Czarne coupe zaparkowane okrakiem na dwóch miejscach postojowych spotkało się z krytyką w social mediach. Właściciel niespodziewanie włączył się do dyskusji. Od obrony lakieru, przez ofertę pracy dla krytyków, aż po wyzwiska – wymiana zdań pod wpisem pokazuje pogardę dla prawa i norm współżycia społecznego.
Zdjęcia czarnego Mercedesa Klasy E Coupe (na tablicach WPR) pojawiły się dziś w rzeszowskich mediach społecznościowych. Na fotografii z Osiedla Architektów widać auto stojące idealnie pośrodku linii rozdzielającej dwa miejsca postojowe. Internauci szybko wytropili, że to nie jednorazowy wybryk.
Drugie zdjęcie, przywołane w dyskusji, pokazuje ten sam wóz zaparkowany w identyczny sposób na brukowanej ulicy w Warszawie. Wszystko wskazuje, że to nie przypadek, tylko maniera kierowcy.
„Jak dbasz, tak masz” – filozofia ochrony mienia
Zazwyczaj w takich sytuacjach „mistrzowie parkowania” milczą. Tym razem właściciel pojazdu, Radek, postanowił wejść w polemikę z mieszkańcami. Jego głównym argumentem była ochrona karoserii przed nieuważnymi sąsiadami.
– Jakby ludzie potrafili drzwi otwierać nie obijając, to by stał prosto. Nie będę po każdym jednorazowym parkowaniu wiózł auta na poprawki lakiernicze – stwierdził na początku dyskusji.
Gdy internauta Jakub zauważył, że na parkingu stoją droższe auta, których właściciele nie mają problemu z parkowaniem w liniach, sugerując przy tym, by kierowca Mercedesa przesiadł się do autobusu, jeśli ma problem z wysiadaniem, Radek uciął krótko: – Co mnie obchodzi kwota innych samochodów? Jak dbasz tak masz.

„E-sześćdziesiona” i oferta pracy dla hejtera
Dyskusja szybko zeszła z tematu przepisów ruchu drogowego na poziom statusu majątkowego i ulicznego slangu. Gdy krytycy zasugerowali kierowcy wynajęcie miejsca w garażu podziemnym, właściciel Mercedesa przeszedł do kontrataku, uderzając w tony protekcjonalne.
– Widzę chłopaku, że nudzi ci się w życiu, napisz, ogarniemy ci jakąś robotę i na parking podziemny styknie – pisał do jednego z dyskutantów.
W wymianie zdań padły też określenia nawiązujące do grypsery. Kiedy internauta Jakub wytknął kierowcy brak kultury, ten nazwał go „E sześćdziesiono”. To slangowe określenie (od art. 60 Kodeksu Karnego) oznaczające w środowiskach przestępczych donosiciela („konfidenta”), który współpracuje z policją.
– Na tych celebryckich kursach was uczą takiego słownictwa? – ripostował Jakub, punktując hipokryzję oskarżania o „donosicielstwo” w sytuacji zwykłego łamania zasad sąsiedzkich.
Nowy wątek: przeprowadzka i „tylko jedna noc”
W toku dyskusji, przyciśnięty pytaniami o sens zajmowania dwóch miejsc, gdy ma się wykupione miejsce postojowe (o czym wspominali sąsiedzi), właściciel Mercedesa zaczął mięknąć i rzucił krótko: – Przeprowadzka.
Miałoby to sugerować, że szerokie parkowanie ułatwiało noszenie rzeczy, co jednak stoi w sprzeczności z jego wcześniejszymi deklaracjami o ochronie lakieru.
Ostatecznie Radek postanowił zamknąć temat, publikując oświadczenie, w którym bagatelizuje sprawę: – Dziękuję wszystkim za piękne komentarze, samochód stał tak tylko jedną noc i został przeparkowany. Pragnę zauważyć, że w weekendy na osiedlu jest dużo wolnych miejsc, więc myślę, że nikomu krzywdy to nie wyrządziło – napisał właściciel auta.
Nie omieszkał jednak wbić ostatniej szpilki swoim oponentom: – A internetowym konfidentom życzę szybkiego awansu na stanowisko Starszego Inspektora od Cudzych Spraw.
Co grozi za takie parkowanie?
Niezależnie od tego, czy powodem była „przeprowadzka”, czy „obawa o lakier”, przepisy ruchu drogowego nie przewidują taryfy ulgowej dla właścicieli luksusowych aut.
Na podstawie zdjęć można stwierdzić naruszenie znaku poziomego P-18 „stanowisko postojowe”. Znak ten wyznacza miejsce przeznaczone na postój pojazdu.
-
Sankcje: Zgodnie z taryfikatorem, za niestosowanie się do znaków drogowych poziomych grozi 100 zł mandatu oraz 1 punkt karny.
-
Podstawa prawna: Art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń (niestosowanie się do znaku lub sygnału drogowego).
-
Miejsce zdarzenia: Osiedle Architektów w Rzeszowie jest objęte „Strefą zamieszkania” lub „Strefą ruchu” (zależnie od konkretnego fragmentu), co daje służbom pełne prawo do interwencji.
Wypowiedzi kierowcy („nie będę wiózł auta na poprawki”) sugerują, że ewentualny mandat w wysokości 100 zł jest wkalkulowany w koszty eksploatacji pojazdu i traktowany jako „opłata” za luksus szerokiego miejsca.
Niska szkodliwość czynu w świetle prawa (tylko 100 zł) kontrastuje tu z wysokim poziomem irytacji społecznej, którą wywołuje takie ostentacyjne lekceważenie norm współżycia.
(mob)
Czytaj więcej:
Katastrofa śmigłowca pod Rzeszowem. Wiadomo skąd są ofiary i jaki był wiek maszyny
Czarne coupe zaparkowane okrakiem na dwóch miejscach postojowych spotkało się z krytyką w social mediach. Właściciel niespodziewanie włączył się do dyskusji. Od obrony lakieru, przez ofertę pracy dla krytyków, aż po wyzwiska – wymiana zdań pod wpisem pokazuje pogardę dla prawa i norm współżycia społecznego.
Zdjęcia czarnego Mercedesa Klasy E Coupe (na tablicach WPR) pojawiły się dziś w rzeszowskich mediach społecznościowych. Na fotografii z Osiedla Architektów widać auto stojące idealnie pośrodku linii rozdzielającej dwa miejsca postojowe. Internauci szybko wytropili, że to nie jednorazowy wybryk.
Drugie zdjęcie, przywołane w dyskusji, pokazuje ten sam wóz zaparkowany w identyczny sposób na brukowanej ulicy w Warszawie. Wszystko wskazuje, że to nie przypadek, tylko maniera kierowcy.
„Jak dbasz, tak masz” – filozofia ochrony mienia
Zazwyczaj w takich sytuacjach „mistrzowie parkowania” milczą. Tym razem właściciel pojazdu, Radek, postanowił wejść w polemikę z mieszkańcami. Jego głównym argumentem była ochrona karoserii przed nieuważnymi sąsiadami.
– Jakby ludzie potrafili drzwi otwierać nie obijając, to by stał prosto. Nie będę po każdym jednorazowym parkowaniu wiózł auta na poprawki lakiernicze – stwierdził na początku dyskusji.
Gdy internauta Jakub zauważył, że na parkingu stoją droższe auta, których właściciele nie mają problemu z parkowaniem w liniach, sugerując przy tym, by kierowca Mercedesa przesiadł się do autobusu, jeśli ma problem z wysiadaniem, Radek uciął krótko: – Co mnie obchodzi kwota innych samochodów? Jak dbasz tak masz.

„E-sześćdziesiona” i oferta pracy dla hejtera
Dyskusja szybko zeszła z tematu przepisów ruchu drogowego na poziom statusu majątkowego i ulicznego slangu. Gdy krytycy zasugerowali kierowcy wynajęcie miejsca w garażu podziemnym, właściciel Mercedesa przeszedł do kontrataku, uderzając w tony protekcjonalne.
– Widzę chłopaku, że nudzi ci się w życiu, napisz, ogarniemy ci jakąś robotę i na parking podziemny styknie – pisał do jednego z dyskutantów.
W wymianie zdań padły też określenia nawiązujące do grypsery. Kiedy internauta Jakub wytknął kierowcy brak kultury, ten nazwał go „E sześćdziesiono”. To slangowe określenie (od art. 60 Kodeksu Karnego) oznaczające w środowiskach przestępczych donosiciela („konfidenta”), który współpracuje z policją.
– Na tych celebryckich kursach was uczą takiego słownictwa? – ripostował Jakub, punktując hipokryzję oskarżania o „donosicielstwo” w sytuacji zwykłego łamania zasad sąsiedzkich.
Nowy wątek: przeprowadzka i „tylko jedna noc”
W toku dyskusji, przyciśnięty pytaniami o sens zajmowania dwóch miejsc, gdy ma się wykupione miejsce postojowe (o czym wspominali sąsiedzi), właściciel Mercedesa zaczął mięknąć i rzucił krótko: – Przeprowadzka.
Miałoby to sugerować, że szerokie parkowanie ułatwiało noszenie rzeczy, co jednak stoi w sprzeczności z jego wcześniejszymi deklaracjami o ochronie lakieru.
Ostatecznie Radek postanowił zamknąć temat, publikując oświadczenie, w którym bagatelizuje sprawę: – Dziękuję wszystkim za piękne komentarze, samochód stał tak tylko jedną noc i został przeparkowany. Pragnę zauważyć, że w weekendy na osiedlu jest dużo wolnych miejsc, więc myślę, że nikomu krzywdy to nie wyrządziło – napisał właściciel auta.
Nie omieszkał jednak wbić ostatniej szpilki swoim oponentom: – A internetowym konfidentom życzę szybkiego awansu na stanowisko Starszego Inspektora od Cudzych Spraw.
Co grozi za takie parkowanie?
Niezależnie od tego, czy powodem była „przeprowadzka”, czy „obawa o lakier”, przepisy ruchu drogowego nie przewidują taryfy ulgowej dla właścicieli luksusowych aut.
Na podstawie zdjęć można stwierdzić naruszenie znaku poziomego P-18 „stanowisko postojowe”. Znak ten wyznacza miejsce przeznaczone na postój pojazdu.
-
Sankcje: Zgodnie z taryfikatorem, za niestosowanie się do znaków drogowych poziomych grozi 100 zł mandatu oraz 1 punkt karny.
-
Podstawa prawna: Art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń (niestosowanie się do znaku lub sygnału drogowego).
-
Miejsce zdarzenia: Osiedle Architektów w Rzeszowie jest objęte „Strefą zamieszkania” lub „Strefą ruchu” (zależnie od konkretnego fragmentu), co daje służbom pełne prawo do interwencji.
Wypowiedzi kierowcy („nie będę wiózł auta na poprawki”) sugerują, że ewentualny mandat w wysokości 100 zł jest wkalkulowany w koszty eksploatacji pojazdu i traktowany jako „opłata” za luksus szerokiego miejsca.
Niska szkodliwość czynu w świetle prawa (tylko 100 zł) kontrastuje tu z wysokim poziomem irytacji społecznej, którą wywołuje takie ostentacyjne lekceważenie norm współżycia.
(mob)
Czytaj więcej:
Katastrofa śmigłowca pod Rzeszowem. Wiadomo skąd są ofiary i jaki był wiek maszyny
