują się pomijani w systemie pomocy państwowej.
Mimo skrajnych emocji – od życzeń, by „zabrakło chleba” rzucanych przez przeciwników protestu, po apele o jedność – wtorkowe zgromadzenie w Rzeszowie pokaże, czy internetowe spory przełożą się na frekwencję i siłę przebicia rolniczego głosu. Jak zauważył jeden z internautów z rezygnacją: „I tak zrobią, co chcą”. Rolnicy mają jednak nadzieję, że tym razem będzie inaczej.
Co może przynieść standardowemu polskiemu rolnictwu umowa Mercosur, piszemy więcej w materiale “W Rzeszowie wiceminister rolnictwa poparła protesty rolników przeciw umowie Mercosur”. (mob)
Czytaj więcej:
Grzegorz Braun w styczniu odpowie za aferę z Gizelą Jagielską w Oleśnicy
Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.
