January 2, 2026
fot. KPP Jasło

Reklama

Skrajną nieodpowiedzialnością wykazał się 49-letni kierowca Volvo, którego podróż zakończyła się wczoraj wieczorem w przydrożnym rowie w Kobylanach. Mężczyzna miał w organizmie blisko 3,5 promila alkoholu i wsiadł za kierownicę mimo aktywnego, dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.

Choć wynik ten jest szokujący, w niechlubnym rankingu pijanych użytkowników dróg na Podkarpaciu w 2025 roku kierowca musiał uznać wyższość… rowerzysty. W kategorii zmotoryzowanych “wygrał” inny kierowca, ale absolutnym “rekordzistą” został pieszy. 

Volvo w rowie i “próba ucieczki” z pułapki

Do zdarzenia doszło wczoraj, po godzinie 21:00 w miejscowości Kobylany (gmina Chorkówka). Funkcjonariusze z lokalnego posterunku, patrolując teren, zwrócili uwagę na samochód marki Volvo, który utknął w przydrożnym rowie. Kierujący pojazdem próbował właśnie o własnych siłach wydostać się z wnętrza samochodu. Mimo groźnie wyglądającej sytuacji, 49-latek nie odniósł żadnych obrażeń fizycznych.

Kontakt z kierowcą od początku był utrudniony. Mężczyzna bełkotał, miał problemy z równowagą i początkowo odmawiał podania swoich danych osobowych. Policyjny alkomat nie pozostawił złudzeń – urządzenie wykazało w jego organizmie około 3,5 promila alkoholu.

Recydywista z sądowym zakazem

Po ustaleniu tożsamości i sprawdzeniu w policyjnych bazach danych na jaw wyszło, że mężczyzna jest drogowym recydywistą. Ciążył na nim sądowy, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

49-latek noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań, a jego samochód został odholowany. Teraz odpowie przed sądem za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz niestosowanie się do wyroku sądu. Za te przestępstwa grozi mu kara nawet 5 lat pozbawienia wolności.

Porażające wyniki na Podkarpaciu

Choć stężenie 3,5 promila alkoholu jest dawką, która u wielu osób mogłaby doprowadzić do utraty przytomności, a nawet śmierci (faza śmiertelnego zatrucia zaczyna się zazwyczaj od 4 promili), kierowca z Kobylan nie plasuje się na szczycie listy tegorocznych “rekordzistów” województwa.

Podkarpackie kroniki policyjne w 2025 roku odnotowywały jeszcze bardziej drastyczne przypadki, co pokazuje skalę problemu, z jakim mierzą się służby w regionie:

  • 4,24 promila – taki wynik odnotowano w lipcu w miejscowości Chłopice (powiat jarosławski). Kierowca innego Volvo wypadł tam z drogi, wioząc pasażerkę i dziecko
  • 3,7 promila – to wynik kierowcy Volkswagena, którego w maju zatrzymano na drogach powiatu stalowowolskiego
  • Ponad 7 promili – taki niewyobrażalny wynik odnotowano w październiku w Mielcu u mężczyzny, który trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Choć w tym przypadku była to interwencja medyczna, a nie drogowa, obrazuje ona, jak przesunięta może być granica tolerancji organizmu u osób uzależnionych. Mężczyzna, ku zaskoczeniu lekarzy, szybko doszedł do siebie, choć dawka alkoholu, którą miał we krwi była wyższa od śmiertelnej!  

Walka na promile: kierowca kontra rowerzysta

Choć 49-latek z Kobylan osiągnął wynik, który dla przeciętnego człowieka mógłby oznaczać stan zagrożenia życia, paradoksalnie “przegrał” rywalizację o miano tegorocznego rekordzisty z użytkownikiem jednośladu.

Podczas majowego weekendu policjanci zatrzymali w Grabinach 33-latka, który zadziwił funkcjonariuszy swoją “formą”. Mężczyzna wydmuchał wówczas 3,8 promila alkoholu, a mimo to – jak relacjonowali świadkowie i policjanci – potrafił utrzymać równowagę na rowerze. O tym niechlubnym wyczynie i nowym rekordzie Podkarpacia, gdzie rowerzysta miał 3,8 promila i jechał, pisały szeroko media media w regionie i całym kraju, np. portal Moto.

Różnica w konsekwencjach jest jednak diametralna. Podczas gdy “rekordzista” z Grabin otrzymał mandat w wysokości 2500 zł, kierowca Volvo z Kobylan – ze względu na prowadzenie pojazdu mechanicznego i złamanie sądowego zakazu – może trafić za kratki na 5 lat.

Policja nieustannie apeluje o trzeźwość za kierownicą. Każdy z tych przypadków to potencjalna tragedia, której udało się uniknąć tylko dzięki interwencji służb. (mob)

Czytaj więcej: 

Pobity rekord Podkarpacia! Rowerzysta miał 3,8 promila i utrzymywał równowagę

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

fot. KPP Jasło

Reklama

Skrajną nieodpowiedzialnością wykazał się 49-letni kierowca Volvo, którego podróż zakończyła się wczoraj wieczorem w przydrożnym rowie w Kobylanach. Mężczyzna miał w organizmie blisko 3,5 promila alkoholu i wsiadł za kierownicę mimo aktywnego, dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów.

Choć wynik ten jest szokujący, w niechlubnym rankingu pijanych użytkowników dróg na Podkarpaciu w 2025 roku kierowca musiał uznać wyższość… rowerzysty. W kategorii zmotoryzowanych “wygrał” inny kierowca, ale absolutnym “rekordzistą” został pieszy. 

Volvo w rowie i “próba ucieczki” z pułapki

Do zdarzenia doszło wczoraj, po godzinie 21:00 w miejscowości Kobylany (gmina Chorkówka). Funkcjonariusze z lokalnego posterunku, patrolując teren, zwrócili uwagę na samochód marki Volvo, który utknął w przydrożnym rowie. Kierujący pojazdem próbował właśnie o własnych siłach wydostać się z wnętrza samochodu. Mimo groźnie wyglądającej sytuacji, 49-latek nie odniósł żadnych obrażeń fizycznych.

Kontakt z kierowcą od początku był utrudniony. Mężczyzna bełkotał, miał problemy z równowagą i początkowo odmawiał podania swoich danych osobowych. Policyjny alkomat nie pozostawił złudzeń – urządzenie wykazało w jego organizmie około 3,5 promila alkoholu.

Recydywista z sądowym zakazem

Po ustaleniu tożsamości i sprawdzeniu w policyjnych bazach danych na jaw wyszło, że mężczyzna jest drogowym recydywistą. Ciążył na nim sądowy, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

49-latek noc spędził w policyjnej izbie zatrzymań, a jego samochód został odholowany. Teraz odpowie przed sądem za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz niestosowanie się do wyroku sądu. Za te przestępstwa grozi mu kara nawet 5 lat pozbawienia wolności.

Porażające wyniki na Podkarpaciu

Choć stężenie 3,5 promila alkoholu jest dawką, która u wielu osób mogłaby doprowadzić do utraty przytomności, a nawet śmierci (faza śmiertelnego zatrucia zaczyna się zazwyczaj od 4 promili), kierowca z Kobylan nie plasuje się na szczycie listy tegorocznych “rekordzistów” województwa.

Podkarpackie kroniki policyjne w 2025 roku odnotowywały jeszcze bardziej drastyczne przypadki, co pokazuje skalę problemu, z jakim mierzą się służby w regionie:

  • 4,24 promila – taki wynik odnotowano w lipcu w miejscowości Chłopice (powiat jarosławski). Kierowca innego Volvo wypadł tam z drogi, wioząc pasażerkę i dziecko
  • 3,7 promila – to wynik kierowcy Volkswagena, którego w maju zatrzymano na drogach powiatu stalowowolskiego
  • Ponad 7 promili – taki niewyobrażalny wynik odnotowano w październiku w Mielcu u mężczyzny, który trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Choć w tym przypadku była to interwencja medyczna, a nie drogowa, obrazuje ona, jak przesunięta może być granica tolerancji organizmu u osób uzależnionych. Mężczyzna, ku zaskoczeniu lekarzy, szybko doszedł do siebie, choć dawka alkoholu, którą miał we krwi była wyższa od śmiertelnej!  

Walka na promile: kierowca kontra rowerzysta

Choć 49-latek z Kobylan osiągnął wynik, który dla przeciętnego człowieka mógłby oznaczać stan zagrożenia życia, paradoksalnie “przegrał” rywalizację o miano tegorocznego rekordzisty z użytkownikiem jednośladu.

Podczas majowego weekendu policjanci zatrzymali w Grabinach 33-latka, który zadziwił funkcjonariuszy swoją “formą”. Mężczyzna wydmuchał wówczas 3,8 promila alkoholu, a mimo to – jak relacjonowali świadkowie i policjanci – potrafił utrzymać równowagę na rowerze. O tym niechlubnym wyczynie i nowym rekordzie Podkarpacia, gdzie rowerzysta miał 3,8 promila i jechał, pisały szeroko media media w regionie i całym kraju, np. portal Moto.

Różnica w konsekwencjach jest jednak diametralna. Podczas gdy “rekordzista” z Grabin otrzymał mandat w wysokości 2500 zł, kierowca Volvo z Kobylan – ze względu na prowadzenie pojazdu mechanicznego i złamanie sądowego zakazu – może trafić za kratki na 5 lat.

Policja nieustannie apeluje o trzeźwość za kierownicą. Każdy z tych przypadków to potencjalna tragedia, której udało się uniknąć tylko dzięki interwencji służb. (mob)

Czytaj więcej: 

Pobity rekord Podkarpacia! Rowerzysta miał 3,8 promila i utrzymywał równowagę

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

Postaw kawę za:

Reklama

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *